Ważne
    Posesyjni - jeden z pierwszych studenckich klubów na Śląsku...

    Posesyjni - jeden z pierwszych studenckich klubów na Śląsku powstał w Leszczynach

    Barbara Kubica

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Studenci  z kluczami od bram miasta - Park Leśny, otrzęsiny  1971 r.
    1/7
    przejdź do galerii

    Studenci z kluczami od bram miasta - Park Leśny, otrzęsiny 1971 r. ©arc. Krzysztof Kluczniok

    W Leszczynach nie było nawet szkoły średniej, ale w 1969 roku powstał jeden z pierwszych na Śląsku studenckich klubów. "Posesyjni" organizowali imprezy, które do dziś owiane są legendą. Nawet w warszawskiej "Stodole" było o nich głośno - pisze Barbara Kubica
    Dwaj mężczyźni dają się namówić na krótkie spotkanie w sobotnie przedpołudnie w przytulnym mieszkanku jednego z nich w leszczyńskim ratuszu. Jest gorąco, w oddali słychać szum kosiarki. Zasiadamy przy kawie i maślanych ciasteczkach. Janusz Michalski - były naczelnik gminy Czerwionka-Leszczyny, dziś prawnik i wykładowca akademicki, i Krzysztof Kluczniok, długoletni samorządowiec, były wicestarosta rybnicki. Już na sam dźwięk nazwy "Posesyjni" uśmiechają się szeroko. - Eh, to były czasy. Będzie trochę sentymentalnie - wzdychają.

    - Było nas kilkadziesiąt osób - studentów, którzy dojeżdżali codziennie na zajęcia do Katowic. Życie towarzyskie toczyło się wówczas w pociągu. Doszliśmy w końcu do przekonania, że skoro w sobotę, niedzielę jesteśmy w domu, to trzeba zawiązać więzi koleżeńskie. To był maj 1969 roku - wspomina Janusz Michalski. Pierwsze spotkanie - to najważniejsze - założycielskie zorganizowano 17 maja. W okazałej sali miejscowego Klubu Górniczego spotkało się kilkanaście osób.

    - Ktoś rzucił nazwę "Posesyjni", bo działaliśmy po zajęciach, sesjach i egzaminach. Spodobała się - mówi pan Janusz. - Ale wersje są dwie. Ta druga mówi o tym, że nazywamy się "Posesyjni", bo większość z nas zaliczała egzaminy już po oficjalnym terminie sesji - dorzuca Krzysztof Kluczniok. To jego brat Andrzej - ówczesny student Akademii Ekonomicznej - wymyślił nazwę. Wraz z nimi do "Posesyjnych" należały także siostry Wiatrak, Zygmunt Depczyński z Politechniki, Edward Fojcik i Bolek Żukowski. Wszyscy doskonale się znali. Zresztą w liczącym zaledwie kilka tysięcy mieszkańców miasteczku - Leszczynach - trudno się było nie znać. Wszyscy chodzili na zimne piwko do tego samego parku przy ulicy Sportowej, kopali piłkę na boisku miejscowego Piasta, siedzieli wcześniej w jednej ławce w miejscowej podstawówce, albo dojeżdżali wspólnie pociągiem na uczelnie do Katowic.

    Ich klub był fenomenem. Byli trzecim na Śląsku - po Bytomiu i Sosnowcu - klubem studenckim, który powstał w mieścinie nie dość, że liczącej kilkanaście tysięcy mieszkańców, to jeszcze z dala od jakiejkolwiek uczelni wyższej. Ba! W Leszczynach nie było wówczas nawet szkoły średniej.

    - W tamtych czasach na Śląsku kampusów, ośrodków akademickich nie było. A po wydarzeniach z marca 1968 roku, wszystko, co robili studenci, było podejrzane. Tymczasem u nas Klubem Górnika kierowała sympatyczna pani Muchowa, która wspólnie z I sekretarzem partii chciała zebrać studentów, by oni coś dla miasta zaczęli robić. Mieliśmy być taką przeciwwagą dla Związku Młodzieży Socjalistycznej - wspomina Janusz Michalski.

    To oni tworzyli pierwsze audycje dla radiowęzła w kopalni Dębieńsko, organizowali wieczory kabaretowe, przedstawienia, dyskusje. To do niewielkiego Klubu Górnika w Czerwionce przyjeżdżał wówczas profesor Popiołek, rektor Uniwersytetu Śląskiego, aktor Witold Pyrkosz, czy Marek Perepeczko.

    - Nawiązaliśmy współpracę z lokalnymi zakładami pracy, między innymi kopalnią Dębieńsko. W zamian za okazywaną pomoc, w miarę naszych możliwości staraliśmy się odwdzięczyć naszą działalnością. Tak też przygotowaliśmy kilka audycji okolicznościowych dla kopalnianego radiowęzła. To były czasy, kiedy o stołach do montażu takiej audycji mogliśmy tylko pomarzyć. Robiliśmy to na zwykłym magnetofonie szpulowym. W ramach "Posesyjnych" powstało nawet studio nagrań BER 505 - śmieje się pan Janusz. - Co to było? No, od imion chłopaków. Studio tworzyli Bolek, Edek i Romek, a 505 to był numer ich pokoju w akademiku. To tam powstawały audycje - dodaje.

    Klub wspierał PSS Społem. - Bo córka kierownika też studiowała - wspominają panowie. Spotkania rady programowej "Posesyjnych" odbywały się zawsze w soboty. Obrady były niezwykle burzliwe.

    - Podchodziliśmy do sprawy bardzo poważnie. Były nawet karne wydalenia z "Posesyjnych" - śmieje się Michalski. Za co? - Za brak zaangażowania. Jeden z kolegów do dziś mi wypomina, że notę o wydaleniu z klubu dostał pocztą do akademika - dodaje.

    Od początku swojej działalności studenci z Leszczyn chcieli stworzyć imprezę, która przyciągnęłaby tłumy i stała się prawdziwą wizytówką miejscowości.

    - I tak narodziły się otrzęsiny, czyli zwyczaj przyjmowania w nasze szeregi nowych żaków. To było przedstawienie. Na rogatkach miasta stali studenci, którzy od kierowców pobierali myto. Potem wraz z wozami drabiniastymi, na koniach docieraliśmy do parku miejskiego w Leszczynach - mówi nam Krzysztof Kluczniok. Teatralne, żakowskie stroje pożyczali od kolegów z Sosnowca. Poprzebierani, owijali swoich młodszych kolegów w pokutne wory. - I oni w takich strojach szli ulicami miasta. Na ulice wychodziły tłumy leszczynioków. W parku zakuci w dyby studenci przechodzili chrzest. To właśnie od tej imprezy wzięły się późniejsze Dni Leszczyn - dodaje Michalski.

    Turlanie w beczce, zakuwanie w dyby i golenie twarzy - na własnej skórze przeżyła Anna Masny. Spotykamy się w jej domu w rybnickiej dzielnicy Kamień. - Nie było źle, dało się przeżyć - wspomina z uśmiechem. - Chodziło o dobrą zabawę. Zresztą, kiedy mnie przyjmowano do "Posesyjnych", ta impreza miała już swoją renomę. Zapraszaliśmy lokalnych notabli, urzędników, dyrektorów kopalń. Jednego roku dostałam od Janusza specjalne zadanie - musiałam pojechać do siedziby telewizji do Katowic i namówić ich ekipę do przyjazdu na otrzęsiny. Naczekałam się, ale opłacało się. Przyjechali - wspomina pani Ania. Do klubu należał także jej mąż - Andrzej. - Taki był zwyczaj, że ci, którzy należeli do grupy pomagali tym, którzy po skończeniu liceum dopiero zaczynali studia. Byliśmy jak jedna, wielka rodzina - mówi pan Andrzej, który w 1972 roku dołączył do "Posesyjnych" jako student Politechniki Śląskiej.

    Co roku, gdy żacy przyjmowali do swojego grona nowych adeptów, podczas otrzęsin mieszkańcy miasta jedyny raz w roku mogli podziwiać pokazy fajerwerków. Fajerwerki? W tych latach? - dopytuję. - A co! Załatwiliśmy je w zakładach Krywałd w Knurowie. Przywiezienie ich do Leszczyn też było skomplikowaną operacją. Zapalniki musieliśmy wieźć w jednym aucie, fajerwerki w drugim, a cały konwój zabezpieczała jeszcze karetka - wspomina Michalski. W synchronizacji całego wydarzenia pomagali milicjanci. To oni przez służbowe krótkofalówki dawali sygnał tym, którzy w odpowiednim momencie mieli odpalić sztuczne ognie. - W Leszczynach pracował wówczas w milicji Janocha. Cieszył się wielkim szacunkiem. Pamiętam, że podczas jednych otrzęsin żar z fajerwerków spadł mu na czapkę. Spaliła się - mówi z uśmiechem Michalski.

    Dzięki "Posesyjnym" o 10-tysięcznych Leszczynach po raz pierwszy stało się głośno na Górnym Śląsku. Gościły u nich kabarety studenckie z całej Polski, a w ramach Festiwalu Studenckiego "MuLiMaRe" znakomici muzycy, aktorzy. Wspólnie z późniejszym wiceministrem sprawiedliwości Józefem Musiałem zorganizowano kilka spektakli "Sądu Młodych", a także plenery malarskie studentów katowickiej Akademii Sztuk Pięknych. Regionalny Ośrodek Studencki "Posesyjni" dwa razy został laureatem Ogólnopolskiego Konkursu Klubów Studenckich "O nagrodę Czerwonej Róży".

    - Nagrodę odbierałem w warszawskiej Stodole. Pamiętam, że na dyplomie napisali lokalizację Leszczyny-Katowice, bo tam w stolicy nikt nie wiedział w ogóle, gdzie takie miasteczko leży - wspomina dziś Krzysztof Kluczniok.




    *Najpiękniejszy Rynek w woj. śląskim jest w... ZAGŁOSUJ i ZMIEŃ WYNIK
    *Matura 2013: Pytania egzaminacyjne na 100 proc. ZOBACZ
    *Nudyści już zawitali na plaże ZOBACZCIE, gdzie spotkacie naturystów w woj. śląskim
    *Tak zdasz egzamin na prawo jazdy kat. A na motocykl ZDJĘCIA i WIDEO
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama