Śląski okrągły stół za zamkniętymi drzwiami

    Śląski okrągły stół za zamkniętymi drzwiami

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Na dziś wojewoda śląski, Zygmunt Łukaszczyk, zaprosił do Urzędu Wojewódzkiego pracodawców i przedstawicieli związków zawodowych, by porozmawiać o kryzysie jaki dotknął śląskie firmy i pracowników. Spotkanie odbędzie się w ramach Wojewódzkiej Komisji Dialogu Społecznego, ale będzie miało znacznie szerszy wymiar. Już teraz niektórzy mówią o "okrągłym stole".
    To jakby powtórka z historii i to niemal w dwudziestą rocznicę tamtych historycznych wydarzeń, choć nie tchnie optymizmem, jak niegdysiejsze lutowe negocjacje opozycji i komunistycznych władz. Dziś już nie walczymy z patologiami PRL-u, ale problemami gospodarczymi, które mogą dotknąć śląskie firmy, tak dotkliwie jak miało to miejsce w latach 90., gdy restrukturyzowano górnictwo, a z kopalń musiały odejść tysiące pracowników.


    Sytuacja jest na tyle poważna, że przy WKDS zostanie powołany doradca ekonomiczny, który ma monitorować na bieżąco rynek pracy w regionie. Zostanie nim prof. Andrzej Barczak, wybitny ekonomista z katowickiej Akademii Ekonomicznej.

    Sam wojewoda też musiał zacisnąć pasa i obciąć swój budżet o prawie 200 milionów złotych. Ma nie być premii i nagród, zamrożone zostaną inwestycje.

    Niestety, spotkanie będzie zamknięte dla mediów. Jak się dowiadujemy decyzja ta jest spowodowana faktem, że nie wszyscy przedstawiciele firm chcą przy dziennikarzach mówić o swoich problemach. My tylko poznajemy skutki decyzji szefów Opla, Fiata, Arcelor Mittal informując o kolejnych planowanych zwolnieniach, często nazywanych restrukturyzacją zatrudnienia, bo tak ładniej brzmi.

    Wielu pracodawców perfidnie wykorzystuje też kryzys, by dokonać zwolnień.

    O tym jak tragiczne są dla ludzi skutki kryzysu świadczy opisywana dziś w gazecie sytuacja w jakiej znaleźli się mieszkańcy Zawiercia ("Powiat bez pracy" strona 12). Na bruk trafi tu 1000 osób. To dla tego miasta katastrofa. Bezrobocie już dotknęło wiele rodzin. Często pracę straci po kilka osób w jednej rodzinie. Zwykle są to pracownicy, których atrakcyjność zawodowa jest znikoma. Głównie ze względu na wiek. Skończyli 50 lat, wykonują zawody, na które nie ma popytu.

    Teoretycznie dla nich rząd przygotował program "50 plus", który ma otworzyć zakłady dla "staruszków". W praktyce zawierciańscy bezrobotni są pozostawieni sami sobie.

    Obecna katastrofa na rynku pracy będzie największym od lat sprawdzianem sprawności samorządów. To głównie na ich barki spadnie cała czarna robota i ogromne obciążenia finansowe, bo przecież armię bezrobotnych trzeba utrzymać.

    Mam nadzieję, że dzisiejszy "okrągły stół" nie skończy się tylko biadoleniem pracodawców i pohukiwaniem liderów związkowych.

    Liczę, że wypracowane zostaną sensowne rozwiązania. Uwierzę w nie, gdy w Zawierciu zacznie spadać bezrobocie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama