Ile nas kosztuje partyjne życie?

    Ile nas kosztuje partyjne życie?

    Agata Pustułka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Platforma Obywatelska chce na okres od kwietnia 2009 roku do końca roku 2010 zamrozić subwencje budżetowe dla partii politycznych i zaoszczędzić w sumie ponad 200 mln złotych.
    Sprawa miała być głosowana już tydzień temu, ale marszałek Sejmu Bronisław Komorowski przesunął termin na 30 marca, by dogadać wspólne stanowisko z PSL, które nie chce zamrożenia dotacji, ale ich ograniczenia o 20 proc. Wszystko wskazuje jednak na to, że posłowie z pozostałych ugrupowań nie poprą oszczędnościowego pomysłu. A jest o co walczyć. W tym roku kwota dotacji ma być rekordowa i przekroczyć 114 mln złotych, a za pasem kosztowna kampania do euro-parlamentu.

    Najbardziej na niedostatek środków narzeka PiS, które jest zmuszone do zaciskania pasa. - Staramy się prowadzić partyjne życie bardzo skromnie - mówi posłanka Maria Nowak, szefowa tej partii w województwie śląskim. - By nie wynajmować sali, często spotykamy się na herbacie w kawiarniach, a jeżeli już organizujemy bardziej masowe spotkania i musimy coś wynająć to jest to katowicki klub Marchołt.

    Cóż partia Jarosława Kaczyńskiego musi oszczędzać, bo ostatnio zafundowała sobie bardzo kosztowną kampanię reklamową promującą swój nowy wizerunek pod wspólnym hasłem: "Czyny, nie cuda". Wirtualne Media podały, że mogła ona kosztować nawet 7 mln złotych.

    Przeciwnicy pomysłu PO z ironią oceniają, że Platformie łatwo formułować oszczędnościowe postulaty, bo przez jedną kadencję (w latach 2001 - 2005) w ogóle nie dostawała dotacji i przetrwała dzięki darowiznom, a więc ma doświadczenie i wypróbowanych sponsorów.

    Jednak z wyliczeń jakie przedstawił niedawno portal Money.pl wynika, że to nie Platforma, ale Sojusz Lewicy Demokratycznej ma najwierniejszych członków i sympatyków, bo zbiera najwięcej składek i darowizn. W sumie w 2007 roku partia ta otrzymała z tych dwóch źródeł 6,3 mln złotych, a PO niewiele ponad 3 mln zł. Przy okazji warto dodać, że poniedziałkowy "Superwizjer" ujawnił, iż w 2000 roku firmy jednego z najbogatszych Polaków Aleksandra Gudzowatego dały na kampanię wyborczą SLD trzy miliony złotych. Sprawa wywołała burzę.

    Może dlatego dziś Sojusz chce utrzymania obecnych zasad finansowania partii. - Nie przyłożymy ręki do powrotu zjawiska, które kładło się cieniem na całej klasie politycznej - mówił podczas ostatniej debaty sejmowej poseł SLD Wacław Martyniuk.

    W województwie śląskim Sojusz do partyjnych krezusów jednak nie należy. - Rocznie dostajemy z centrali kilkaset tysięcy złotych, ale trzeba wziąć przy tym pod uwagę, że mamy do utrzymania najwięcej lokali - wyjaśnia Kazimierz Karolczak, sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD. - Wysokość kwoty jest uzależniona od liczby członków oraz posłów.

    Partie mogą też same zarabiać np. umieszczając pewne kwoty na bankowych lokatach. Niedoścignionym mistrzem jest w tym wypadku... PSL, które w 2007 roku właśnie na lokatach zarobiło prawie pół miliona złotych. Najwięcej ze wszystkich ugrupowań! Zresztą tzw. stare partie są uprzywilejowane, gdyż posiadają nieruchomości pochodzące jeszcze z lat PRL-owskiej świetności. Wspomniane Polskie Stronnictwo Ludowe zarobiło 44 miliony złotych na sprzedaży swojej historycznej siedziby przy ul. Grzybowskiej w Warszawie, ale sprawą zajęła się prokuratura, bo rynkową wartość gmachu wyceniono na ponad 100 mln złotych.

    Ostatnią wielką transakcję finansową w województwie śląskim przeprowadziło Polskie Stronnictwo Ludowe, gdy sześć lat temu sprzedało swoją siedzibę - piękną, 900 metrową willę przy ulicy Zajączka w Katowicach.

    Ile partia na tym zarobiła? To tajemnica handlowa. Nieoficjalnie mówiło się o kwocie 500 tysięcy złotych. - Teraz miesięcznie każda z wojewódzkich organizacji na działalność otrzymuje z centrali 10 tys. złotych. Chyba, że są jakieś ekstra szkolenia, czy spotkania to dostajemy trochę więcej - mówi szef stronnictwa Marian Ormaniec.

    Obecnie PSL nie posiada żadnych nieruchomości tylko wynajmuje lokale płacąc za czynsz od 200 do 800 złotych miesięcznie.

    - W województwie, niestety, nic nie mamy, ale za to posiadamy piękne budynki w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu i żyjemy z ich wynajmu - mówi Jan Klimek, lider Stronnictwa Demokratycznego w regionie. Wartość nieruchomości wycenia na ok. 100 milionów złotych, co jest majątkiem budzącym szacunek. Niedawno "Newsweek" pisał natomiast o planach zastawienia warszawskiej siedziby SLD przy ul. Rozbrat, bo partia nie ma zbyt wielu środków na zbliżającą się wielkimi krokami kampanię do europarlamentu.

    Zdaniem Adama Sawickiego z Fundacji im. Stefana Batorego, która od lat monitoruje finansowanie kampanii wyborczych, całkowita rezygnacja z budżetowych dotacji dla partii politycznych byłaby błędem. - Uważam, że trzeba ją zmniejszyć oraz wprowadzić ograniczenia dotyczące niektórych form promocji takich jak billboardy czy spoty telewizyjne, szczególnie widoczne w trakcie kampanii wyborczych. Być może powinno się nawet zabronić wykorzystywania pieniędzy z budżetu na takie działania - mówi Sawicki.
    1 »

    Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama