Metanu było o wiele za dużo

    Metanu było o wiele za dużo

    Marlena Polok-Kin

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Z wyjaśnień oskarżonych, składanych wczoraj przed Sądem Okręgowym, wyłania się porażający obraz łamania przepisów w kopalni Halemba. Dyrekcja kopalni miała naciskać na firmę Mard o szybszą likwidację feralnej ściany wydobywczej, wiedząc, że jest zagrożenie metanowe.
    W toczącym się procesie winnych katastrofy w kopalni Halemba w 2006 roku wyjaśnienia składało wczoraj dwóch oskarżonych. Nadsztygar wentylacji Damian H. ma zarzut, że niedługo przed katastrofą mimo przekroczenia dopuszczalnych stężeń metanu, nie wyprowadził załogi z zagrożonego rejonu i dopuścił do pracy w warunkach zagrożenia pyłem węglowym.

    Początkowo częściowo przyznawał się do winy, tłumacząc, że najpierw powinien był dopilnować wyprowadzenia ludzi z zagrożonego obszaru, potem zaś usuwać samo zagrożenie. Odwołał to jednak na wczorajszej rozprawie, jak stwierdził, po przemyśleniu.

    H. podkreślał, że o wysokich stężeniach metanu informował Marka Z., szefa wentylacji. Jak przywołała jego słowa przewodnicząca składu sędziowskiego, Grażyna Stankiewicz-Chimiak - miał mu mówić, że metanu jest "w cholerę" i że taka sytuacja "jest chora".

    Z kolei Dariusz D., sztygar odpowiedzialny za zwalczanie zagrożenia pyłowego w Halembie potwierdził swe zeznania, że dyrektor kopalni, Kazimierz D., niedługo przed katastrofą miał się zwrócić do przedstawicieli Mardu o przyspieszenie prac likwidacyjnych, grożąc wręcz wyrzuceniem z kopalni.

    Sędzina z pieczołowitością dociekała szczegółów dotyczących zwalczania zagrożenia pyłowego. Chodziło m.in. o ustalenie, w jaki sposób pracowali pracownicy pobierający na dole próbki pyłu.

    Z wyjaśnień oskarżonego wynikało, że powszechną praktyką w kopalniach jest fakt, że pracownicy dołowi "podbijają" blachę (jak nazywają w swym żargonie ewidencjonowanie czasu pracowników dołowych) nawet wtedy, gdy pod ziemię nie zjeżdżają. Robią to także pobierający pył, przy aprobacie kierownictwa, by mieć "zaliczoną" dniówkę.

    Następną rozprawę sąd wyznaczył na 26 lutego.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama