Operacje w łonie matki, awatary i domy na Marsie. Jak wielu...

    Operacje w łonie matki, awatary i domy na Marsie. Jak wielu odkryć dokonał już człowiek? [ZDJĘCIA]

    Małgorzata Gołota

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Taką rzeźbę w ciągu kilku godzin potrafi wyprodukować drukarka 3D
    1/5
    przejdź do galerii

    Taką rzeźbę w ciągu kilku godzin potrafi wyprodukować drukarka 3D

    Ostatnie dziesięciolecia przyniosły nam dziesiątki, a może nawet setki przełomowych odkryć. Wielu z nas ciężko sobie wyobrazić, jak wyglądał świat bez Wi-Fi, choć na szeroką skalę z tej wynalezionej w 1997 r. bezprzewodowej sieci internetowej korzystamy zaledwie od kilku lat. Wprost trudno uwierzyć, jak wiele dowiedzieliśmy się o Marsie, choć pierwszy krok na czerwonej planecie człowiek postawił tylko 44 lata temu. Dokument, którym oficjalnie stwierdzono zakończenie sekwencjo- nowania 99 proc. genomu ludzkiego opublikowano 10 lat temu. Dziś korzystamy ze znajomości DNA na setki, a może i tysiące sposobów. Co będzie dalej? Jak wielu niesamowitych odkryć dokona człowiek przez kolejne kilkadziesiąt lat? I jak zmienią one nasze życie?
    Operacje przed urodzeniem

    Gdy rodzice Gonzalo Pardo Sancheza dowiedzieli się, że ich nienarodzone dziecko cierpi na zagrażającą życiu chorobę, radzono im aborcję. Chłopiec miał wrodzoną niedrożność dróg oddechowych, uniemożliwiającą usuwanie płynu ustrojowego przez tchawicę. Nagromadzony płyn wywierał nadmierny nacisk na serce, które stawało się z każdym dniem coraz bardziej niewydolne. Przypadkiem ich lekarz w Almerii usłyszał, że chirurdzy z dwóch szpitali klinicznych w Barcelonie przeprowadzili trzy operacje mające ratować życie płodów z tą rzadką przypadłością.

    - Powiedziano nam, że powinniśmy dokonać aborcji, bo sytuacja wygląda bardzo źle dla Gonzalo - wspomina dziś ojciec dziecka, Francisco Pardo.
    - Ale gdy dowiedzieliśmy się o tej nowej technice, postanowiliśmy spróbować. Przyjechaliśmy do Barcelony bez żadnych nadziei. Dano nam niewielką szansę. To były dla nas bardzo trudne dni. Targały nami różne emocje - cytuje ojca "The Times".

    Matka dziecka, 35-letnia Maria Jose Sanchez, która była wtedy w 21. tygodniu ciąży, po przyjeździe do szpitala została zabrana prosto na salę operacyjną. Lekarze najpierw przez 90 minut ustawiali płód w odpowiedniej pozycji w macicy. Potem trzech chirurgów potrzebowało zaledwie 22 minut, by usunąć membranę blokującą krtań.

    - Dość łatwo przebiliśmy membranę za pomocą trzymilimetrowych endoskopów. Trudne było uzyskanie dobrego dostępu do macicy matki i odwrócenie płodu, żeby można było dotrzeć do tchawicy. Jeden milimetr w złą stronę w krtani mógł spowodować poważne problemy - mówi Eduard Gratacos, szef oddziału medycyny prenatalnej w Barcelonie.
    Kilka tygodni po operacji Gonzalo urodził się całkiem zdrowy, bez żadnych problemów oddechowych.

    W ostatni piątek lekarze potwierdzili, że 10-miesięczny dzisiaj chłopczyk nie doznał żadnego urazu mózgu w czasie tamtej operacji, co czyni z niej pierwszy na świecie udany zabieg usunięcia blokady dróg oddechowych z krtani płodu. Tego typu operację przeprowadzono dotąd w czterech innych przypadkach na całym świecie, ale dzieci albo zmarły, albo doznały urazu mózgu, albo cierpią na poważne problemy oddechowe.

    Zabiegi chirurgiczne na płodach w łonie matki są wykonywane niezwykle rzadko, ale stały się możliwe w przypadku problemów zagrażających życiu, które nie mogą czekać do momentu urodzenia się dziecka. Po raz pierwszy udany zabieg tego rodzaju przeprowadzono w San Francisco w 1981 r., a dziecku udrożniono wtedy zablokowany układ moczowy. Dzisiaj jest to w pełni zdrowy mężczyzna. Od tamtej pory operacje chirurgiczne przeprowadza się regularnie w przypadku takich przypadłości, jak guzy lub rozszczep kręgosłupa.

    Wojskowe okręty w 3D

    Gdy na początku kwietnia "Proceedings Magazine" - czołowe czasopismo marynarki Stanów Zjednoczonych Ameryki - napisało, że wkrótce części zamienne do okrętów i samolotów mogą być "drukowane", wielu podejrzewało, że to żart prima aprilisowy. Nic bardziej mylnego! Artykuł w czasopiśmie odnosił się do rewolucyjnej technologii, która pozwala drukować zwarte trójwymiarowe przedmioty z wielu materiałów, takich jak plastik, metal czy beton.

    Porucznicy Scott Cheney-Peters i Matthew Hipple, autorzy tekstu w "Proceedings Magazine" wydawanym przez U.S. Naval Institute, stwierdzili, że drukarki 3D mogą być wykorzystywane do produkcji każdego przedmiotu potrzebnego na morzu, od części silników po talerze na stołówce, a nawet sztuczne kończyny dla rannych marynarzy. - Druk trójwymiarowy daje niesamowite możliwości. Potrzebuję np. zaworów lub generatorów i mogę je mieć w każdej wielkości i w każdym kształcie w ciągu kilku godzin - mówi Hipple.

    Technika drukowania 3D opiera się na danych cyfrowych i tworzeniu przedmiotów warstwa po warstwie. Podstawowa technologia jest znana od dziesięcioleci, ale dzięki niedawnym postępom umożliwia dzisiaj wykonanie znacznie bardziej wyrafinowanych przedmiotów z aluminium, tytanu lub innych stopów metali.

    W styczniu tego roku w ośrodku amerykańskiej marynarki Naval Surface Warfare Center w Maryland z powodzeniem wydrukowano model statku szpitalnego USNS "Comfort". Był to pierwszy model statku stworzony w drukarce 3D.
    Inwestorzy są pod wrażeniem. Ceny akcji Stratasys, czołowego gracza w tej branży, wzrosły w ostatnim roku o 479 proc.
    Podobnie jak w branży wojskowej, technologia ta może też mieć praktyczne zastosowania w przestrzeni kosmicznej.

    Europejska Agencja Kosmiczna we współpracy z londyńskim biurem architektonicznym Foster & Partners bada możliwości zastosowania drukarek 3D do budowy baz na Księżycu. Ich plan zakłada, że zautomatyzowane drukarki 3D będą wykorzystywać skały księżycowe do produkcji budynków. Ograniczają w ten sposób koszty transportu drogich materiałów z Ziemi, torując drogę do ludzkich kolonii na Księżycu.

    Kilka firm opracowuje także drukarki 3D do użytku domowego. Prym wiedzie amerykańska firma Makerbot. Jak dotąd sprzedała 15 tys. takich urządzeń, każde za 1,6 tys. funtów za sztukę.

    Chociaż idea projektowania i "drukowania" w domu zabawek i elementów potrzebnych do majsterkowania z pewnością wzbudzi wiele radości, technologia ta może mieć też bardziej złowrogie konsekwencje. 25-letni Amerykanin Cody Wilson, określający się jako "krypto-anarchista", tworzy projekt pistoletu możliwego do wyprodukowania w domowej drukarce 3D. Opracował już większość części pistoletu. - Gdy już wszystko będzie działać, jak należy, prawdopodobnie wstawię pliki z tym projektem do internetu - zapowiada Wilson i dodaje: - entuzjaści 3D będą mogli wydrukować sobie taki pistolet w domu za około 40 funtów.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama