Ruch Chorzów - Lech Poznań 1:1. Niebiescy nie dali się...

    Ruch Chorzów - Lech Poznań 1:1. Niebiescy nie dali się wicemistrzowi! [ZDJĘCIA, RELACJA, OPINIE]

    TOK

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Ruch Chorzów - Lech Poznań
    1/12
    przejdź do galerii

    Ruch Chorzów - Lech Poznań ©Arkadiusz Gola

    W pierwszym meczu nowego sezonu ekstraklasy Ruch Chorzów zremisował u siebie z Lechem Poznań 1:1. Bramkę dla Lecha strzelił Vojo Ubiparip w 17. minucie, a dla Ruchu Marcin Malinowski w 83. min.
    Wicemistrz Polski, który w czwartek grał w Finlandii z zespołem Honka Espoo, w niedzielę z Poznania na Śląsk przyleciał samolotem. Trener Mariusz Rumak wystawił na Niebieskich tę samą jedenastkę, jaka wyszła od pierwszej minuty w kwalifikacjach Ligi Europejskiej. W wyjściowym składzie Ruchu pojawiło się trzech nowych zawodników – Artur Gieraga, Daniel Dziwniel i Bartłomiej Babiarz.

    ZOBACZ KONIECZNIE WIDEO Z MECZU:
    RUCH CHORZÓW - LECH POZNAŃ 1:1 WIDEO


    Ten ostatni, który wrócił z wypożyczenia z GKS Tychy, w 14. minucie kapitalnie huknął z dystansu i piłka przeleciała tuż koło słupka. Zresztą przez pierwszy kwadrans Niebiescy radzili sobie całkiem przyzwoicie na tle rywala chcącego w tym sezonie zdobyć mistrzostwo Polski. Szczególnie w środku pola piłka chodziła jak po sznurku, brakowało jedynie wykończenia akcji.

    To co prawie udało się Babiarzowi jeszcze lepiej wyszło grającego na skrzydle napastnikowi Lecha Vojo Ubiparpowi. W 19. minucie Serb popisał się bombą z 20 metrów, zaskakując Krzysztofa Kamińskiego. Ten gol podciął skrzydła Ruchowi, a Kolejarz poczuł się pewniej na chorzowskim boisku. W końcówce pierwszej połowy Ubiparip, po rzucie rożnym, mógł podwyższyć prowadzenie gości, ale strzelił głową nad poprzeczką. Wcześniej przed bramką Krzysztofa Kotorowskiego okazję miał Łukasz Janoszka, ale główkował za lekko. Bramkarz Lecha o wiele więcej strachu najadł się, gdy niepewnie łapał piłkę po niby strzale, niby dośrodkowaniu Marka Zieńczuka.

    W drugiej części Niebiescy nadal nie zamierzali oddawać pola faworyzowanym gościom, nikt też nie cofał nóg, a gra się zaostrzyła i od czasu do czasu sędzia przerywał grę przez zwijających się z bólu zawodników. Na strzał z daleka zdecydował się Zieńczuk, ale Kotorowski był na posterunku.

    Od 71. minuty w drużynie Ruchu grał Maciej Jankowski, który ma przenieść się do Zagłębia Lubin. „Jankes” stracił już nawet swój nr 7 (występował z nim Filip Starzyński) i miał na plecach 34, z którym w poprzednim sezonie grał… Starzyński. Na Cichej plotkowano, że do rywalizacji o Jankowskiego włączyła się też Wisła Kraków.

    Trener Jacek Zieliński postawił w końcówce na atak i to przyniosło efekt. Po kolejnym rzucie rożnym do wybitej piłki dopadł Marcin Malinowski i z lewej nogi huknął z 30 metrów – 1:1! Kibice na Cichej głośno skandowali „Malina”.
    W ostatniej minucie spotkania Lech stracił Huberta Wołąkiewicza, który zobaczył drugą żółtą kartkę.

    Pomeczowe opinie

    Jacek Zieliński (trener Ruchu)
    - Pierwszy mecz zawsze jest niewiadomą. Dla nas tym większą niewiadomą, bo latem zaszło wiele zmian w kadrze.- Wytrzymaliśmy dzisiejszą próbę. Wielkie słowa uznania dla naszych zawodników, że goniąc wynik w meczu z wicemistrzem Polski, zdobyli punkt. Graliśmy bardzo dobrze, mądrze. Brakło trochę jakości w ofensywie, pod bramką przeciwnika, ale nie można mieć od razu wszystkiego. Doceniamy ten punkt i czekamy już na mecz z Lechią.
    - Zmieniła się nasza szatnia. Zmienił duch w tej szatni. A ten remis wskazuje, że idziemy w dobrym kierunku. On cementuje nas! Pamiętamy jednak, że to dopiero pierwszy mecz. Nie ma jeszcze sensu bić piany.

    Mariusz Rumak (trener Lecha)
    - Pierwsza połowa pod naszą kontrolą, zdobyliśmy gola, a kilka innych sytuacji powinniśmy inaczej rozegrać. Druga odsłona była już gorsza w naszym wykonaniu. Bolały zęby od oglądania Lecha w tym czasie. Liczba naszych strat była zastraszająca. Ruch zasłużenie strzelił bramkę. Ten wynik uważam za sprawiedliwy.
    Nie można stracić kondycji w ciągu trzech dni. Wydaje mi się, że to tkwiło w naszych głowach. Myśleliśmy, że skoro w czwartek udało się kontrolować całe spotkanie w Finlandii, to w niedzielę będzie podobnie.

    Marcin Malinowski (strzelec bramki dla Ruchu)
    - Śmiejemy się w szatni, że nawet raz na dwa i pół roku, to i mnie się uda strzelić. Jednak dziś pomogło mi trochę szczęście, bo nawet ta piłka dobrze na nodze mi nie siadła. Był tam straszny gąszcz, wszedłem, uderzyłem i jakimś cudem piłka wpadła do siatki. Fajnie, że zaczęliśmy ten sezon od zdobyczy punktowej
    W pierwszej połowie zawaliliśmy sobie sprawę. Wiedzieliśmy ,że druga bramka dla Lecha może przekreślić nasze plany. Chcieliśmy się skoncentrować na tym, aby odważniej grać w obronie i atakować większą liczbą zawodników.
    Cieszymy się, że mogliśmy liczyć na wsparcie naszych kibiców. Nie raz udowodnili, ze zawsze są z nami i można na nich liczyć nawet w trudniejszych momentach. Wszyscy chcemy jak najszybciej zapomnieć o tym, co działo się w poprzednim sezonie. Kibice przecież mieli prawo być sfrustrowani tamtymi wydarzeniami, nam też ta sytuacja wcale się nie podobała - powiedział Malinowski dla portalu niebiescy.pl



    *Superbudowa 2013. Najlepsza inwestycja woj. śląskiego ZOBACZ
    *Marsz Autonomii 13 lipca 2013: ZDJĘCIA, WIDEO, KONTROWERSJE
    WAMPIRY W GLIWICACH PRZEMÓWIŁY! ZNAMY KILKA ODPOWIEDZI
    *Jak zdać egzamin na prawo jazdy? ZOBACZ WIDEOTESTY i CZYTAJ PODPOWIEDZI
    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama