Znalazła klucze do Wojciecha Kilara

    Znalazła klucze do Wojciecha Kilara

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    „Kiedy kończę utwór i widzę, że mógłby być zrobiony lepiej, to bez najmniejszych wahań wyrzucam go do kosza” - cytuje Wojciecha Kilara w biografii artysty „Takie piękne życie” autorka Barbara Gruszka-Zych
    Barbara Gruszka-Zych, poetka, dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, autorka bardzo osobistego portretu Wojciecha Kilara

    Barbara Gruszka-Zych, poetka, dziennikarka „Gościa Niedzielnego”, autorka bardzo osobistego portretu Wojciecha Kilara ©dominika koszowska/materiały prasowe

    Filozof i teolog Tomasz z Akwinu mówił: „Sztuka nie wymaga, by artysta dobrze postępował, lecz by tworzył dobre dzieło”. Dlaczego zatem ważne jest w biografii Wojciecha Kilara, ile pił wódki i jak często odmawiał różaniec?
    Bo to, że poznajemy go jako człowieka sprawia, że staje się nam bliższy. Fakt, że wielki artysta był na co dzień taki zwyczajny, może służyć pokrzepieniu serc zwykłego czytelnika.

    Wojciech Kilar przyznał, że znalazłaś do niego „klucze”. To duży komplement, bo kompozytor był dla dziennikarzy trudnym rozmówcą. Jak tobie udało się do niego dotrzeć?
    Nasze pierwsze wywiady, które publikowałam w „Gościu Niedzielnym”, były miłe, kulturalne, ale chłodne.
    Potem przeszliśmy na etap pogaduszek telefonicznych, najczęściej po 22.00. Kiedyś zadzwoniłam po południu, ale mi przerwał, że nie chce rozmawiać. Okazało się, że przerwałam mu poobiednią drzemkę, a tego bardzo nie lubił. Z biegiem lat nasze rozmowy stały się przyjacielskie i wykraczały poza dziennikarskie tematy.

    „To był ostatni dżentelmen, zachowujący się z pełną kulturą”, mówi na łamach twojej książki Joanna Wnuk-Nazarowa. Jednak potrafił ofuknąć, lubił świńskie kawały.
    Wiele osób mi mówiło, że opowiadał świńskie kawały, ale przy mnie - nigdy. Teraz liczę na to, że kiedyś przyśni mi się i powie choć jeden z nich.

    CZYTAJ CAŁĄ ROZMOWĘ NA ŚLĄSK PLUS


    *Policjanci z Częstochowy skasowali film, na którym biją chłopaka. Ale jest drugi ZOBACZ?
    *Wielki powrót Kamila Durczoka. Dawny szef Faktów TVN zadebiutował w nowej roli
    *Loteria paragonowa: Jak się zarejestrować? Kiedy losowanie nagród?
    *Rolnik szuka żony. Co wydarzy się w odcinku 7?

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Koty, wiadomo....

      Krzysztof Blaut (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Koty, wiadomo... lubią chodzić drogami... mędrców. W tej książce spotkała się plejada, rodzina kotów, futerkowych i rozwichrzonych, tajemniczych i przymilnych. Dwa lata temu odszedł do Pana Wielki...rozwiń całość

      Koty, wiadomo... lubią chodzić drogami... mędrców. W tej książce spotkała się plejada, rodzina kotów, futerkowych i rozwichrzonych, tajemniczych i przymilnych. Dwa lata temu odszedł do Pana Wielki Pasterz Kotów; nie ma wątpliwości, że do owej grupy należy także autorka książki. W zamyśle pierwotnym miało powstać studium na temat wybranych aspektów życia i twórczości kompozytora, który po sielskim dzieciństwie we Lwowie, znalazłszy się w wagonie wypełnionym ekspatriantami, dotarł najpierw do Rzeszowa, a następnie Katowic. Śląsk śpiewa i komponuje, śpiewa niekoniecznie na ludowo, do kufla i krupnioka; śpiewa tak, że głos ten trafia dalej niż życzyłby sobie tego twórca. Dociera i rozsławia, także do serc, także do umysłów. W pokoleniu urodzonych po roku 1959 Wojciech Kilar był dla niektórych punktem orientacyjnym, a dla niektórych innych (w tym dla piszącego te słowa) darzącą ciepłym światłem latarnią. Z książką Gruszki-Zych wkraczamy w amfiladę codzienności kompozytora, przyglądamy się jej z perspektywy kota, którego ruchów i ścieżek nie krępował żaden regulamin. Obserwujemy Bohatera z dołu, z góry, pod skosem, z boku. Przede wszystkim z bliska, rozsądnie, rzetelnie, bez natrętnego wkraczania w chroniony rewir, bez rozdeptywania i rozdrapywania materii najbardziej intymnych. "Kto che malować świat w barwnej postaci, niechaj nie patrzy nigdy prosto w słońce..." - przestroga wyjęta z wiersza Miłosza, wiersza należącego do wojennego cyklu pt."Świat"(Poema naiwne) autora potraktowała z gorliwością należną mądrym i etycznym radom. Wypełniając je najstaranniej, wkleiła dyskretnie w partyturę fascynującej opowieści. Koty chodzą drogami mędrców, przede wszystkim torem pięciolinii. Polecam każdej i każdemu. zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama