Na Zaolziu przybywa tablic w języku polskim, ale nie wszyscy...

    Na Zaolziu przybywa tablic w języku polskim, ale nie wszyscy Czesi to akceptują

    Jacek Drost

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    Nie we wszystkich miejscowościach na Zaolziu wymiana tablic na dwujęzyczne (po czesku i po polsku) przebiega tak, jakby tego sobie życzyli mieszkający tam Polacy. Najlepiej jest w Czeskim Cieszynie, najgorzej w Trzyńcu.
    - Czeski Cieszyn jest modelowym przykładem poprawnej współpracy z mniejszościami narodowymi - mówi Roman Kaszper, szef kancelarii Kongresu Polaków w Republice Czeskiej. I dodaje, że takiego zrozumienia dla mniejszości narodowych nie ma m.in. wśród władz Trzyńca.

    Na Zaolziu żyje około 38 tys. Polaków, w całych Czechach 58 tys. Od marca 2007 r. u naszych południowych sąsiadów obowiązuje Europejska Karta Języków Regionalnych lub Mniejszościowych. Zgodnie z nią jeśli w danej miejscowości mieszka więcej niż 10 procent obywateli innej narodowości, mogą oni wystąpić o wprowadzenie dwujęzycznych napisów na tablicach z nazwami ulic czy na budynkach użyteczności publicznej.

    Przedstawiciele mniejszości narodowej kierują taki wniosek do Komitetu ds. Mniejszości Narodowej. Jest on z kolei powoływany w gminach, w których wszystkie mniejszości narodowe stanowią ponad 10 procent mieszkańców.

    - Komitet dyskutuje nad wnioskiem i jeśli go zaakceptuje, to kieruje go do rady gminy. Ta nie może odrzucić żądania o wprowadzeniu dwujęzycznych napisów. Może tylko określić, w jakim czasie to się stanie. Na przykład w Czeskim Cieszynie podzielono ten proces na trzy etapy. Najpierw dwujęzyczne tablice pojawiły się w centrum, później w całym mieście, teraz przyjdzie kolej na dzielnice - tłumaczy Roman Kaszper.

    Co roku czeski rząd przeznaczał 5 mln koron (w tym roku 3,5 mln koron) na wprowadzanie w życie zapisów europejskiej karty. Z tej puli opłacane były m.in. wymiana tablic na dwujęzyczne, czy rozprawy sądowe z udziałem obywateli mniejszości narodowych, jeśli życzyli sobie, by proces przebiegał w ich narodowym języku. - Niestety, wykorzystanie pieniędzy z tej puli jest nikłe - podkreśla Kaszper.

    W 2008 r. na wprowadzanie zapisów europejskiej karty wykorzystano zaledwie 800 tys. koron, a ponad 4 mln wróciły do budżetu państwa. Na 31 zaolziańskich gmin, w których mieszka więcej niż 10 procent Polaków, w ciągu dwóch lat wprowadzono dwujęzyczne tablice w 18 (13 w 2007 r. i 5 w ubiegłym roku). Pojawiły się m.in. w Czeskim Cieszynie, Suchej Górnej, Nydku, Bystrzycy nad Olzą, Cierlicku, Gnojniku i Wędryni.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama