Rosavit dobry na upały. Tak kiedyś się piło w "Wandzie"

    Rosavit dobry na upały. Tak kiedyś się piło w "Wandzie"

    Magdalena Nowacka-Goik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Tak dzisiaj wygląda jeden z budynków "Wandy"
    1/2
    przejdź do galerii

    Tak dzisiaj wygląda jeden z budynków "Wandy" ©Tomasz Szymczyk

    Nie ma znaczenia, czy jesteście już po urlopie, czy też przed nim, pewnie podobnie narzekacie na ciężką pracę w upałach. Warto więc wiedzieć, że gdy słupek rtęci idzie w górę, to zimne napoje powinien zapewnić wam pracodawca! Tak być powinno, jeżeli pracujemy na otwartej przestrzeni, przy temperaturze powyżej 25 stopni Celsjusza, a w pomieszczeniach jest wyższa niż 28 stopni C. Dziś jest to zwykle woda mineralna. A jak było kiedyś?
    Przed laty pracowników pojono m.in. płynem o znanej do dziś nazwie - Rosavit. Obecnie jest on dostępny głównie w postaci syropu lub kapsułek i zawiera sporą dawkę witaminy C oraz wysuszone i zmielone owoce dzikiej róży.

    O pracy w czasie upałów pisał m.in. "Dziennik Zachodni" w lipcu 1973. Reporter gazety odwiedził wtedy sosnowieckie Zakłady Przemysłu Dziewiarskiego "Wanda". Pracownice (bo w większości były to panie) dostawały od szefostwa wodę sodową, wodę ze wspomnianym odżywczym Rosavitem, kawę (ale chyba nie mrożoną), herbatę czarną i miętową.

    ZOBACZ KONIECZNIE:
    TAK KIEDYŚ WYGLĄDAŁ SOSNOWIEC [STARE WIDOKÓWKI]


    Kobiety były podobno mokre od potu mimo że pracowały w zaciemnionych halach. Ale w trosce o załogę dostarczano nie tylko napoje. Ponadto zakładowy autokar woził pracownice po pracy na wieś po owoce. Na te wyjazdy mogły one zabierać ze sobą rodziny. Zaś w niedzielę, tym samym autokarem wyjeżdżano do lasu i nad wodę.

    Co sprawiało, że pracodawca tak dbał o panie z "Wandy"? Wiadomo, bo nie było tajemnicą, że pracownice "za punkt honoru" postawiły sobie przekroczenie planu, i to mimo upałów i okresu urlopowego. Ponadto w lipcu wymieniano w zakładzie maszyny. Zrywano więc posadzkę, przeprowadzano przewody elektryczne i pneumatyczne, i to wszystko nie przerywając produkcji. Co więcej, niejako przy okazji przeprowadzano szkolenia z obsługi nowych maszyn.

    Stres był więc spory i trudno dociec, czy panie zlane były potem z gorąca czy z nerwów. W każdym razie trzeba było o nie specjalnie zadbać.

    Zakłady Dziewiarskie Wanda od 1972 roku działały przy ul. Braci Smółków (dziś ul. gen. Andersa). Przedsiębiorstwo słynęło niegdyś ze swetrów i pulowerów, które trafiały nie tylko na polski rynek. Upadek Wandy rozpoczął się w latach 90. To był typowy scenariusz, charakterystyczny dla tamtych czasów : załamanie produkcji, zwolnienia i wyprzedaż resztek majątku. Do dziś przedsiębiorstwo funkcjonuje w rejestrze likwidowanych spółek Skarbu Państwa. Budynki wciąż straszą swoim wyglądem.



    *DŁUGOTERMINOWA PROGNOZA POGODY NA LIPIEC 2013
    *Sławny śląski aktor Jacenty Jędrusik nie żyje [ZOBACZ NAJLEPSZE ROLE]
    *Alarmy bombowe w Polsce i na Śląsku. Sprawcy napisali: WYDAJEMY WYROK ŚMIERCI
    *Gwałtowne burze na Śląsku. Dramat mieszkańców Pszczyny, Czechowic i Goczałkowic ZDJĘCIA i WIDEO
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wanda czyli ruina made in sosnowiec

      maja (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      a teraz prywaciarz kopnął by robola w dupę.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama