Przemysław Tytoń - rok temu był polskim bohaterem Euro 2012,...

    Przemysław Tytoń - rok temu był polskim bohaterem Euro 2012, dziś szuka klubu

    Jerzy Filipiuk

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Przemysław Tytoń
    1/2
    przejdź do galerii

    Przemysław Tytoń ©FOT.BARTEK SYTA /POLSKAPRESSE

    Miano siódmego gracza ligi holenderskiej, kontuzja barku w najlepszym sezonie w barwach Rody Kerkrade, debiut w reprezentacji Polski, transfer do PSV Eindhoven, wstrząśnienie mózgu podczas ligowego meczu z Ajaksem Amsterdam, wielotygodniowa rehabilitacja i powrót do bramki, obrona karnego na Euro 2012, strata miejsca w klubowym zespole, niedoszły transfer do Sevilli, powrót do gry po ośmiomiesięcznej przerwie, brak powołania do kadry... Chyba żaden polski piłkarz nie przeżył większej amplitudy wzlotów i upadków w ostatnich trzech latach niż Przemysław Tytoń. I nie zanosi się na to, by jego najbliższa przyszłość oznaczała stabilizację. Raczej wypada postawić przy niej wielki znak zapytania.
    26-letni dziś bramkarz do Holandii, a konkretnie do Rody Kerkrade, trafił w 2007 r. z Górnika Łęczna za sprawą wychowanka Cracovii, obecnie menedżera FIFA Janusza Kowalika, który polecił Polaka dyrektorowi Rody. W Eredivisie zadebiutował 29 marca 2008 r. w meczu z Heraclesem Almelo (0:0). W kolejnym sezonie i przez pół następnego był tylko rezerwowym. Do bramki na stałe wszedł dopiero wiosną 2010 r. Rozegrał wtedy 16 spotkań w lidze.
    W następnym sezonie już 27 i tylko z powodu urazu barku na finiszu ligi zastępował go Mateusz Prus. - Początkowo popełniał błędy, ale widać było, że drzemie w nim potencjał. Poprawiał się z meczu na mecz. Pierwszy sezon miał względnie dobry, w drugim był już bezapelacyjnie najlepszym bramkarzem ligi - zapewnia Kowalik, choć pod względem średniej not ze wszystkich meczów Tytoń ustępował Maartenowi Stekelenburgowi z Ajaksu.

    Do akcji wkroczył PSV Eindhoven i 16 sierpnia 2011 r. Tytoń podpisał z tym klubem 5-letni kontrakt. Niestety, miesiąc później w meczu z Ajaksem został trafiony kolanem w głowę przez klubowego kolegę, obrońcę Timothy'ego Derijcka. Z silnym wstrząśnieniem mózgu trafił do szpitala. - Był nieprzytomny przez 40 minut - wspomina Kowalik. Badania nie wykazały jednak uszkodzeń szyi i czaszki. Tytoń zaczął walkę o powrót do gry. Rehabilitacja przebiegała na tyle sprawnie, że już w październiku chciał wznowić treningi, ale na jego grę nie zgodziła się FIFA. - Przy tak poważnych urazach istnieje specjalny protokół, w którym zapisane są procedury związane z powrotem zawodnika do sportu - wyjaśniał Rolf Timmermans, fizjoterapeuta PSV. Polak dotrzymał procedur, wrócił do bramki kilka tygodni później w meczu rezerw z Vitesse Arnhem. Wiosną 2012 r. znowu grał w pierwszej drużynie, zdobył z nią Puchar Holandii. - Klub ładnie się zachował wobec Przemka. Czekał na niego. Działacze mówili, że nie jest ważne, jak długo będzie się leczył, ważne, aby był zdrowy - zaznacza Kowalik.

    Tytoń ponownie wygrał rywalizację z o sześć lat starszym Szwedem Andreasem Isakssonem, uczestnikiem dwóch mundiali i dwóch turniejów Euro, pozyskanym przez PSV w 2008 r. z Manchesteru City. Trener Franciszek Smuda powołał go do kadry na Euro 2012 (rozegrał w niej wcześniej tylko 5 spotkań). W 70. minucie meczu z Grecją (1:1) zmienił formalnie Macieja Rybusa, a praktycznie ukaranego czerwoną kartką Wojciecha Szczęsnego. I od razu obronił rzut karny wykonany przez Giorgosa Karagounisa (nikt wcześniej w historii ME nie dokonał takiego wyczynu). Potem bronił - znowu bez żadnych wpadek - w meczach z Rosją (1:1) i Czechami (0:1). Słynny przed laty golkiper Peter Schmeichel uznał go za piątego bramkarza turnieju. W sierpniu Polak zdobył Superpuchar Holandii w meczu z Ajaksem (4:2), w którym nawet zaliczył... asystę przy golu Jermaine'a Lensa.

    Drugie półrocze nie było już tak udane dla Tytonia. Wprawdzie w reprezentacji od września do listopada rozegrał pięć spotkań, ale w klubie stracił miejsce między słupkami. Nowy trener PSV Dick Advocaat stawiał na o trzy lata starszego Holendra Boya Watermana, pozyskanego z II-ligowej Alemannii Aachen. Dlaczego odstawił Polaka? Holenderskie media sugerowały, że Tytoń wciąż nie może się uwolnić od wspomnień koszmarnej kontuzji sprzed roku i boi się odważnych interwencji. Narzekano na jego rzekomo słabą grę nogami. Piłkarze PSV mieli twierdzić, że lepiej się czują na boisku, mając za plecami Watermana, a Advocaat miał przekonywać, że jego rodak bardziej pasuje do ofensywnego stylu gry drużyny z Eindhoven.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      :o

      :o (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 43 / 32

      Jak to "był" ? On nadal jest tym bohaterem nie zależnie od czasu. Obronił ten rzut karny nie nie jest tak, że minął rok i on już się nie liczy. To się nie rozpłynie, wszystko zostanie do końca....rozwiń całość

      Jak to "był" ? On nadal jest tym bohaterem nie zależnie od czasu. Obronił ten rzut karny nie nie jest tak, że minął rok i on już się nie liczy. To się nie rozpłynie, wszystko zostanie do końca. Nigdy nie będzie przecież tak, że nagle ktoś uzna, że żadnego rzutu karnego nie było. To, że teraz Tytoń miał ciężki i wyboisty sezon to nie oznacza, że nie jest bohaterem. Przemek jest bohaterem z Euro 2012 z meczu z Grecją i NIGDY to się już nie zmieni. Każdy Polak powinien być dumny, że gdy mieliśmy tak ważną imprezę sportową po raz pierwszy w Polsce bramkarz właśnie naszej reprezentacji pokazał się z tak dobrej strony. Przecież równie dobrze mógł po prostu ten rzut karny przepuścić i byśmy przegrali z Grecją. To właśnie Tytoń pokazał, że w każdej chwili Polska moze na niego liczyć .. DZIĘKUJEMY !
      Pozdrawiam :)zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama