Ważne
    Zabójca 17-letniej Iwony przyznał się do zbrodni

    Zabójca 17-letniej Iwony przyznał się do zbrodni

    Marlena Polok-Kin

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    27-letni Rafał P., podejrzany o zabójstwo 17- letniej Iwony Walczak w lutym zeszłego roku, usłyszał wczoraj w Gliwicach prokuratorskie zarzuty. Za morderstwo dziewczyny może mu nawet grozić kara dożywotniego więzienia.
    Deportowany z Anglii mężczyzna trafił do gliwickiego aresztu śledczego z Warszawy w środę wieczorem. Wczoraj Prokuratura Rejonowa Wschód rozpoczęła czynności z jego udziałem.

    - Podejrzany przyznał się do winy i złożył wyjaśnienia - poinformował nas prok. Michał Szułczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gliwicach. Co powiedział Rafał P. prokuratorowi? Śledczy konsekwentnie odmawiają podawania szczegółów, które wyznał zabójca, by nie ułatwiać mu obrony, także z wykorzystaniem bliskich osób. Nadal więc nie wiadomo, jak wyglądały ostatnie minuty życia 17-latki.

    Do sądu skierowano jednak wniosek o tymczasowe aresztowanie P. Już wczorajszego popołudnia zapadła decyzja w tej sprawie. Jak się dowiedzieliśmy, sprawa powinna stanąć na wokandzie w ciągu trzech miesięcy.

    Przypomnijmy: Rafał P. został schwytany w Wielkiej Brytanii tuż przed Bożym Narodzeniem, dzięki współpracy angielskich i polskich policjantów, na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Uciekł na Wyspy Brytyjskie w kwietniu ubiegłego roku czując, że krąg podejrzeń się wokół niego zaciska. Jak mówi ojciec zamordowanej dziewczyny, Kazimierz Walczak - mógł za kraty trafić znacznie wcześniej, gdyby policja działała energiczniej. Ojciec zamordowanej nastolatki przyznaje, że ma za sobą prawdziwą batalię o skuteczne ściganie Rafała P. Zaangażował nawet prywatnego detektywa. Jak mówi, musiał to zrobić, obserwując działania policji.

    - 3 kwietnia znaleźli ciało mojej Iwonki, a przy nim, w piasku, jego dowód osobisty! To było jak podpis mordercy - denerwował się wczoraj na wspomnienie tych chwil ojciec Iwony. - A dopiero następnego dnia, w samo południe, przez nikogo nie zatrzymywany, na własne nazwisko morderca poleciał z Pyrzowic do Liverpoolu. To ustalił wynajęty przez nas prywatny detektyw.

    Rafał P. był znajomym i ostatnią osobą, która widziała Iwonę Walczak żywą. To on, jak dowiedli policjanci, wywołał ją w nocy z domu.

    Tymczasem zdesperowany ojciec działa nadal. Dokładnie przeanalizował filmik z deportacji Rafała P. w Warszawie. Pokazano go na stronie internetowej Komendy Głównej Policji w Warszawie tuż po wylądowaniu samolotu z aresztowanymi w Wielkiej Brytanii Polakami. Widać na nim, jak Rafał P. w kajdankach, po wyjściu z samolotu, jest prowadzony przez policjantów.

    - W pewnym momencie, kiedy jedni funkcjonariusze przekazują go kolejnym, wyraźnie słychać, jak mówią do siebie, że się P. ciął sobie ręce - relacjonuje Walczak. - Skoro w takim stanie przyleciał, to przecież nie ciął się w samolocie. Przypuszczam, że zrobił to już w areszcie w Anglii. Kto go tam wie, czy się nie targnie na życie? Także o tej sprawie poinformowałem już prokuratora.

    Prokuratura odmawia jednak komentarza w tej sprawie.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama