Pacjenci umierają w kolejkach! Potrzeba serc, żeby ratować...

    Pacjenci umierają w kolejkach! Potrzeba serc, żeby ratować życie

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Coraz mniej pacjentów ma szanse na doczekanie operacji, która uratuje im życie. Nie ma serc do przeszczepów! Zdesperowani rodzice chorych dzieci zbierają pieniądze na zabiegi w Niemczech, gdzie obiecuje się im za 300 tysięcy euro znalezienie narządu w ciągu 75 dni. Kilkunastu pacjentów w całym kraju zbiera też fundusze na przeszczepy płuc w Wiedniu. Koszt zabiegu to około 100 tysięcy euro.
    Transplantolodzy są załamani. Tak źle nie było jeszcze nigdy. Nawet po zatrzymaniu przez CBA kardiochirurga Mirosława G., niesłusznie oskarżonego, że za łapówki przyspieszał termin transplantacji, odbywało się więcej przeszczepów niż dziś.

    Wczoraj w Śląskim Centrum Chorób Serca podłączano do urządzenia wspomagającego pracę mięśnia sercowego 4-letniego Kacperka. Chłopczyk od dwóch lat czeka na przeszczep.
    Od urodzenia jest ciężko chory. Cierpi na kardiomiopatię restrykcyjną. Większość swojego życia spędził przykuty do szpitalnych łóżek. On i jego rodzice chwytają się każdego sposobu i walczą z upływającym czasem.

    - Dowiedziałem się, że Kacperek już nie mówi, jest słabiutki, ma obniżone ciśnienie. Jego stan jest bardzo ciężki, właśnie ma wstawiane sztuczne komory. To ostatnia deska ratunku. Rodzina i bliscy proszą o modlitwę - to ostatni, wczorajszy wpis ze strony internetowej Kacpra.

    Od dwóch miesięcy sztuczne komory dają też życie 16-letniemu chłopakowi. W Śląskim Centrum Chorób Serca jest pod opieką psychologa. Może dlatego wciąż nie traci nadziei, że lada moment i dla niego znajdzie się ratunek.

    W zabrzańskim Centrum na transplantację serca czeka w tej chwili dziesięcioro małych pacjentów i ponad 100 dorosłych. W całej Polsce aż 215 osób natychmiast potrzebuje nowych serc.

    - Dzieci są w najtrudniejszej sytuacji, bo małych dawców było zawsze niewielu - mówi dr Wojciech Saucha, koordynator regionalny Poltransplantu, anestezjolog z zabrzańskiego szpitala.

    Tymczasem dane dotyczące liczby przeszczepów są przerażające. W styczniu w kraju przeszczepiono tylko jedno serce w warszawskim Instytucie Kardiologii w Aninie. Do tej pory, czyli do 10 lutego, w Śląskim Centrum Chorób Serca w Zabrzu nowe serce wszczepiono pacjentowi tylko raz, w miniony piątek.

    - Niemal w każdym tygodniu odbieram informacje, że któryś z pacjentów oczekujących na transplantacje właśnie zmarł - twierdzi dr Saucha.

    Czy to możliwie, żeby w prawie pięciomilionowym województwie nie było w tak długim czasie ani jednego dawcy? Czy szpitale celowo ich nie zgłaszają, żeby nie robić sobie kłopotów? A procedura rzeczywiście jest bardzo kłopotliwa. Każdorazowo trzeba przecież powołać komisję orzekającą śmierć mózgu pacjenta, a przede wszystkim umiejętnie porozmawiać z rodziną zmarłego, by zgodziła się na pobranie narządów. Jest skandalem, że nikt w regionie nie ma wie, ile razy w ciągu miesiąca orzekana jest w szpitalach śmierć mózgu, co kwalifikuje pacjenta jako dawcę.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (2)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dawcy

      maruś (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 5

      Możecie mnie zmieszać z błotem, ale mam pytanie. Co stało się z narządami tych, którzy nie doczekali? Jeżeli zmarli na OJOM'ie na serce, to co z nerkami, wątrobą i innymi "częściami zamiennymi"?...rozwiń całość

      Możecie mnie zmieszać z błotem, ale mam pytanie. Co stało się z narządami tych, którzy nie doczekali? Jeżeli zmarli na OJOM'ie na serce, to co z nerkami, wątrobą i innymi "częściami zamiennymi"? Czy, może lekarz prowadzący w obliczu własnej porażki zapomina o innych pacjentach?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pacjenci umierają w kolejkach!

      rafuś (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 8

      Tak się składa, że od jakiegoś czasu też potrzebuję pomocy specjalisty onkologa i proszę sobie wyobrazić, że za każdym razem lekarze mówią wprost , że jestem już za stary i w moim przypadku...rozwiń całość

      Tak się składa, że od jakiegoś czasu też potrzebuję pomocy specjalisty onkologa i proszę sobie wyobrazić, że za każdym razem lekarze mówią wprost , że jestem już za stary i w moim przypadku leczenie jest za drogie.Przy każdej wizycie towarzyszył mi ktoś z rodziny, były to młode osoby.Proszę sobie wyobrazić, że moje wnuki jak zobaczyły jak traktuje się osoby chore po 70 to stwierdziły ,że zgody na przeszczep nie wyrażą bo w obliczu śmierci i tylko wtedy dawca i rodzina traktowana jest OK a jak potrzeba pomocy za życia to badań i lekarstw już skąpią.Jestem chory na ten sam nowotwór i leczyłem się w tym samym centrum onkologicznym co Pan K. Durczok,jemu leczenia nie odmówiono- mnie TAK!zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama