Ważne
    Słodkie trele albo cios w dziób, to ptasia miłość

    Słodkie trele albo cios w dziób, to ptasia miłość

    Grażyna Kuźnik, Grzegorz Tabasz

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Sezon godowy pustułek

    Sezon godowy pustułek ©arc

    W naturze zdarza się wszystko, nawet wierność. Ale częściej ptaki zmieniają partnerów, zdradzają się i wciąż oglądają za kimś lepszym. Tylko dla piskląt mają serce. Skąd my to znamy? - piszą Grażyna Kuźnik i Grzegorz Tabasz
    Sezon godowy pustułek

    Sezon godowy pustułek ©arc

    Miłosny sezon w pełni. Skrzydlaci panowie czule śpiewają i stroszą piórka, samiczki skromnie dają się uwodzić, a w tle zaciekły bój. O partnerów, o miejsce na gniazdo, o najlepsze jajka. Nad wszystkim unosi się odór ohydnej zdrady.

    Ornitolodzy zdetronizowali 90 procent gatunków ptaków, które do tej pory uważano za wierne jednemu partnerowi. Jeśli nie przez całe życie, to chociaż do czasu, gdy pisklaki wymagają wspólnej opieki. Bo wierność jest rozsądna, zapewnia byt i większe bezpieczeństwo. Zwłaszcza samiczkom.

    A tu okazuje się, że większość ptasich pań tylko patrzy, jak sobie kogoś znaleźć na boku. O zgrozo, w kolejce do ich względów czeka tłum singli, co to nie orzą i nie sieją, ale na seks bez zobowiązań słusznie liczą. Dlaczego one to robią? Obcy samiec powie pa i nawet patyczka nie przyniesie do gniazdka. Gdzie sens, gdzie logika?

    Głowili się na tym badacze długo. Przygodny kochanek to same kłopoty. Nie obroni, nie wykarmi, męża wkurzy, który niewierną może zostawić na lodzie razem z jajkami. Do tego kochanek niebieski ptaszek przenosi choroby płciowe, znane skrzydlatym.

    No i wyszło badaczom, że samiczki, owszem, zdradzają, ale w trosce o przyszłość. O nową krew. Im bardziej pisklaki różnią się między sobą, tym lepiej. Któreś może przetrwa. W pierwszym roku życia ginie co najmniej połowa młodych. Każdy szczegół ma znaczenie w walce o byt. Trochę lepszy wzrok i słuch pomaga uciec przed drapieżnikiem. Dłuższy dziób i pazurki decydują o sukcesie w zdobywaniu jedzenia. Dzieci poczęte z kilkoma tatusiami mają więcej szans na przeżycie.

    Potomstwo wiernej partnerki jest mniej liczne, a jeśli także odziedziczy po niej gen wierności, to następnych pokoleń już nie będzie. Wszystkie te słowicze trele, miłosne zabiegi to zasłona dymna. Każdy tylko patrzy, jak by tu wymieszać geny i zapewnić sobie prawnuków.

    Ale czy tylko? Po to te szaleństwa, bitwy, zaloty, pieśni, barwy, zapamiętanie? Bo w czasie godów ptaki naprawdę zapominają o bożym świecie. Czy to tylko "w celu mienia dziatek?"

    - Nie wiadomo, czy samiczki czerpią przyjemność podczas aktu seksualnego - mówi ornitolog, dr Artur Szymczyk z Uniwersytetu Śląskiego. - Bardzo niewiele gatunków ptaków zachowało penisy. Gęsi, kaczki, łabędzie i strusie, reszta je utraciła w drodze ewolucji. Seks dla nich to krótkie zetknięcie się kloak, czyli końcowych odcinków jelita.

    Ale znowu zaskoczenie. Samiczkom wcale nie zależy na penisach. Wygląda na to, że często traktują penis jako narzędzie gwałtu. Mają wiele sposobów, żeby uniknąć z nim kontaktu. Przecież taki kaczor sterniczek jamajski, długi na 40 cm, ma narząd liczący ponad 42 cm. Dłuższy od siebie samego. Partnerki od niego uciekają, a im bardziej uciekają, tym hojniej wyposaża go natura. Rzadko znajduje chętną. Jak w końcu dochodzi do porozumienia? Pani sterniczka ma pochwę skręconą w ślimaczka. Ale jak zbadali zdziwieni biolodzy, w odwrotną stronę niż by to pasowało panu sterniczkowi. Chodzi o to, żeby sobie za daleko nie pozwalał. Można się domyślić, że tych kaczuszek na świecie nie ma zbyt wiele i o młode trudno.

    A co ma myśleć o tym organie pani strusiowa? Zwykle nie ma ochoty na amory. Ucieka, bo zawsze boli ją głowa. Wtedy struś tak długo ją goni, aż ta padnie z nóg i nie ma sił się bronić. Dlatego natura doszła do wniosku, że w świecie ptaków samcom penisy są niepotrzebne. Zbyt często służą przemocy. Jeśli go nie mają, to wiedzą, że tylko przez oczarowanie partnerki mogą osiągnąć cel.

    Jedynie zgoda partnerki zapewnia bezpenisowym kandydatom na tatusia sukces. Bo jeśli nawet zmuszą wybrankę do niechcianego kontaktu, tzw. pocałunku wiadomo czym, to ona łatwo pozbywa się jego nasienia. Jajka ma tylko z tymi, z którymi chce. I to z jej woli natura sprawiła, że kontakt seksualny ptaków jest tak krótki. Łatwiej uniknąć wtedy konsekwencji w postaci niechcianych jajek.

    Naukowcom zdarzyło się co prawda stwierdzić, że czasem napastnikowi udaje się zapłodnić damę. Ale takie jajko w ogóle jej nie interesuje. Zostawia je na pastwę losu.

    Partnerki ptaków z penisami mają jednak kłopot. To gatunki, które znoszą duże jaja. Jest to ogromny wysiłek dla organizmu samiczki, więc jeśli już ma jajko, to nawet gdy pochodzi z gwałtu, ona je wysiedzi i wykarmi. Dlatego samcom opłaca się mieć penisa i w razie czego, nie przejmować się odmową partnerki.

    - Oczywiście, że samiczki też chcą mieć jajka, ale nie z byle kim. Zwracają uwagę na wygląd, stan posiadania, praktyczne umiejętności kandydata. Jak u ludzi - mówi dr Artur Szymczyk. - Dlatego na przykład remiz buduje pięć gniazd, bardzo pracochłonnych i pięknych, żeby chociaż jedno wybrała partnerka. A szpak imponuje samiczce zdobywaniem różnych składników do budowania gniazda. Potrafi powyjmować z ziemi sadzonki, jeśli uzna, że to jej się spodoba. Po prostu dla niej kradną. Często skarżą się na to działkowcy.

    A jeśli para świetnie do siebie pasuje i zakwitło uczucie? Słowem, czy samiczka wtedy lubi się kochać? Pewnie. Nie zbadano wszystkich gatunków pod względem odczuć podczas takich kontaktów, ale stwierdzono na pewno, że bawoliki czerwonodziobe odczuwają wtedy przyjemność. Zresztą ptaki nie bez powodu znają onanizm, związki homoseksualne, a nawet orgie.
    - Kiedyś niemal spadła mi pod nogi grupa kochających się wróbli i tam był każdy z każdym. Tak im się podobało, że straciły całkiem czujność - dodaje dr Szymczyk.

    Jeśli samiczka polubi partnera, to zdarza się, że ceni sobie częste zbliżenia. Samica wróbla mazurka więcej jajek znosi seksualnemu maniakowi. Uważa widać, że jest bardziej zaangażowany i będzie lepiej zajmował się wspólnymi pisklętami. Samicz-ka sądzi też, że liczne zbliżenia demonstrują innym, że jest atrakcyjna, zajęta, a także, że posiada terytorium, na którym może robić, co jej się podoba. Jastrzębie w okresie godowym kochają się kilkaset razy, a wszystko dla 2-4 jajek. Ornitolodzy podglądali pilnie ostrygojady i wyliczyli, że w ciągu bycia ze sobą kochają się 700 razy.

    Ale jak wiemy, nawet w udanych ptasich związkach zdarzają się skoki w bok. A seks za pieniądze? To nic dziwnego w świecie skrzydlatych. Samiczki pingwina Adeli czule opiekują się swoim gniazdkiem. I potrzebują w tym celu kamieni otoczaków. Pani pingwin chętnie pozwala na poufałość ze strony sąsiada, jeśli ten przyniesie jej otoczaka, a pan gniazda akurat wybył. Nie liczy się wdzięk sąsiada, a tylko wielkość kamienia.

    Na pocieszenie mamy kruki. Podobno są naprawdę wierne. Po śmierci jednego z partnerów owdowiały małżonek do końca życia zostaje sam i może to trwać nawet kilkanaście lat. Dlaczego nie chcą nikogo innego, nie wie nikt. Przynajmniej do czasu, aż wścibskie oko ornitologa nie odkryje prawdy.




    *Najpiękniejszy Rynek w woj. śląskim jest w... ZOBACZ I ZAGŁOSUJ
    *Majówka 2013: Zobacz, jak spędzić wolne dni. DOPISZ SWOJĄ PROPOZYCJĘ
    *Matura 2013: Jak przygotować się do matury, jakich pytań się spodziewać, jak znaleźć dobrego korepetytora? ZOBACZ
    *Serial Anna German [STRESZCZENIA ODCINKÓW]

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama