Nowa książka o więzieniach UB: Kordian i Helena czyli...

    Nowa książka o więzieniach UB: Kordian i Helena czyli miłość, wojna i bezpieka

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    I boleść jest wzniosła – pisał Dominik Danowski-Ździebło, były dowódca AK do ukochanej żony. Ich zmagania z losem opisuje dr Józef Musioł w najnowszej książce „Dramat zaklęty w listach". W Bibliotece Śląskiej odbyła się jej promocja.
    Rozmowa z Józefem Musiołem, autorem książki „Dramat zaklęty w listach"

    Wraca pan do losów Kordiana i Heleny, czyli Dominika Danowskiego-Ździebły, dowódcy największego zgrupowania Armii Krajowej na południu Polski i jego żony Heleny. Tym razem w książce „Dramat zaklęty w listach” przypomina pan korespondencję między małżonkami. Dlaczego historia „Kordiana” jest dla Pana tak ważna?

    To był kuzyn mojej matki, Ślązak z Jastrzębia Zdroju, bohater, który dwukrotnie uratował Kraków. Pierwszy raz, gdy nie zgodził się na wywołanie powstanie pod Wawelem przeciw Niemcom, a drugi raz, gdy wydał rozkaz, by zaminowane przez Niemców miasto rozminować. Podlegało mu 6 tys. żołnierzy.

    Z pierwszej pana książki pt. „Kordian i Helena. Historia miłości ze zbrodnią Państwa w tle” wiemy, o wielkiej miłości Dominika i Heleny, która trzymała ich przy życiu. Helena wojnę spędziła na Syberii. Gdy w 1949 urodził im się drugi syn, kilka godzin po porodzie bezpieka zabrała z domu Dominika.
    Spędził w więzieniu prawie 8 lat. Przez pierwszych 5 lat Helena nie miała nawet pojęcia, czy żyje. Oskarżony o próbę obalenia ustroju PRL, skazany przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Warszawie najpierw na 13 lat, ostatecznie został uniewinniony z powodu braku dowodów. Po tych 5 latach, gdy rozpoczął się proces, zezwolono mu na korespondencję.

    Czy w tych listach odnajduje Pan żal, pretensje, że Polska odpłaca mu tak okrutnie za działalność w AK?
    Nie. Jest tylko miłość, wielka miłość, tęsknota za rodziną, za wolnością. Niczego nie żałuje, bo uważa, że nie uczył niczego złego. Pięknie pisze z więzienia: „I boleść jest wzniosła”.

    Książkę dedykuje pan Ślązakom walczącym z Niemcami i tym zesłanym na Syberię. Ślązacy są winni pamięć „Kordianowi”?
    Oczywiście! Był jednym z nich. Był bohaterem. A ilu Ślązaków o nim pamięta w rodzinnym Jastrzębiu Zdroju? A ilu pamięta w Katowicach, gdzie żył przed wojną i po powrocie z więzienia? Tu zmarł już w 1962 roku. Czy miasto zadedykowało mu choć jedną ulicę, rondo? Nie.

    Helena Danowska-Ździebło chętnie udostępniła panu listy do tej publikacji?
    Ona nie przestała go kochać, nigdy. Po wyjściu z więzienia w 1955 roku nie nacieszyli się sobą. Sama wychowywała trójkę synów. Jeden został inżynierem, dwóch lekarzami. Myślałem, że dotrwa promocji książki w Bibliotece Śląskiej. Zmarła dwa tygodnie temu w wieku 91 lat. Tej publikacji doczekał tylko najmłodszy syn, Jacek.



    *DŁUGOTERMINOWA PROGNOZA POGODY NA LIPIEC 2013
    *Sławny śląski aktor Jacenty Jędrusik nie żyje [ZOBACZ NAJLEPSZE ROLE]
    *Alarmy bombowe w Polsce i na Śląsku. Sprawcy napisali: WYDAJEMY WYROK ŚMIERCI
    *Gwałtowne burze na Śląsku. Dramat mieszkańców Pszczyny, Czechowic i Goczałkowic ZDJĘCIA i WIDEO
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama