Jaworze, czyli trasa "na stresa" [NAJLEPSZE ŚCIEŻKI ROWEROWE...

    Jaworze, czyli trasa "na stresa" [NAJLEPSZE ŚCIEŻKI ROWEROWE W WOJ. ŚLĄSKIM]

    Jacek Drost

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Wyjeżdżając z centrum, na ulicy Pałacowej natkniemy się na XVII-wieczny folwark. Nie ma co zwiedzać, ale można na niego rzucić okiem, poczuć klimat
    1/8
    przejdź do galerii

    Wyjeżdżając z centrum, na ulicy Pałacowej natkniemy się na XVII-wieczny folwark. Nie ma co zwiedzać, ale można na niego rzucić okiem, poczuć klimat epoki.

    Kiedy mam już wszystkiego dość, robię sobie rowerową rundkę dookoła Jaworza. Pomaga praktycznie na wszystko: chandrę, nudę, przepracowanie, zastałe mięśnie, ból pleców...
    Mieszkając od iluś tam lat w bielskiej dzielnicy Wapienica do Jaworza mam o przysłowiowy rzut beretem. Jaworze jest z "Wapienicą po sąsiedzku", więc tak naprawdę czasami nie wiem, gdzie kończy się jedno, a zaczyna drugie, i odwrotnie. Ale mniejsza z tym. Fakty są takie, że przywapienickie Jaworze ma specyficzny klimat, wyjątkowy urok.

    Nic dziwnego, że od lat działki budowlane w Jaworzu są tak drogie, że w większości są poza zasięgiem zwykłego śmiertelnika.
    Ja w Jaworzu nie zamierzam się budować, ale jestem tu częstym gościem. Po prostu z przyjemnością zwiedzam gminę i podziwiam jaworzańskie widoki z wysokości mojego roweru, trasy są tu bowiem tak urozmaicone, że nikt nie powinien się nudzić - ani amator, ani wyczynowiec jazdy na dwóch kółkach. Zapraszam więc na przejażdżkę...

    Zaczynamy jazdę w Dolinie Luizy

    Wyprawę zaczynamy na parkin-gu przy ul. Tartacznej w Wapienicy. Można tu dojechać autobusem MZK albo samochodem. Stąd mamy krok do pięknej Doliny Luizy i zapory wapienickiej, ale my wsiadamy na rower i jedziemy w przeciwnym kierunku, czyli w stronę Wapienicy.

    Po przejechaniu około 150 metrów, na skraju lasu miniemy pomnik poświęcony dziewięciu partyzantom polskim i radzieckim, rozstrzelanym w tym miejscu w lutym 1945 roku. Droga jest z górki, więc przez jakieś 2,5 kilometra możemy jechać na luzaka nie musimy pedałować, można się skupić na podziwianiu okolicy.

    Takim niespiesznym tempem dojeżdżamy do skrzyżowania ul. Zapora z ul. Jaworzańską (w pobliżu stadionu Sprintu), po czym skręcamy w lewo na Jaworze. Jedziemy kilkaset metrów i znowu skręcamy w lewo, tym razem w ul. Miętową. Tu żarty powoli zaczynają się kończyć.

    Uwaga, odcinek bardzo ekstremalny!

    Kolejny odcinek naszej wyprawy przeznaczony będzie dla tych wszystkich, którzy lubią różnorodność i wyzwania. Dlaczego? Ano dlatego, że na ul. Miętowej, a następnie Storczyków z każdym przejechanym metrem trzeba będzie coraz mocniej naciskać na pedały, bo trasa rowerowa oznaczona niebieskim kolorem powolutku, ale systematycznie pnie się w górę. Po przejechaniu jakichś dwóch kilometrów zaczyna się pierwszy z bardzo ostrych podjazdów.

    Tu już nie ma żartów: trzeba zmienić przerzutkę, dać z siebie wszystko, a jak to nie pomaga, to po prostu zsiąść z roweru i trochę go podprowadzić ( w nogach mamy już wszak jakieś pięć kilometrów). Ale jak już dostaniemy się na wzniesienie, czeka nas niespodzianka - jazda w dół, po czym... kolejny stromy podjazd.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama