Bartosik: Wakacje z sensem, czyli poznawanie latarni...

    Bartosik: Wakacje z sensem, czyli poznawanie latarni morskich [ZDJĘCIA]

    Piękni 50-letni

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Latarnia morska w Świnoujściu. Najwyższa w Polsce, bo ma prawie 65 metrów wysokości. By zobaczyć rozciągający się z niej wspaniały widok trzeba pokonać
    1/5
    przejdź do galerii

    Latarnia morska w Świnoujściu. Najwyższa w Polsce, bo ma prawie 65 metrów wysokości. By zobaczyć rozciągający się z niej wspaniały widok trzeba pokonać ponad 300 schodów. Wspaniała gratka na początek naszej wyprawy. ©wikipedia

    Gdy teraz przed wyjazdem na urlop zastanawiamy się, co wybrać: Adriatyk, Morze Śródziemne czy Atlantyk, to przed laty takie problemy były niemal wszystkim Polakom obce. Już wyjazd na d Bałtyk był szczytem marzeń, a jeżeli jeszcze udało się trafić na dobra pogodę nad naszym morzem, to szczęście było pełne.
    Należę do grona osób, które nie wyobrażają sobie wakacji bez pobytu nad Bałtykiem. Inne morza są na pewno cieplejsze, oferują więcej atrakcji, pogoda nad nimi ładniejsza, ale nic nie dorówna urokowi bałtyckich plaż i wznoszących się nad nimi lasów. Z wielu pobytów nad polskim morzem utkwiły mi w pamięci zwłaszcza dwa. Chodziłem wtedy do szkoły średniej i po raz pierwszy nad Bałtyk pojechałem z kolegami. Było to dla nas takie twarde wchodzenie w dorosłość.

    Były to czasy, kiedy samochodów na ulicach było niewiele, więc w miarę bezpiecznie można było po nich jeździć na rowerze. Pojechaliśmy ośmioosobową grupą z ambitnym celem przejechania wzdłuż polskiego wybrzeża.
    Plan był ambitny i nie udało się go wykonać w ciągu miesiąca, ale dzięki temu i kolejne lato upłynęło nam na odwiedzaniu maleńkich osad rybackich rozłożonych nad Bałtykiem. To dzięki tej podróży sprzed lat mogę z pewną przesadą twierdzić, że polskie morze znam jak własną kieszeń.

    Po pokonaniu trasy Katowice - Świnoujście pociągiem (rowery jechały w wagonie pocztowo-bagażowym, które kiedyś kursowały na niemal wszystkich trasach) zaczęła się wspaniała przygoda. Naszym celem była jednak nie tylko sama jazda, ale i odwiedzenie wszystkich latarni morskich ułatwiających żeglugę przy polskim wybrzeżu. Oczywiście wtedy nie do wszystkich wymarzonych miejsc udało nam się dotrzeć, ale takie były czasy...

    Dlaczego? Bo poza kurortami na wybrzeżu większość terenów należała do wojska. I to nie tylko polskiego. Czasami, o ile pamiętam między innymi na odcinku Mrzeżyno - Dźwirzyno, które dzieli nie więcej 7 kilometrów, trzeba było przejechać kilkadziesiąt, by dostać się z jednej miejscowości do drugiej. Co prawda droga wzdłuż wybrzeża była, ale rządzili na niej sowieccy żołnierze, którzy mieli tam jedną z wielu nadbałtyckich baz. Był tam ponoć supertajny port, w którym stacjonowały rosyjskie okręty podwodne.

    W ciągu pierwszej bałtyckiej eskapady przejechaliśmy od Świnoujścia do Łeby. Niezapomniane było zwłaszcza skradanie się do latarni w Wisełce. Nie dość, że była położona na terenie Wolińskiego Parku Narodowego, do którego praktycznie nie wolno było wchodzić, to jeszcze roiło się tam od żołnierzy Wojsk Ochrony Pogranicza. Emocji było co niemiara, ale warto było. Tym bardziej, że zdziwiony naszą obecnością latarnik, zaprosił nas do środka i przez kilka godzin opowiadał o swoim ciekawym życiu.

    Wartością dodaną były też rosnące tam w ogromnej ilości czerwone kozaki, borowiki, maślaki i kurki. Smakowały znakomicie, tym bardziej, że były owocem zakazanym, gdyż zbierać ich tam nie było wolno.

    Rok później w podobnym gronie wsiedliśmy do pociągu z Katowic do Łeby i stamtąd rozpoczęliśmy jazdę na wschód. Po niespełna trzech tygodniach dotarliśmy do celu, czyli na Hel. Jednak to nie był jeszcze kres wyprawy. Tę zakończyliśmy jadąc przez Gdańsk do Krynicy Morskiej, gdzie znów pod czujnym okiem żołnierzy oglądnęliśmy ostatnią na trasie latarnię.

    Każdy z nas ma pewnie wiele niezapomnianych przeżyć wakacyjnych. Warto się nimi podzielić. Zapraszam do wspomnień.

    CZYTAJ KONIECZNIE
    Blog Stanisława Bartosika: Wspomnienia 50-latków




    *Prezenty na Dzień Ojca 2013. Najlepsze pomysły na dzien taty ZOBACZ
    *SERIAL TVP Nasze matki, nasi ojcowie RECENZJE ODCINKÓW + GORĄCA DYSKUSJA
    *Egzamin zawodowy 2013 PYTANIA + ODPOWIEDZI + OPINIE + KOMENTARZE
    *Urlop macierzyński 2013 NOWE ZASADY, TERMINY
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wakacje z sensem i nie tylko ?

      imc (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 18 / 22

      Dlaczego nie tylko.Syn Kydrynskiego byl korespondentem National Geografic.I pojechal za zgoda rodzicow.Po latach w wywiadzie powiedzial :na wyjazd mojego dziecka sie nie zgadzam.Na rowerze...rozwiń całość

      Dlaczego nie tylko.Syn Kydrynskiego byl korespondentem National Geografic.I pojechal za zgoda rodzicow.Po latach w wywiadzie powiedzial :na wyjazd mojego dziecka sie nie zgadzam.Na rowerze przejechalismy majac17l. z Kartuz do Gdanska.W 18 roku zycia przejechalem z kolega autostopem do Gdanska cale wybrzeze Swinoujscie i powrot K ce.Byl to 1960r.Teraz na taka podroz Wnuka bym sie nie zgodzil.Nie do mnie nalezy decyzja.Nie wie czy to dobre czy zle.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama