Dyrekcja do załogi: sami sobie zróbcie remont

    Dyrekcja do załogi: sami sobie zróbcie remont

    Barbara Musiałek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Dyrekcja Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego nr 2 w Jastrzębiu Zdroju złożyła pracownikom dwóch przyszpitalnych zakładów propozycję nie do odrzucenia. Mają stworzyć spółkę pracowniczą i przejąć zarządzanie dwoma zakładami: pielęgnacyjno-opiekuńczym i opiekuńczo-leczniczym. Szpital nie chce dłużej utrzymywać tych placówek.
    - Cenimy swoich pracowników i w pierwszej kolejności to im chcemy dać możliwość rozwinięcia własnej działalności. W razie odmowy, nie czekają ich żadne konsekwencje - zapewnia Alicja Brocka, rzeczniczka szpitala.

    Jeśli jednak pracownicy nie zechcą poprowadzić zakładów, szpital zaproponuje to prywatnym przychodniom. Ludzie obawiają się, że w takim przypadku los około 70 zatrudnionych w ZPO i ZOL może stanąć pod znakiem zapytania.


    - NZOZ, nawet jeśli nas zatrudni, po roku może nam podziękować. Obawiamy się, że nowy właściciel mógłby pozbawić pracy nawet 30 proc. załogi - mówią zatrudnieni w obu placówkach.

    ZPO i ZOL znajdują się w osobnym budynku szpitala, przy ul. Krasickiego. W placówkach przebywają osoby niepełnosprawne fizycznie i umysłowo. ZPO przyjmuje "lżejsze" przypadki, do ZOL, znajdującego się na piętrze budynku, trafiają "cięższe": upośledzeni w stopniu znacznym.

    - Są to przeważnie osoby samotne lub takie, którym członkowie rodziny nie mogą zapewnić właściwej opieki, z uwagi na to, że wielu z nich pracuje - mówi Henryk Morawiec, kierownik ZOL-u.

    Dlaczego szpital nie chce dłużej prowadzić tej działalności? Bo musiałby zainwestować w remont, który trzeba przeprowadzić w budynku, by sprostać unijnym wymogom, a na który nie ma pieniędzy.

    - Szpital skupi się na inwestycjach w głównym budynku - wyjaśnia Brocka. - W najbliższych planach mamy remont Oddziału Anestezjologii. Inwestycji jest dużo. Nie wystarczy już pieniędzy na remont zakładów na Krasickiego.

    Na remont i nowe sale spółka pracownicza musiałaby mieć ponad 100 tysięcy złotych. - Prawdopodobnie musielibyśmy zaciągnąć kredyt. Ale, żeby to zrobić, musimy najpierw mieć pewność, że zakład pozostanie w naszych rękach minimum przez 10 lat. Tyle właśnie potrzeba czasu, aby rozwinąć działalność - mówi Henryk Morawiec. Dyrekcja szpitala proponuje umowę na czas nieokreślony, z możliwością jej wypowiedzenia po trzech miesiącach.

    - Na takich zasadach trudno będzie sprawę ruszyć z miejsca - mówi kierownik.

    Zdaniem Marcina Pakulskiego, p.o. zastępcy dyrektora ds. medycznych śląskiego NFZ, to ciekawa propozycja dla pracowników. - Rozumiem ich obawy, bo każdy boi się nowego. Mają jednak szansę wziąć odpowiedzialność we własne ręce - mówi.

    Pracownicy czekają na kolejne spotkanie z dyrekcją szpitala. Chcą postawić warunki: pomoc w remoncie sal i zakontraktowaniu większej ilości łóżek. Dyrekcja na razie milczy. Najbardziej zaniepokojone są rodziny pacjentów, których w obu zakładach jest komplet, a chętni ustawiają się w kolejce.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama