MON nie poratuje zbrojeniówki

    MON nie poratuje zbrojeniówki

    Michał Wroński, Henryk Sadowski

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Jest już plan modernizacji technicznej armii na czas kryzysu. Jak dowiedziała się nasza gazeta, minister obrony narodowej Bogdan Klich chce obciąć o 400 mln zł wydatki na zakup sprzętu wojskowego. Mniej więc będzie nowych zamówień dla wojska. Niektóre kontrakty zawarte w poprzednich latach na sprzęt i amunicję zostaną zamrożone.
    Rozczarowanie - tak najkrócej można ująć nastroje wśród pracowników zbrojeniówki po wczorajszym spotkaniu z przedstawicielami resortu gospodarki i obrony narodowej. Wciąż bowiem nie wiadomo, jaka tak naprawdę będzie skala ewentualnych cięć zamówień w zakładach zbrojeniowych. Szczegóły tych planów zostały utajnione. Związkowcy podejrzewają, że rząd zrobił to, nie chcąc podgrzewać i tak już gorącej atmosfery w branży. Niewiele to jednak pomoże - w piątek na ulicach Warszawy protestować będą pracownicy za-kładów zbrojeniowych z całej Polski.

    - Cięcia w armii to niefortunne rozwiązanie - mówi Tomasz Hybki, ekspert do spraw wojskowych. - W ten sposób cofniemy się w rozwoju. Jeśli rząd chciał szukać oszczędności, powinien raczej zredukować liczbę wojska, ale nie sprzętu. Dzisiaj bardziej liczy się zaawansowanie techniczne armii, niż jej liczebność.

    Przypomnijmy, że oszczędności to efekt ostatnich cięć w resortach. Budżet Ministerstwa Obrony Narodowej w tym roku będzie o jedną piątą mniejszy niż planowano. To prawie 5 miliardów złotych.
    Już wiadomo, że w związku z oszczędnościami do zakładów zbrojeniowych nie wpłynie, tak jak w ubiegłym roku, 2,3 mld zł z rządowych zamówień. Przedstawiciele związków zawodowych nie chcą tego zaakceptować, bo to oznacza dla nich ograniczenie produkcji i zwolnienia.

    Redukcje są już przesądzone w grupie Bumar. To największy producent sprzętu wojskowego dla polskiej armii. Wypowiedzenia dostanie jedna trzecia spośród trzystu osób, zatrudnionych w spółce-matce. O ewentualnych cięciach w 21 należących do grupy spółkach zależnych (pracuje w nich ok. 14 tys. osób) zdecydować muszą ich zarządy.

    - Założenie jest takie, by zwolnienia możliwie w jak najmniejszym stopniu dotknęły fachowców, bezpośrednio związanych z produkcją. W dłuższej perspektywie byłby to strzał do własnej bramki - tłumaczą przedstawiciele koncernu. Przyznają, iż rządowy program wiąże się ze zmniejszeniem ilości zamówień, ale szczegółów nie chcą ujawniać, tłumacząc się tajemnicą handlową i niejawnością rządowego dokumentu. Związkowcy tymczasem przestrzegają, że ograniczanie już zakontraktowanych zamówień może przynieść więcej strat niż oszczędności.

    - Przecież zmiana, czy zerwanie umów pociąga za sobą określone kary umowne - mó-wi Zdzisław Goliszewski, lider Solidarności w gliwickich zakładach Bumar- Łabędy

    Firma znalazła się w trudnej sytuacji. Kilka tygodni temu zakończyła realizację wartego 380 mln. dolarów kontraktu na dostawę czołgów "Twardy" do Malezji. A nowych klientów jeszcze nie ma. Dlatego tak ważne są dla niej zamówienia z polskiej armii. Co gorsza, wojsko jeszcze nie zapłaciło za kontrakty zawarte w ubiegłym roku.

    - Od miesięcy armia nie chce odebrać dziesięciu wież do "Rosomaków" - dodaje Goliszew-ski. - Wiadomo już, że w tym roku MON niczego u nas nie zamówi. Jeśli prowadzone aktualnie rozmowy z zagranicznymi partnerami skończą się niepowodzeniem, to w firmie może być bardzo nieciekawie. Fakt, iż rząd nie chce ujawnić szczegółów cięć świadczy o tym, że sytuacja w branży jest gorsza niż zakładaliśmy - prognozuje Goliszewski.

    Nadal niepewna jest sytuacja radomskiego Łucznika. W poniedziałek, po dwutygodniowej przerwie, firma znowu wznowiła produkcję, ale nie wiadomo, na jak długo.

    - Liczymy na nowe zamówienia, ale na ten rok nie podpisaliśmy jeszcze żadnego dużego kontraktu - powiedział nam Zbigniew Cebyla, szef zakładowej Solidarności.

    Bardziej stabilna sytuacja panuje w Wojskowych Zakładach Mechanicznych w Siemianowicach Śląskich, gdzie produkowany jest transporter opancerzony "Rosomak" (jeżdżą nim m.in. nasi żołnierze w Afganistanie). Planowo w tym roku zakład ma wyprodukować 58 pojazdów.

    - I tej liczby będziemy się trzymać. Nie mamy na razie żadnych informacji, by miała się zmienić. Jeśli będą jakieś cięcia, to dotyczyć będą rocznego kontraktu. Będzie więc czas, by w drugiej połowie roku dokonać pewnych przesunięć w produkcji - mówi Michał Rumin, rzecznik zakładów.

    Związkowcy zbrojeniówki są coraz bardziej zdesperowani. Dzisiaj w Skarżysku Kamiennej spotyka się rada krajowa Solidarności. Na piątek zaplanowano demonstrację w Warszawie. Tylko z zakładów Mesco pojedzie 20 autokarów. Nie wiadomo, jaki efekt przyniesie związkowy protest.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama