Za co kochamy małe sklepy? Świeży towar, dobra rada i...

    Za co kochamy małe sklepy? Świeży towar, dobra rada i uśmiechnięte ekspedientki

    Karol Świerkot

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ludzie nas kochają i lubią, bo po śląsku pogodomy, znamy klientów, dobrze się czują w naszym sklepie. Jest tu swojsko i tyle
    1/12
    przejdź do galerii

    Ludzie nas kochają i lubią, bo po śląsku pogodomy, znamy klientów, dobrze się czują w naszym sklepie. Jest tu swojsko i tyle ©Marzena Bugała

    Świeży towar, dobra rada i zawsze uśmiechnięte ekspedientki. Gdzie? W małych sklepikach. Nasz reporter odwiedził kilka z nich w Lędzinach, by przekonać się, że handel w cieniu hipermarketów ma się dobrze. Zakupy robił Karol Świerkot
    Tu nie wjeżdżamy z koszykiem, żeby buszować między regałami, droga do kasy nie przypomina wyścigów Formuły 1, a rozmowa z kasjerką nie ogranicza się do dzień dobry, dziękuję i do widzenia. Lokalne sklepy w małych miasteczkach, mimo ogromnej konkurencji ze strony hipermarketów, wciąż radzą sobie całkiem nieźle. Bo tutaj nie przychodzi się tylko po zakupy.

    - Dobrze się kupuje i pracują fajne babki - mówi Mirosław Gretka, który do sklepu mięsnego Hachuła w Lędzinach przyjeżdża aż z Pszczyny. - Jestem tu przynajmniej raz w tygodniu. Takiego bekonu nie można dostać nigdzie indziej - poleca.

    Te fajne babki nie tylko sprzedają towar, ale potrafią doradzić, co kupić, polecą własny przepis kulinarny, a nawet wysłuchają problemów i bolączek klienta. To są prawdziwe ekspedientki, które swój fach znają od podszewki. Kiedy wchodzimy do takiego sklepu, czekają uśmiechnięte, bo tu klient jest prawie jak członek rodziny.

    CZYTAJ TAKŻE:
    Zakaz handlu w niedziele: Sklepy i supermarkety zamknięte. Dobrze czy źle? [SONDA]

    Gdzie kupuje Krzysztof Ibisz? W małych sklepach. I poleca je Ślązakom i Zagłębiakom

    - Klienta trzeba wysłuchać. Nie tylko na temat listy zakupów - mówi Magdalena Ścierska, ekspedientka w lędzińskich Delikatesach. - Czasem są to bolączki na temat zdrowia, innym razem mówi się o pogodzie, a czasem trzeba doradzić, co kupić, żeby obiad był smaczny. Można powiedzieć, że gotujemy razem z klientami - dodaje (śmiech).

    To właśnie sekret małych sklepów, który przyciąga klientów, mimo nieco wyższych cen niż w dyskontach.

    - Jest atmosfera i obsługa, jakiej w dużych sklepach nie znajdziemy - zdradza Krystyna Porwit. W Lędzinach od czterech lat prowadzi wspólnie z siostrą Marią Ścierską małe delikatesy nieopodal tutejszej przychodni. Wcześniej przez kilkanaście lat pracowała w lędzińskim supersamie. Łącznie 23 lata w handlu.

    - Obsługa jest bardzo ważna, nasze ekspedientki umieją doradzić klientom, tego w marketach nie ma. Zdarza się, że klient wchodzi, a one już wiedzą, co trzeba podać - zapewnia.

    Agnieszka Czarnynoga w sklepie mięsnym Huberta Hachuły w Lędzinach pracuje od 11 lat i również przyznaje, że bez podejścia do klienta nie ma handlu.

    - Ludzie nas kochają, lubią, bo po śląsku pogodomy, znamy klientów, dobrze się u nas czują - tłumaczy. - Jest taki intymny charakter. Swojsko i tyle.
    1 3 4 5 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama