Interpretacje w siedmiu kamerach

    Interpretacje w siedmiu kamerach

    Henryka Wach-Malicka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    W przedstawieniu "Kupca weneckiego", prezentowanym na "Interpretacjach" w poniedziałek, które Gabriel Gietzky wyreżyserował we Wrocławskim Teatrze Współczesnym, dialogujące ze sobą postacie mówią jakby różnymi językami.
    Dosłownie, inscenizator wykorzystał bowiem aż trzy różne tłumaczenia komedii Williama Szekspira, powstałe w różnych epokach. Ten zabieg, tylko z pozoru formalny, ma dla całości spektaklu kapitalne znaczenie. Gdy Żyd Shylok wykłada swoje racje długą frazą i ozdobnym stylem, jego oponenci strzelają serią krótkich zdań i współczesnych kolokwializmów. Nie ma wątpliwości, to ludzie z innych światów. Łączy ich wiele wspólnego: pazerność, pogarda dla przeciwnika, brak zasad. Dzieli rzecz jedna, ale fundamentalna - wenecjanie są w masie i uważają się za właścicieli swego miejsca na ziemi. Shylok ma tylko córkę, która i tak porzuci go dla chrześcijanina. Samotny Inny, choć podobny w złych uczynkach do swoich wrogów, nie ma szans na przeżycie.


    Gabriel Gietzky czyta sztukę Szekspira jako dyskurs o nienawiści i o wykluczeniu. Można przyjąć, ze przenosi akcję w czasy współczesne, choć dyskotekowa suknia Porcji czy kolorowa marynarka Bassania to bardziej znaki niż realia z epoki. Boleśnie pusta scena, okolona tylko drapowaną materią wygląda po prostu jak arena dziejów, którą można zbudować w każdym czasie i różnych miejscach. Na tej arenie postacie Szekspirowskiej komedii dobrze się bawią, intrygując, kłamiąc i składając fałszywe świadectwa miłości i przyjaźni. Kluczowym motywem tego spektaklu pozostaje zmowa, która ukarze Shyloka za mściwą radość z przegranej Antonia. Tę partię tekstu aktorzy grają w tonacji buffo. Nastrój zmienia się w sekundzie, gdy bohaterowie pewni już są zwycięstwa i mogą Żyda upokorzyć. Okrzyk - ochrzcić go - zawisa w powietrzu jak najgorsze przekleństwo.

    Gabriel Gietzky wyraźnie akcentuje swoje przemyślenia nad tekstem, a przesłanie przedstawienia jest czytelne, choć reżyser w najmniejszym stopniu nie przerabia Szekspira. Pozostawia intrygę i bohaterów, zachowuje też charaktery postaci, ale relacje pomiędzy niektórymi z nich wzbogaca o homoseksualną fascynację. Brzmi to zresztą wiarygodnie, XVI-wieczna Wenecja zapisała w annałach wiele takich par, pozostających w legalnych małżeństwach heteroseksualnych. Bohaterowie "Kupca weneckiego" mają hipokryzję we krwi, choć równie dobrze może to być nie hipokryzja, a kolejna faza strachu przed społecznym napiętnowaniem...

    Wrocławska inscenizacja ma świetną konstrukcję sceniczną, precyzyjny rytm, wspierany muzyką Dominiki Skazy i wyrównane, wyraziste aktorstwo. Szekspir do oglądania i do przemyślenia.

    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      popr

      ania (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 8 / 5

      Dominika Skaza zrobiła scenografię. Muzyka jest autorstwa Alksandry Gryki.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama