Zadośćuczynić, czyli więźniowie z Zakładu Karnego w...

    Zadośćuczynić, czyli więźniowie z Zakładu Karnego w Wojkowicach na wolontariacie [ZDJĘCIA]

    Karol Gruszka

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Zadośćuczynić, czyli więźniowie z Zakładu Karnego w Wojkowicach na wolontariacie [ZDJĘCIA]
    1/6
    przejdź do galerii
    Po podwórku, na rowerku jeździ chłopiec. Na oko lat około 10. Rower jest już starszy, gdzieniegdzie przebija rdza. Koła jednak się kręcą, kierownica skręca, wszystko działa jak powinno. Chłopiec więc jeździ i zatacza po podwórku koła. Kilka metrów dalej stoją inne rowery, część już naprawiona po zeszłorocznym sezonie czeka na swych małych towarzyszy. Rowerki i rowery, duże i małe, wielokolorowe, są rowerki zielone i różowe. Część z nich przeznaczona dla najmłodszych ma jeszcze dodatkowe, boczne kółka, ich naprawą zajmują się dwaj Andrzeje, wolontariusze z Zakładu Karnego w Wojkowicach.
    Niektóre rowerki wymagają jeszcze naprawy, rekonwalescencji. Obok nich stoi stół, a na nim narzędzia. Klucze, śrubokręty, młotek jakieś szczypce i części zamienne. Nad rowerkami pochyla się pan Andrzej, lat ponad 50. Coś przykręca, młotkiem postuka, wyczyści, nasmaruje zębatki, wszystko przeglądnie. Do końca odsiadki ma jeszcze kilka miesięcy.

    Pan Andrzej to więzień z Wojkowickiego Zakładu Karnego.
    Wraz z nim pracuje jeszcze inny Andrzej, również więzień, można więc powiedzieć, że się imiennie dobrali. Andrzeje, bo tak należy powiedzieć, są wolontariuszami w Domu Dziecka im. św. Ojca Pio w Mysłowicach.

    W mysłowickim domu dziecka mieszka aktualnie 30 dzieci, w różnym wieku, od noworodków po młodzież. Potrzeby są duże, a dodatkowa para dłoni zawsze się przyda.

    - Panowie nam bardzo pomagają, coś naprawią, pomalują, czy właśnie tak jak teraz naprawiają dla dzieci rowerki. To jest dla nas wielka pomoc, tym bardziej wiadomo, że pieniędzy nigdy zbyt dużo niema. - mówi pani Krystyna Wolwiak, dyrektorka Domu Dziecka w Mysłowicach.

    Andrzeje w tym miejscu są już od 4 miesięcy. Wcześnie jeden z nich pracował jako wolontariusz gdzie indziej. Tu mu się teraz podoba. Jest spokój, herbaty można sobie zrobić, popracować, no i człowiek wyjdzie na zewnątrz do ludzi. W końcu ile można siedzieć w zamknięciu.

    -Z Wojkowic do Mysłowic jest kawałek drogi, w jedną stronę półtora godziny, w drugą tyle samo. Trzeba liczyć dziennie trzy godziny drogi, od poniedziałku do piątku, ale narzekać nie narzekam. - mówi Andrzej.

    Z Wojkowickiego zakładu karnego aktualnie 78 więźniów wykonuje pracę wolontariackie w 29 miejscach woj. śląskiego m.in. w Domu Pomocy Społecznej "Pod Dębem" w Dąbrowie Górniczej, Domu Dziecka w Sarnowie, Fundacji SOS Dla Zwierząt w Chorzowie.

    - Skazany, który jest kierowany do pracy poza terenem zakładu karnego, podlega szczegółowej weryfikacji. Zawsze decyzję o skierowaniu więźnia do pracy poprzedza wnikliwa analiza jego sytuacji prawnej oraz dotychczasowego zachowania w trakcie odbywania kary. Istotnym elementem analizy jest również charakter popełnionego przestępstwa. W sytuacji, gdy skazany w swojej pracy ma mieć kontakt z dziećmi i młodzieżą oraz z osobami niepełnosprawnymi - niezbędnym jest uzyskanie przez niego pozytywnej opinii psychologicznej. mówi Joanna Korczyńska, oficer prasowy Wojkowickiego Zakładu Karnego.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Eee....tam na waly z nimi worki z piaskiem nosic a nie na przepustki i pol dnia przebabluja w autobu

      Karina (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 31 / 24

      Slask zalewa woda a kasy na zbiorniki retencyjne niema z warsiawy.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama