Data dodania: 2009-02-01 22:45:07 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-02-01 23:32:35
Dr Migalski zdecydowanie odpiera zarzuty internautów (© fot. Olgierd Górny)
Konflikt pomiędzy dr. Markiem Migalskim a prof. Janem Iwankiem, dwoma naukowcami z Uniwersytetu Śląskiego, wchodzi w cyberprzestrzeń. Stąd trafi też do prokuratury.
prof Józef Beton (gość), 03.02.09, 15:15:54
Ostrzegałem ,ze ten jakis dr Migalski , co w audycji redaktora Wilkstaina robił i który jest niczym bo nie ma habilitacji może beknąć , za to ,że podniósł rękę na pomazańca Przewielebnej i Wielce Czcigodnej Centralnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów , Wielce Czcigodnego prof Iwanka za to że dialogował przydługo z SB. I co bekął - nikt mu habilitacji nie chce otworzyć. Żeby zrozumieć problemy tego adiunkta który jest niczym , bo niema habilitacji trzeba się odwołać do mojego nauczania z zakresu filozofii , rytologii i egzegezy nauki w Polsce . A mówi ono e że Nauka w Polsce stoi na 5 niepodważalnych i integralnych zasadach . A są nimi : habilitacja, zatrudnieniowa polityka pro-rodzinna, rodzinne dziedziczenie katedr, wielo-etatowość samodzielnych pracowników nauki oraz zdolność sprawowania stanowisk kierowniczych przez samodzielnych pracowników nauki do momentu dobrowolnego położenia się na katafalk oraz transparentne przyznawanie grantów. A najważniejsza jest habilitacja bo to ona warunkuje istnienie 4 pozostałych wspaniałych zasad i całego systemu jako takiego. I adiunkt który jest niczym nie może ani moralnie ani naukowo oceniać postępowanie pomazańca Wielebnej Komisji do Spraw Stopni i Tytułów któremu ona nadała certyfikat nieomylności bo to tak jak by dostał o niej Nobla i Pulitzera w jednym. Rzeczony Migalski zamiast wejść centralnie w w rectum Wielebnego prof. Iwanka, chciał mu seksistowsko i xenofobicznie odebrać godność swoimi wypowiedziami na temat lustracji. I dlatego będzie on niczym, bo niema habilitacji, a tym Czcigodnym Radom Wydziałów złożonym z intelektualistów i erudytów które nie chcą wywrotowca to mogą wszyscy na kabel elektryczny naskoczyć. Teraz ten jakiś Migalski jest nazwany plagiatorem . Z czasem okaże się w miarę eskalacji konfliktu ,że ten jakiś Migalski , to jest złodziejem , voyerystą , froterystą a na końcu okaże się że będąc dzieciem w przedszkolu koledze zjadł kanapkę z serkiem topionym.
Wasz dr hab. Józef Beton, prof dożywotni Uniwersytetu Przymiotnikowego na Dalekiej Prowincji.
odpowiedzi (0)
skomentujReklama
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie DziennikZachodni.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.