W lipcu 1984 roku był problem z naprawami. Z powodu urlopów...

    W lipcu 1984 roku był problem z naprawami. Z powodu urlopów [HISTORIA DZ]

    Magdalena Nowacka-Goik

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    W czasie wakacji wiele warsztatów zamykało podwoje
    1/2
    przejdź do galerii

    W czasie wakacji wiele warsztatów zamykało podwoje ©Tomasz Hołod

    W dobie marketów czynnych w soboty i niedziele, sklepików osiedlowych otwartych nawet w święta i to do godziny 22, trudno nam sobie wyobrazić magazyn, który jest zamknięty. Nie ma też problemu z serwisami, które walczą o klienta i jest ich do wyboru (a że drogo, to inna sprawa). Fakt, sprzedawcy, serwisanci, też czasem biorą urlopy i wyjeżdżają na wakacje, ale w dobie kryzysu zamykanie sklepu na kłódkę na przykład na dwa tygodnie? Niepodobna.
    Lata osiemdziesiąte też borykały się z kryzysem, ale wyjazd na wczasy to był czas święty. W połowie sierpnia 1984 roku dziennikarze "Dziennika Zachodniego" pi sali o zamkniętych sklepach na ul.Wieczorka w Katowicach. Ale - uwaga - trzeba było dostać zezwolenie. Jak czytamy, w tym celu przygotowywane są specjalne druki dokumentujące, że Wydział Handlu, Drobnej Wytwórczości i Usług Urzędu Miejskiego w porozumieniu z samorządem mieszkańców (sic!- przy. red) zezwolił na zamknięcie zakładu.

    ZOBACZ KONIECZNIE:
    SERWIS HISTORYCZNY DZIENNIKA ZACHODNIEGO


    W sierpniu o takie zezwolenia zwracali się szewcy, fryzjerzy, pracownicy zakładów fotograficznych, fachowcy od naprawiania sprzętu RTV.

    I niestety, w wyniku tego, na technika z punktu usług RTV przy ul. Mikołowskiej czy Ordona w sierpniu trzeba było czekać kilkanaście dni, bo pracowały tam tylko dwie osoby.

    Jeszcze gorzej było, gdy komuś, tuż przed urlopem, zepsuł się aparat fotograficzny. Zakład zajmujący się takimi naprawami na ul.Piastów wyznaczał termin na 16 października! Trochę szybciej sprawę dało się załatwić w zakładzie przy ul. 15 grudnia. Tu obiecywano naprawić aparat w ciągu miesiąca. To jeszcze nic, bo od chwili zgłoszenia awarii lodówki w Katowicach na przybycie fachowca czekało się wtedy pięć czy nawet sześć dni! I to w czasie upałów?

    Niełatwo było też właścicielom luksusowych wtedy, ale psujących się czasami zamrażarek Polar. Katowicznie konieczność ich naprawy mogli zgłaszać tylko w jednym punkcie. Serwis mieścił się na ul.Tysiąclecia i był czynny tylko do godziny 15. 15. Jedynie w czwartek nie trzeba było uciekać z pracy by zgłosić naprawę, bo czynne było do 17.



    *Elka rusza w Parku Śląskim WYBIERZ PATRONÓW GONDOLI
    *Plaże nudystów na Śląsku i woj. śląskim: LISTA i ZDJĘCIA
    *Wampiry z Gliwic miały kocie twarze ZOBACZ ZDJĘCIA i USTALENIA

    Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama