Rodzice proszą o weto do ustawy oświatowej

    Rodzice proszą o weto do ustawy oświatowej

    Katarzyna Piotrowiak

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Rodzice prowadzący akcję Ratuj Maluchy, która ma na celu nie dopuścić, by sześciolatki poszły do szkół, nie poddają się. Wczoraj wybrali się z dziećmi do stolicy na spotkanie z Lechem Kaczyńskim. Towarzyszyło im czternaścioro dzieci.
    Lista osób wspierających protest rośnie z każdym dniem. Obecnie pojawiło się na niej ponad 44 tys. podpisów, niemal jedna trzecia z nich pochodzi z województwa śląskiego.

    Konstytucja RP stanowi: Rodzice mają prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami, a którą to myśl dokładniej jeszcze formułuje zapis Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka, która w art. 26, ust. 3 mówi, że rodzice mają prawo pierwszeństwa w wyborze rodzaju nauczania, którym objęte będą ich dzieci - czytamy w liście do prezydenta.

    Rodzice, profesorowie, oraz pedagodzy podpisani pod listem zwracają uwagę, że reforma jest wprowadzana chaotycznie, zaś projekt ustawy zmieniał się z dnia na dzień, co spowodowało, że w obecnym kształcie reforma jest nieczytelna.

    List jest nie tylko protestem przeciwko obniżeniu wieku szkolnego. Jedną z najważniejszych kwestii jest, zdaniem rodziców, nowa podstawa programowa, która została podpisana w grudniu, na kilka tygodni wcześniej przed przegłosowaniem ustawy o systemie oświaty w Sejmie.

    Podstawowe zarzuty wobec nowej podstawy programowej, to nadmierne obciążenie pierwszoklasisty, który będzie musiał nauczyć się w rok tego, na co do tej pory dzieci potrzebowały dwa lata. Przeciwnicy podważają również likwidację możliwości powtarzania materiału w kolejnych klasach oraz zmuszanie nauczycieli do korzystania z tzw. pakietów edukacyjnych w przypadku bloku polonistycznego w klasach pierwszych "co pozwala na dyktat przemysłu wydawniczego wobec rodziców i nauczyciela".

    Najważniejszym argumentem jest jednak obcięcie 307 z 347 mln zł obiecywanych wcześniej na reformę. - Rozmawiałam z rodzicami. Uważam, że w tej sytuacji jaka jest w Polsce, powinniśmy reformę przełożyć. Nie jesteśmy krajem na tyle bogatym, żebyśmy mogli sobie na coś takiego pozwolić w czasie kryzysu - mówi Bożena Kotkowska, posłanka niezrzeszona z Bielska-Białej.

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie ograbiać dzieci z dzieciństwa

      Tonino (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 12

      W całej tej sprawie chodzi o to,że jest w naszym kraju za dużo nauczycieli.Żądania ich są z każdym rokiem coraz bardziej wygórowane.Dlatego też,aby im zapewnić pracę,rząd obniża wiek rozpoczynania...rozwiń całość

      W całej tej sprawie chodzi o to,że jest w naszym kraju za dużo nauczycieli.Żądania ich są z każdym rokiem coraz bardziej wygórowane.Dlatego też,aby im zapewnić pracę,rząd obniża wiek rozpoczynania nauki.Szkoda,że czyni to krzywdząc bogu ducha winne maluchy.Okradając ich z 1 roku dzieciństwa.A co będziegdy krok ten nie przyniesie oczekiwanych rezultatów?Obowiązkiemszkolnym obejmą 5-cio,a może 4-ro latki.Uważam opór społeczny za słuszny i uzasadniony.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama