Mieli rok na decyzję

    Mieli rok na decyzję

    Justyna Przybytek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Jak długo można analizować i rozpatrywać kilkunastowierszowy tekst upamiętniający mękę ofiar filii byłego niemieckiego obozu Auschwitz i Obozu Pracy Świętochłowice-Zgoda? Prawie rok.
    Tyle czasu zajmuje ocena stosowności i poprawności napisu pracownikom warszawskiej Rady Pamięci Walk i Męczeństwa. Zajmujący się tablicami Adam Siwek twierdzi, że sprawa jest w toku i zaleca cierpliwość.

    Cierpliwości brakuje już rodzinom i krewnym ofiar pomordowanych w Zgodzie. - To starsi ludzie, boją się, że nie dożyją już upamiętnienia dramatu swoich bliskich - mówi Eugeniusz Nagel, przewodniczący katowickiego oddziału Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Niemców województwa śląskiego.

    Sprawa świętochłowickiego miejsca pamięci ciągnie się już od lat. Pierwsze tablice pamiątkowe przed bramą, jedyną pozostałością po obozie, pojawiły się w czerwcu 2007 roku.
    Inicjatorami projektu były rodziny ofiar obozu. Tablice wkrótce zniknęły, gdyż świętochłowiccy urzędnicy uznali, że zostały zamontowane bez akceptacji władz i zawierały błędy. Kolejne ustawiono pod koniec października 2007 roku. Trzy płyty z napisem tłumaczonym na język polski, niemiecki i angielski wywołały burzę. Nie dość, że tłumaczenia zawierały błędy, to na dodatek rodziny i organizacje popierające powstanie pomnika na Zgodzie poczuły się dotknięte tym, że nowy napis firmowany przez magistrat zawiera zdanie, iż w obozie znajdowały się osoby podejrzane o kolaborację z hitlerowcami.

    Burza trwała do 2008 roku. W kwietniu po konsultacjach z przedstawicielami rodzin więzionych, Ruchu Autonomii Śląska, Związku Górnośląskiego, a także z Wojewódzkim Komitetem Walk i Męczeństwa ustalono już ostateczną wersję napisu.

    - Treść została poddana społecznym konsultacjom i uzgodniona z wszystkimi zainteresowanymi stronami, uwzględniającymi uwagi dr. Adama Dziuroka, naczelnika biura edukacji publicznej Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej w Katowicach - wyjaśnia Roman Penkała, rzecznik urzędu miasta w Świętochłowicach.

    "W tym miejscu w latach 1942-1943 mieścił się obóz pracy przymusowej dla ludności pochodzenia żydowskiego, a następnie w latach 1943-1945 filia niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz. W 1945 roku (luty-listopad) polskie władze komunistyczne zorganizowały tu Obóz Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, głównie dla mieszkańców Górnego Śląska. Brama ta jest pozostałością po funkcjonujących w tym miejscu obozach, w których, w nieludzkich warunkach, przetrzymywano i katowano więźniów różnych narodowości. Pamięci ponad dwóch tysięcy ofiar totalitarnej przemocy systemów nazistowskiego i komunistycznego, które za tą bramą straciły życie" - tak brzmi wersja popierana przez wszystkie strony. Wszystkie, oprócz Rady Pamięci Walk i Męczeństwa z Warszawy, która nadal jej nie zaopiniowała. Dlaczego?

    - Wiemy, że w Warszawie podobała się poprzednia wersja (z kontrowersyjnym zapisem o kolaborantach - przyp. red.) - przyznaje Paweł Kindler z Wojewódzkiego Komitetu Walk i Męczeństwa w Katowicach. - Naszym zdaniem trzecia propozycja to najbardziej kompromisowy tekst. Sprawa ciągnie się zbyt długo, ale nie mamy na nią żadnego wpływu - dodaje.

    Na pośpiech nalegają także świętochłowiccy urzędnicy.

    - Wysyłamy monity do komitetu w Katowicach i do rady w Warszawie, oczekując wydania opinii - zapewnia rzecznik Penkała.

    Bez opinii z Warszawy tablice nie mogą znaleźć się przed bramą. To wymóg artykułu 4 Ustawy o Radzie Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, który nakłada obligatoryjny obowiązek zasięgania opinii rady jeszcze przed wykonaniem trwałych znaków i obiektów upamiętniających walki i męczeństwo.

    - Niestety, ten przepis nie narzuca żadnych ram czasowych - przyznaje Kindler. Z kolei gdyby tablice zostały zamontowane bez opinii, władze rady mogłyby nakazać ich usunięcie.

    - To wstyd, że tablic nadal nie ma - denerwuje się Nagel.

    Wstydzili się już wszyscy, od samorządowców, po mieszkańców Świętochłowic. Ostatnio 17 czerwca. Tego dnia każdego roku pod bramą odbywają się uroczystości upamiętniające ofiary więzione w świętochłowickim obozie. W ubiegłym roku kwiaty składano jednak na pustym placyku. W tym roku może być podobnie.

    Jeszcze kilka dni temu Adam Siwek z rady zapowiadał, że opinia co do treści tablic pojawi się w ciągu miesiąca. Później wycofywał się już z tych zapewnień. A sekretarz generalny rady, Andrzej Przewoźnik, był dla nas nieuchwytny.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama