Dlaczego zazdroszczę Słowakom

    Dlaczego zazdroszczę Słowakom

    Stanisław Bubin

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Zazdroszczę Słowakom, że mają euro. Powiedziałem to pani Bártalovej, właścicielce pensjonatu w Velkym Mederze, kasjerce w Termálparku i kelnerce w motelu "Skalka" koło Żyliny, gdzie jadłem "polovnicke rezy", czyli pieczeń myśliwską za 6,14 euro.
    Słowacy bezboleśnie weszli do wspólnej strefy walutowej i całkiem dobrze na tym wychodzą. Przez tydzień oglądałem w różnych miejscach, jak się uczą spokojnie nowej waluty i jak są z tego dumni.

    Żaden z moich rozmówców nie utyskiwał, że to zdrada narodowych interesów, że politycy ich wyprzedali obcym siłom, że muszą skakać, jak im Bruksela zagra. Ludzie są zadowoleni, że korony odeszły i że każdy Słowak znalazł się pod parasolem ochronnym Wspólnoty. Kryzys przestał straszyć republikę tak mocno, jak straszy Polaków.

    Kiedy piszę, że zazdroszczę Słowakom, to jednocześnie chcę powiedzieć, że Słowacja z dnia na dzień stała się dla nas, Polaków, krajem znacznie mniej dostępnym. Wysoki kurs euro w Polsce (wczoraj 4,43 zł w tabeli NBP) spowodował, że po prostu na Słowacji jest już dla nas drogo i będzie coraz drożejna Słowacji jest już dla nas drogo i będzie coraz drożej, bo złoty - jak mówią analitycy giełdowi - kontynuuje osłabienie zarówno wobec euro, jak i dolara. A więc już nie tylko Austria i Niemcy nam odpływają, ale i Słowacja. Butelka piwa Budvar kosztuje w zwykłym słowackim barze 1,33 euro, czyli 5,89 zł. Dwa razy więcej od puszki Tyskiego. Nie chcecie, żebym mierzył ceny w piwie? Proszę bardzo - zwykły twarożek homogenizowany kosztuje w supermarkecie Billa 0,86 euro, czyli 3,8 zł. No to jednak w polskiej Biedronce jest tańszy o 1,5 zł. Benzynę też mają droższą: ponad 1 euro za litr 95-oktanowej. Wstęp na basen dla dwóch osób to wydatek 12,60 euro, czyli 56 zł. A jeszcze trzeba doliczyć bilety dla dzieci, lody, colę, jakiś niewyszukany obiad, noclegi. Tani nocleg w pensjonacie to wydatek 14-16 euro od osoby, ale w zwykłym hotelu przyłożymy głowę do poduszki za 33 euro (ok. 150 zł).

    Takich przykładów mogę podać więcej. Nawet gazety, takie jak SME, "Pravda" czy "Hospodarské noviny", są już dla nas za drogie, jeśli ktoś lubi poćwiczyć język słowacki, bo kosztują 50 centów (2,20 zł). Mimo to Słowacy nie narzekają. Rząd pilnuje sztywnego przelicznika cenowego, kurs jest stabilny (1 euro = 30,13 koron słowackich). Przy każdej cenie w euro można zobaczyć dawną cenę w koronach i jeśli rachunek ze sklepu wynosi, powiedzmy, 45,36 euro, to Słowak wie, że jest to równowartość 1366,52 koron. I nie wpada w panikę. Dla Słowaka nic się specjalnie nie zmieniło. Poza tym, że się poczuł mocniejszy w stosunku do nas. Za tę samą pensję on jest w Polsce panem. I dlatego wściekam się, gdy PiS mówi, że potrzebne nam jest referendum w tej sprawie. A dobry sąsiedzki przykład nie wystarczy?

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama