Partie już rozpoczynają wyścig do Brukseli

    Partie już rozpoczynają wyścig do Brukseli

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Od 4 do 7 czerwca 2009 roku - w tych dniach musi zostać wyznaczony termin wyborów polskich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego. Wybory odbywać się będą we wszystkich krajach członkowskich.
    - Niewykluczone, że wybory będą trwały dwa dni, bo chcemy, by jak najwięcej osób wzięło udział w głosowaniu. Premią za wysoką frekwencję będzie ilość mandatów przypadająca danemu okręgowi wyborczemu, a tych jest w Polsce dwanaście - wyjaśnia poseł Grzegorz Dolniak, wiceprzewodniczący klubu PO, poseł z Będzina.

    W poprzednich wyborach, dzięki największej frekwencji w kraju, województwo śląskie uzyskało w Brukseli aż osiem mandatów. Czy historia się powtórzy? Zobaczymy.

    Frekwencja w 2004 roku, w skali całej UE, wyniosła 46 proc. (62 proc. osiągnęła w 1979 roku i od tej chwili spadała). Najniższą miały Słowacja i Polska, bo odpowiednio 17 i 21 procent. Obecnie entuzjazm Polaków wobec UE jest większy i rośnie wraz ze wzrostem nakładów na inwestycje współfinansowane z unijnych funduszy.

    Na razie jednak partie polityczne robią personalne przymiarki, bo od nazwisk jakie znajdą się na listach zależy w dużym stopniu aktywność wyborców.

    - W wielu krajach listy są już znane jak np. w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Doszło także do bezprecedensowego wydarzenia jakim była rezygnacja z mandatu przez jednego z posłów francuskich na rzecz osoby, która będzie kandydować w tym roku, by zaznajomiła się z pracą w parlamencie - wyjawia Genowefa Grabowska z SdPl, jedna z europosłanek z Katowic. Jest ona pewnym kandydatem w kolejnych wyborach połączonych sił m.in. SdPl oraz Partii Demokratycznej. Jej konkurentem na lewicy będzie Adam Gierek, bo jak się wydaje SLD i tym razem postawi na magię nazwiska syna byłego I sekretarza PZPR.

    - Jestem przeciwna wystawianiu na listy tzw. spadochroniarzy, a zatem ludzi spoza regionu - tłumaczy liderka śląskiego PiS, posłanka Maria Nowak.

    Właśnie na listach PiS w poprzednich wyborach znalazł się wybitny historyk prof. Wojciech Roszkowski. Teraz być może warszawskie władze partii będą chciały wcisnąć na Śląsk Adama Bielana, który w Krakowie musiał ustąpić miejsca Zbigniewowi Ziobrze.

    - To są medialne spekulacje - ucina posłanka Nowak. -Kandydatów mamy sporo, ale nie wiemy jaka będzie decyzja prezesa Kaczyńskiego. Osobiście prof. Roszkowskiego szanuję, ale uważam, że powinniśmy stawiać na ludzi stąd.

    Nieoficjalnie dowiadujemy się, że europejskie apetyty ma kilkoro posłów PiS, w tym Izabela Kloc oraz były wiceminister zdrowia Bolesław Piecha.

    Jasna sytuacja panuje w Platformie Obywatelskiej. Lokomotywami wyborczymi tej partii pozostaną Jerzy Buzek oraz Jan Olbrycht.

    - By uniknąć medialnych sensacji szczegóły ustalimy na przełomie lutego i marca. Nie zdradzam innych nazwisk, by nie palić kandydatów - ocenia Dolniak. - Nie sięgniemy po ludzi spoza regionu. Przy szacunku dla prof. Roszkowskiego i drugiego spoza województwa śląskiego europosła Macieja Giertycha, nie słyszałem, by mieli coś ważnego do powiedzenia w sprawach regionu.

    Trudno powiedzieć jak wobec wyborów zachowa się ugrupowanie Polska XXI, którego liderem w regionie jest poseł Jerzy Polaczek. Do tego stowarzyszenia należy m.in. były śląski wojewoda Tomasz Pietrzykowski, dla wielu wymarzony kandydat do Europarlamentu.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama