Związkowcy z sieci Tesco grożą strajkiem

    Związkowcy z sieci Tesco grożą strajkiem

    Aldona Minorczyk-Cichy

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Pracownicy sieci hipermarketów Tesco domagają się podwyżek płac. Jeśli ich nie dostaną, zapowiadają pikiety, a nawet strajk i to jeszcze przed Wielkanocą. To dla nich jednak ostateczność. Związkowcy ciągle czekają na odpowiedź zarządu firmy Tesco.
    Chodzi o cztery związki zawodowe: Sierpień 80, Solidarność 80, OPZZ Konfederację Pracy i ZZ Pracowników Handlu. Jedynie NSZZ Solidarność podpisała już porozumienie o podwyżkach. Zgodziła się na 3 procent, czyli średnio - 45 złotych brutto dla osoby. Pozostałe związki domagają się 500 zł podwyżek i wyrównania dysproporcji płacowych. Firma stosuje bowiem tzw. regionalizację. W województwie śląskim płace w hipermarketach Tesco są w najniższej grupie.

    - 500 złotych to oczywiście kwota do negocjacji. Tylko, że na razie nie ma z kim rozmawiać. Na odpowiedź zarządu firmy wciąż czekamy - wyjaśnia Elżbieta Fornalczyk, przewodnicząca Związku Zawodowego Sierpień 80 w Tesco.

    To ona dokładnie rok temu zorganizowała pierwszy w kraju strajk pracowników hipermarketu. Na dwie godziny załoga sklepu w Tychach opuściła stanowiska pracy.

    Strajk wspierali górnicy, hutnicy i pracownicy fabryki samochodów. Załoga sklepu domagała się podwyżki, bo pracowała za głodowe stawki. Kasjerkom na konto co miesiąc wpływało po tysiąc złotych, pracownikom innych działów od 700 do 800 zł.

    Po strajku organizowano pikiety przed sklepami w Lublinie, Łodzi, Krakowie, Wałbrzychu, Świdnicy i Wrocławiu.

    - Nie wywalczyliśmy podwyżek. Porozumienie podpisała wtedy Solidarność. Zarobki wzrosły o około 19 proc. Mimo to osiągnęliśmy sukces. Zaczęto z nami rozmawiać, liczyć się z naszym zdaniem. W sklepach przybyło sprzętu, poprawiły się warunki pracy - wyjaśnia Elżbieta Fornalczyk.

    Niestety, zarobki w sieci nadal są niskie. - W magazynie zarabia się około 1500 zł brutto, w kasach i "na ladach" - 1540 zł - wylicza Fornalczyk.

    Pierwsza akcja protestacyjna byłaby prawdopodobnie znowu w Tychach. Przyjazd i poparcie pikiety lub strajku zapowiedzieli już związkowcy z innych miast. Terminu jeszcze nie określono. Dlaczego? Bo związkowcy ciągle mają nadzieję na porozumienie z zarządem koncernu Tesco.

    - Jeśli rozmowy nie zostaną podjęte, to będziemy działać w sposób bardzo stanowczy. Nie wycofamy się, dopóki nie osiągniemy celu - zapowiada Elżbieta Fornalczyk.

    Priorytetem dla zarządu Tesco jest ochrona miejsc pracy i zapewnienie stabilnego zatrudnienia. Podwyżka dla tzw. pracowników podstawowych w sklepach od 1 lipca ma wynieść 3 proc., dla pozostałych - do 3 proc. Solidarność wynegocjowała też dodatkowe świadczenia pracownicze, w tym wyższy ekwiwalent za pranie odzieży roboczej.

    W sieci Tesco w Polsce obecnie pracuje 27 tys. osób. Ma ona 323 sklepy w kraju.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama