Nie będzie niechcianego już strajku w kopalniach Kompanii...

    Nie będzie niechcianego już strajku w kopalniach Kompanii Węglowej

    Michał Wroński

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Będziemy mieli pieniądze na wypłatę barbórki - taką wiadomość usłyszeli wczoraj górniczy związkowcy od Krzysztofa Sędzikowskiego, prezesa Kompanii Węglowej. Dostali więc to, na co czekali przez ostatnie półtora tygodnia - oficjalne gwarancje. A to oznacza, że nie ma mowy o jakiejkolwiek akcji protestacyjnej na kopalniach.
    Przynajmniej do 3 grudnia, bo wtedy właśnie na konta ponad 30 tysięcy pracowników spółki powinny wpłynąć obiecane barbórki. Prawda jest zresztą taka, że nawet gdyby wczoraj liderzy związkowych central usłyszeli, że pieniędzy nie będzie, to i tak jednomyślnie nie podjęliby decyzji o rozpoczęciu strajku. Oni równie dobrze jak zarząd Kompanii wiedzą, że przy obecnej sytuacji finansowej żyjącego na kredyt (i to w dosłownym tego słowa rozumieniu) koncernu wszczynanie protestów byłoby dla niego gwoździem do trumny i wówczas już jakiekolwiek rozmowy o wynagrodzeniach byłyby pozbawione sensu.

    Tyle że zapewne woleliby nie występować w roli tych, którzy będą namawiać rozwścieczone załogi kopalń do zachowania spokoju w obliczu ewentualnego zamrożenia wypłaty tegorocznej barbórki. Dlatego po słowach Krzysztofa Sędzikowskiego mogli naprawdę głęboko odetchnąć.

    Atmosfera w górnictwie jest bardzo napięta. Stan bezpieczeństwa jednak się nie pogorszył

    Dziewięciu górników zginęło od początku roku w kopalniach węgla kamiennego. O dziewięciu za dużo. Z drugiej strony jednak to dwa razy mniej niż w podobnym okresie zeszłego roku.

    Również spadek - z 20 do 9 - odnotowano w kategorii wypadków ciężkich. Czyli: jest lepiej. I to w sytuacji, gdy atmosfera wokół górnictwa jest fatalna, media rozpisują się o ponoszonych przez spółki wydobywcze stratach, zaś przyszłość kopalń - a tym samym także miejsc pracy górników - wciąż stoi pod znakiem zapytania.

    - Jesteśmy mile zaskoczeni - przyznaje Jolanta Talarczyk, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego. Podkreśla przy tym, że tendencja spadkowa utrzymuje się od kilku już lat - od roku 2007 ogólna liczba wypadków w kopalniach zmniejszyła się o niemal jedną trzecią. Zdaniem przedstawicieli urzędu, wpływ na taki spadek miały dwa różne czynniki: po pierwsze - większe wyczulenie zarówno samych górników, jak i decydentów w koncernach wydobywczych na kwestie bezpieczeństwa, po drugie natomiast - zmiana systemu nadzoru w rejonach szczególnie zagrożonych.

    - Przeprowadzamy w nich jak najczęściej kontrole. Czasami nawet co tydzień. Niezależnie od tego, w części tych najgorszych miejsc zamontowaliśmy tzw. czarne skrzynki, które monitorują stężenie wszystkich gazów kopalnianych, temperaturę i sprawność wentylacji. Nie odpuściliśmy też działalności represyjnej, gdyż mimo poprawy nadal zdarzają się uchybienia - dodaje Talarczyk.

    „Działalność represyjna” to nic innego jak grzywny, nakazane przez inspektorów WUG i OUG zatrzymania robót, a w skrajnych przypadkach także wnioski kierowane do sądów. Tych ostatnich w ciągu trzech pierwszych kwartałów tego roku było 155 (to mniej niż przed rokiem). Liczba mandatów sięgnęła niemal tysiąca, a ich łączna wysokość przekroczyła 400 tysięcy złotych.

    Nie jest więc źle, ale mogłoby być lepiej. Tym bardziej że główną przyczyną wypadków w kopalniach nie są siły natury - oberwanie się, stoczenie czy obsunięcie skał jest odpowiedzialne za mniej niż 20 procent zdarzeń. Najczęściej do wypadków dochodzi z powodu przewrócenia lub poślizgnięcia się i upadku (taka jest geneza 29 proc. zdarzeń). Natura była zresztą w tym roku w ogóle dość łaskawa - obyło się bez zapaleń metanu. Najbardziej spektakularnym, szeroko komentowanym w mediach wypadkiem był kwietniowy wstrząs w kopalni Wujek-Śląsk w Rudzie Śląskiej. Mimo zakrojonej na olbrzymią skalę, trwającej tygodniami i jednej z najtrudniejszych w historii akcji ratunkowej (z powierzchni ziemi wykonano odwiert prowadzący na głębokość ok. 1000 metrów pod ziemię), nie udało się ocalić dwóch zaginionych podczas wstrząsu górników. Przeżyli sam wstrząs, ale zginęli z powodu braku powietrza.

    Sami górnicy oraz ratownicy na razie są dość wstrzemięźliwi w komentowaniu przytaczanych przez Wyższy Urząd Górniczy statystyk.

    - Dobrze, że tylko tyle było wypadków w tym roku, ale nie kuśmy losu. Poczekajmy jeszcze z fetowaniem do końca grudnia. Zwłaszcza że w międzyczasie jeszcze mamy Barbórkę - można usłyszeć od ratowników. Ci, którzy znają górnicze przesądy, wiedzą, skąd ta ostrożność - wśród górników można czasem usłyszeć, że ich patronka, św. Barbara, lubi wzywać ich przed swoim świętem do siebie. A Barbórka już za niespełna miesiąc. Oby tym razem wszyscy górnicy szczęśliwie jej doczekali.

    Co ze sprawą Halemby?

    Sąd zajmie się apelacją już w nowym roku

    Najprawdopodobniej na przełomie stycznia i lutego odbędą się dwa posiedzenia sądu, podczas których zostaną rozpatrzone apelacje w sprawie wyroku dotyczącego katastrofy w kopalni Halemba w Rudzie Śląskiej.

    21 listopada 2006 roku w wybuchu metanu i pyłu węglowego zginęło wtedy 23 górników (pracowników kopalni oraz zewnętrznej firmy). Prowadzone przez gliwicką Prokuraturę Okręgową śledztwo doprowwy do ponownego rozpatrzenia). Sąd apelacyjny ma trzy możliwości: utrzymać wyrok w mocy, dokonać w nim zmian bądź uchylić i skierować do ponownego rozpatrzenia.


    *Alarm smogowy dla woj. śląskiego OTO ZAGROŻONE MIASTA
    *Tragiczny wypadek w Czeladzi. Zginęły 2 osoby ZDJĘCIA + WIDEO
    *Czy grozi Ci ślepota? ZRÓB TEST Sprawdź swoje oczy w 2 minuty
    *Loteria paragonowa: Jak się zarejestrować? Kiedy losowanie nagród?
    *Jesteś Ślązakiem, Zagłębiakiem, czy czystym gorolem? ROZWIĄŻ QUIZ

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama