Ważne
    Łukasz Surma w dniu swojego święta nie chciał strzelać rzutu...

    Łukasz Surma w dniu swojego święta nie chciał strzelać rzutu karnego. Zobacz dlaczego

    Zdjęcie autora materiału
    Jacek Sroka

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Łukasz Surma
    1/6
    przejdź do galerii

    Łukasz Surma ©Arkadiusz Gola / Dziennik Zachodni

    Nie byłem wyznaczony do strzelania rzutu karnego, mam swoją rolę na boisku. Kibice już wcześniej śpiewali moje imię oraz nazwisko i zrozumiałem to tak, że dziękują mi za te 500. meczów. Ja również chcę im podziękować, bo największą ilość spotkań zagrałem dla Niebieskich i jestem z tego bardzo dumny - powiedział Łukasz Surma. Pomocnik Ruchu Chorzów w piątkowy wieczór w meczu ze Śląskiem zaliczył 500 występ w ekstraklasie.
    Przed meczem mówił pan, że bardzo nie lubi takich oficjałek, więc teraz po zwycięskim spotkaniu ze Śląskiem może pan już chyba głęboko odetchnąć?
    Bardzo się denerwowałem, bo wiedziałem, że to będzie coś szczególnego i chciałem, żeby ten jubileusz nie zaprzątał głowy mojej i chłopaków. Zwycięstwo było nam bardzo potrzebne i cieszę się, że tak to wszystko wyszło. Zagraliśmy bardzo ambitnie i bardzo poprawnie w obronie.
    Śląsk miał przewagę w posiadaniu piłki i podaniach między sobą, ale nie przedostawał się w nasze pole karne. A gdy już się to stało, to byliśmy blisko siebie i nie strzelili nam. Dzisiaj wygraliśmy defensywą i fajnymi kontratakami. Pierwszy rzut karny mógł zakończyć sprawę, sędzia go nie podyktował, ale i tak wygraliśmy.

    W pierwszej połowie mieliście zabójczą skuteczność, bo bramka Mariusza Stępińskiego tuż przed przerwą była pierwszym celnym strzałem Ruchu w tym meczu.
    Po raz kolejny okazało się, że w piłce nożnej statystyki nie grają. Tym bardziej cieszymy się z tego zwycięstwa. Wiedzieliśmy, że Śląsk potrafi utrzymać się przy piłce i dlatego nie chcieliśmy wychodzić na wrocławian za wysoko. Oddaliśmy im troszeczkę pola, żeby sobie pograli, ale to nie było groźne. Nasz szybkie kontrataki były dużo groźniejsze.

    Nie chciał pan uczcić tego 500 meczu w ekstraklasie golem? Kibice domagali się, by to właśnie pan w doliczonym czasie gry egzekwował jedenastkę skandując nazwisko Łukasza Surmy.
    Nie byłem wyznaczony do strzelania rzutu karnego, mam swoją rolę na boisku. Kibice już wcześniej śpiewali moje imię oraz nazwisko i zrozumiałem to tak, że dziękują mi za te 500. meczów. Ja również chcę im podziękować, bo największą ilość spotkań zagrałem dla Niebieskich i jestem z tego bardzo dumny, bo to jest najbardziej utytułowany klub w Polsce. Mało kto o tym mówi, ale taka jest prawda i warto o tym pamiętać.

    Rozmawiał: Jacek Sroka




    *Loteria paragonowa: Jak się zarejestrować? Kiedy losowanie nagród?
    *Jesteś Ślązakiem, Zagłębiakiem, czy czystym gorolem? ROZWIĄŻ QUIZ
    *Nowe restauracje w Katowicach zapraszają SPRAWDŹ ADRES I MENU
    *Tajemnice różańca. Jak odmawiać różaniec? Tłumaczy ks. Mirosław Tosza
    *Rolnik szuka żony ODCINEK 7 STRESZCZENIE Paulina odchodzi

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama