Ważne
    Delektujmy się piękną ciszą

    Delektujmy się piękną ciszą

    Krystyna Bochenek

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Niedawno w poczcie znalazłam list od pani profesor Ireny Bajerowej, z domu Klemensiewiczówny (podkreślam "-ówny", ponieważ na studiach polonistycznych zwracano na tę końcówkę, w nazwiskach panieńskich, szczególną uwagę).
    To nie była zwykła wiadomość: to był list w zupełnie starym stylu. Wystukany na klawiaturze niemodnej już dziś maszyny do pisania, ale podpisany osobiście przez panią profesor. Wielka postać polskiego językoznawstwa, niezwykle ceniony i lubiany przez nas wszystkich pedagog (co powinnam zapisać wielką literą) dziękowała w kilku miłych słowach za moją obecność podczas uroczystej promocji na stopień doktora honoris causa Uniwersytetu Śląskiego.
    Spotkania, które odbyło się pod koniec ubiegłego roku w gościnnych wnętrzach Wydziału Teologicznego tej uczelni. Jako jedna z wielu osób zabierałam wtedy głos, by - jako dawna studentka pani profesor - okazać jej wdzięczność za wszystko, co zrobiła dla śląskiej polonistyki i pogratulować wyróżnienia.

    Ciepły i sympatyczny list skierował z kolei moje myśli ku tamtym chwilom, a w szczególności ku przemówieniu, jakie wygłosiła dostojna laureatka. Była to pochwała polszczyzny, języka mówionego, pisanego i śpiewanego. A także (uwaga, uwaga!) milczanego.

    Irena Bajerowa zwróciła bowiem uwagę na ten aspekt mowy ojczystej, który zawiera się w słowie "cisza".

    To właśnie cisza odgrywała jedną z głównych ról w wyjątkowym koncercie Krystiana Zimermana, który wystąpił niedawno w sali "Symfonia" Akademii Muzycznej w Katowicach. Artysta wraz z zaproszonymi gośćmi zaprezentował trudne utwory skomponowane przez Grażynę Bacewicz, honorując w ten sposób stulecie urodzin i talent polskiej skrzypaczki. Dla mnie i dla wielu innych słuchaczy było to przeżycie niezapomniane.

    Szczególnie poruszające były te mistrzowskie fragmenty, po których zapadała krystaliczna, rzadko dziś spotykana cisza. Wypełniona po brzegi sala zamierała na dobrych kilka chwil w zachwycie i bezruchu. Żadnych komórek, żadnego kasłania, odchrząkiwania. Ta niecodzienna cisza była dla nas, odbiorców, nie mniej piękna niż sama muzyka w mistrzowskim wykonaniu.

    Podobnie było podczas koncertu, który poprowadził Jacek Kaspszyk w siedzibie NOSPR-u. Dyrygent po wykonanych utworach nie opuszczał batuty. Muzycy zastygali więc w bezruchu przy swoich instrumentach, porywając w ten sposób widownię. Wszyscy wsłuchiwali się w ciszę, kontemplując wybrzmiewającą muzykę.

    Cisza - ile ją trzeba cenić, ten tylko się dowie, komu została odebrana. Czyli nam wszystkim, którzy musimy żyć w ciągłym jazgocie i hałasie. Jako dziennikarka radiowa rozumiem po trochu ten lęk przed ciszą. Długie sekundy, które ciągną się na antenie bez końca, są nie do zniesienia, jeśli się czeka na wypowiedź oszczędnego w słowach gościa. Ale z drugiej strony, rola ciszy w reportażu radiowym może być dla twórcy niezwykła, nie do przecenienia. Przeważnie jednak w oszalałej codzienności odczuwamy strach przed ciszą, zupełnie jakby się coś w tej ciszy kryło groźnego. I zagłuszamy ją na wszelkie sposoby. Pacjenci w szpitalu puszczają na cały regulator radio lub telewizor. Kierowcy w autobusach też. Podobnie szoferzy w taksówkach. I sprzedawcy w sklepach. I jeszcze uczniowie, którzy mają na uszach Mp3 i inne iPody. No i nie zapomniałam o posłach i senatorach, którzy nie rozstają się z telefonami komórkowymi, ja zresztą też. Osaczają nas dzwonki, krzyki, piski opon, klaksony i grzmoty. Nie wiem, co tak drażni nas w ciszy, że musimy ją zagłuszyć. Nawet chwilową ciszę podczas rozmowy staramy się zagadać.

    "Gdybyśmy byli tak mądrzy, by wsłuchać się w ciszę! " - pisał w "Pielgrzymie" Paulo Coelho. Niestety, nie jesteśmy. Znaczenie ciszy doceniają dopiero ludzie w wieku dojrzałym, starszym. Na przykład moja mama unika głośnego słuchania radia i coraz rzadziej ogląda telewizję. Mówi, że chce posłuchać odgłosu spadających płatków śniegu, chce się wyciszyć, że cisza jest jej królestwem, jej państwem, jej naturalnym środowiskiem.

    Podobnie jak prof. Irena Bajerowa. Ona też, kończąc swój wykład dowcipnie podkreśliła, że nie chce, by słuchacze byli znużeni jej mową. Dlatego - dodała - kończy, wspominając tylko o roli ciszy w języku... Za co od zgromadzonych, uczniów i przyjaciół dostała sążniste brawa.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama