Tropiąc Bursztynową Komnatę. Poszukiwanie legendarnego...

    Tropiąc Bursztynową Komnatę. Poszukiwanie legendarnego skarbu przypomina gonienie króliczka

    Lucjan Strzyga

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Czy Bursztynowa Komnata kiedykolwiek zostanie odnaleziona? Prawdopodobnie nie. Na razie z jej sławy dobrze żyją łowcy sensacji i filmowcy.
    Tropiąc Bursztynową Komnatę. Poszukiwanie legendarnego skarbu przypomina gonienie króliczka

    ©Grzegorz Mehring

    Tony najprzedniejszego bałtyckiego bursztynu - które przez kilkanaście lat gdański mistrz Andreas Schlüter z polecenia Fryderyka I cyzelował do przyozdobienia komnaty o wymiarach 10,5 x 11,5 m - to skarb, którego oszacowania nie podjąłby się dziś żaden złotnik ani jubiler, bowiem jest po prostu bezcenny. Do boazerii dochodzą płaskorzeźby, stiuki, kasetony, misternie rzeźbione herby i meble. Gdy w 1716 r. skarb trafił do Petersburga, dorobiono dodatkowo kandelabry, a także wyszlifowano imponującej wielkości lustra. Czterdzieści lat później, gdy carowa Elżbieta przeniosła Komnatę do Carskiego Sioła, odwiedzający zgodnie zaliczali ją do jednego z cudów świata.


    Ostatnie pewne wieści o carskim skarbie pochodzą z lata 1941 r. Wtedy to specjalny niemiecki oddział zapakował rozmontowany bursztynowy wystrój do skrzyń i przetransportował do królewieckiego zamku. Świadkowie potwierdzili, że oglądali elementy komnaty i mogli podziwiać kunsztowną robotę mistrza Schlütera. Później w tej historii pojawiają się jedynie hipotezy: ponoć w 1944 r., w obawie przed nacierającymi bolszewikami, bursztyn znów schowano do skrzyń i umieszczono w zamkowych lochach. Gdy 9 kwietnia Armia Czerwona zdobyła Królewiec, po Bursztynowej Komnacie nie było śladu.

    Nie pomogła wściekłość Stalina, który wokół Bursztynowej Komnaty rozpętał wywiadowczą histerię, nie pomogło też wieloletnie szantażowanie trzymanego w polskim więzieniu gauleitera Prus Wschodnich Ericha Kocha - skarb rozpłynął się w iście cudowny sposób. Dając do dziś pożywkę najróżniejszym poszukiwaczom sensacji, pisarzom i filmowcom, którzy w podgrzewaniu tajemnicy wokół niego widzą swoją szansę na sławę. Przy poszukiwaniu komnaty swoje ugrali nawet radiesteci i przeróżni jasnowidze, nierzadko opłacani z państwowych funduszy zainteresowanych państw.

    Bursztynowa Komnata działa na wyobraźnię bardziej niż skarby Majów i egipskie mumie. Ze wszystkich hipotez, gdzie się dziś znajduje, można by zestawić opasłą księgę. Szukano jej, m.in. w Krakowie, Człuchowie, Szymbarku. Wykopaliska urządzano w ruinach Królewca, w Górach Sowich i w Szklarskiej Porębie. Ekipy płetwonurków splądrowały wrak MS "Wilhelma Gustloffa", który poszedł na dno Bałtyku 30 stycznia 1945 r. i muliste jezioro Resko koło Rogowa, gdzie ponoć miał spaść wypełniony skrzyniami z bursztynem niemiecki transportowiec. Bajońskie kwoty poszły wreszcie na opłacenie rzekomych świadków. I wciąż nic.

    Ale legendzie w niczym to nie przeszkadza. Wprost przeciwnie. Właśnie pojawiła się nowa informacja w sprawie Bursztynowej Komnaty. Duńska prasa doniosła, że w małej mieścinie Asaa pojawił się 90-letni Niemiec Wilhelm Kraft, były żołnierz Kriegsmarine, i szuka tajemniczego skarbu. Mieszkańcy Asaa natychmiast przypomnieli sobie, że pod koniec wojny Niemcy w pośpiechu zakopywali tam jakieś drewniane skrzynie. To wystarczyło, by bursztynowa kołomyja ruszyła od nowa. "Czy carski skarb ukryto na wybrzeżu Danii?" - pytają, całkiem serio, duńskie gazety, a tysiące poszukiwaczy szykują się do kolejnej ekspedycji.

    Możemy być jednak spokojni - w Asaa Bursztynowej Komnaty nie ma, podobnie jak nie było jej w zrytym przez ciekawskich kompleksie Gór Sowich, na zamku w Książu czy na dnie Bałtyku. Wilhelm Kraft może godzinami medytować na plaży, szukając miejsca ukrycia skrzyń, a potem jak niepyszny wróci do domu. Jest o tym przekonany m.in. Bogusław Wołoszański, najsławniejszy polski znawca tajemnic. Jego teoria bardziej działa na wyobraźnię niż wszystkie dotychczasowe. - Myślę, że warto się zastanowić nad innym tropem, jaki pojawia się w tej sprawie. Pomijając już zamki Dolnego Śląska jako ewentualne miejsca ukrycia skarbów. Mam na myśli tajną organizację ODESSA, zajmującą się pomocą byłym hitlerowcom - twierdzi Wołoszański w wywiadach.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      :)

      :) (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 29 / 33

      całe dzieciństwo mój Ojciec opowiadał mi że wszystkie bursztyny znalezione przeze mnie nad brzegiem jeziora Dargin pochodzą właśnie z Bursztynowej Komnaty :)

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama