Doskonały wywiad i japońska pogarda. Klucz do zwycięstwa...

    Doskonały wywiad i japońska pogarda. Klucz do zwycięstwa aliantów na Pacyfiku

    Douglas Ford

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Doskonały wywiad i japońska pogarda. Klucz do zwycięstwa aliantów na Pacyfiku

    ©Fot. Wikipedia

    - Zwycięstwo nad Japończykami w czasie II wojny zapewnił aliantom wywiad - dowodzi w "Pacyfiku" znany historyk Douglas Ford.
    Doskonały wywiad i japońska pogarda. Klucz do zwycięstwa aliantów na Pacyfiku

    ©Fot. Wikipedia

    Gdy wybuchła wojna, różnice między możliwościami wywiadów alianckiego i japońskiego zaczęły się pogłębiać. Porażki poniesione przez sprzymierzonych w Azji Południowo-Wschodniej na początku 1942 roku zachęciły strategów brytyjskich i amerykańskich do radykalnego udoskonalenia sprawności swoich służb wywiadowczych. U Japończyków z kolei seria zwycięstw umocniła jedynie pogardliwy stosunek dowódców do przeciwnika.


    W zakresie organizacji wywiad aliancki czerpał korzyści ze scentralizowanej struktury dowodzenia. Na szczycie hierarchii w brytyjskim wywiadzie wojskowym stał Połączony Komitet Wywiadu. W skład komitetu wchodzili przedstawiciele rządowi, w tym resortów odpowiedzialnych za poszczególne rodzaje sił zbrojnych, oraz brytyjski resort spraw zagranicznych. Przy okrągłym stole toczyły się dyskusje poświęcone szczegółowej ocenie sytuacji wojennej. Churchill wraz z szefami sztabów miał nieustanny dostęp do rzetelnych opinii, wolnych od partykularnych interesów poszczególnych organizacji. Na wzór brytyjski Amerykanie powołali własny połączony komitet wywiadu. Statut powstałego w lutym 1942 roku Kolegium Połączonych Szefów Sztabów stanowił, że to właśnie komitet ma wziąć na siebie odpowiedzialność za informacje dostarczane amerykańskim sztabom. Aby zapewnić zrównoważoną reprezentację wszystkim rodzajom sił zbrojnych, w poczet komitetu weszli dyrektor wywiadu marynarki wojennej, szef Wojskowego Wydziału Informacji przy Departamencie Wojny, szef wywiadu sił powietrznych oraz przedstawiciele władz cywilnych, na przykład Departamentu Stanu i Komitetu do spraw Wojny Gospodarczej.

    Japończycy z kolei nigdy nie utworzyli centralnego organu wywiadowczego. Marynarka i wojska lądowe nie dość, że korzystały jedynie ze swoich własnych komórek wywiadowczych, to jeszcze dysponowały małą liczbą kanałów wzajemnej komunikacji. Sztaby generalne opierały swe postanowienia przede wszystkim na informacjach otrzymanych ze swoich wewnętrznych biur operacyjnych. Do konsultacji z przedstawicielami innych rodzajów sił zbrojnych oraz cywilnymi członkami rządu dochodziło dopiero na bardzo zaawansowanym etapie. Taki system uniemożliwiał wyważoną ocenę przeciwnika. Aby zapobiec dalszym porażkom, na niższych szczeblach machiny wywiadu alianci utworzyli organy, które dostarczały żołnierzom dokładnych informacji o nieprzyjacielu. Największe zastrzyki finansowe otrzymały jednostki wywiadu radiowego, podejmowano bowiem ogromne wysiłki w celu rozszyfrowania depesz przesyłanych przez cesarską marynarkę i wojska lądowe.

    Wykorzystując system znany pod kryptonimem "uLTRA", Amerykanie i Brytyjczycy poczynili znaczne postępy. Główna jednostka wywiadu radiowego Floty Pacyfiku znajdowała się w Pearl Harbor. Na południowo-zachodnim Pacyfiku siły aliantów obsługiwała Placówka Radiowa Floty w Melbourne (Fleet Radio unit, Melbourne - FRuMEL), która była łączoną jednostką australijsko-amerykańską. Do zadań FRuMEL należało morskie rozpoznanie radiowe oraz dostarczanie do centralnego biura w kwaterze głównej generała MacArthura rozszyfrowanych komunikatów armii japońskiej. Brytyjczycy dokonali postępów o podobnym znaczeniu. Eksperymentalne Centrum Radiowe (Wireless Experimental Centre, WEC) z siedzibą w Nowym Delhi zatrudniało ponad tysiąc osób i dysponowało licznymi zewnętrznymi placówkami. Zasługą WEC było rozszyfrowanie większości depesz nadawanych przez Japończyków na obszarze teatru indyjsko-birmańskiego. Royal Navy korzystała przede wszystkim z usług Dalekowschodniego Biura Połączonych Służb Wywiadowczych (Far East Combined Bureau) umiejscowionego w cejlońskim Kolombo.

    Wywiadowi państw sprzymierzonych służyła też współpraca między członkami koalicji. Wymiana informacji o komunikatach Japończyków rozpoczęła się jeszcze przed wybuchem wojny, a już w styczniu 1942 roku admirał Chester Nimitz udzielił dowódcom grup zadaniowych zgody na przekazywanie danych wywiadowczych bezpośrednio australijskim i nowozelandzkim kolegom, bez konieczności przesyłania ich przez kwatery główne obu armii. W październiku tego samego roku zacieśniono współpracę z Wielką Brytanią. Na anglo-amerykańskim spotkaniu w Waszyngtonie przedstawiciele marynarek obu krajów ustalili, że Bletchley Park, kwatera główna brytyjskich służb wywiadu radiowego, będzie pracować nad ogólnym szyfrem Cesarskiej Marynarki Wojennej, po czym przekazywać wszystkie rozszyfrowane wiadomości odpowiedniej instytucji amerykańskiej. Współpracę między mocarstwami przypieczętowała podpisana w maju 1943 roku umowa BRuSA, która wprowadzała klarowny podział zadań wywiadowczych - Amerykanie mieli się skoncentrować na Japonii, zadaniem Brytyjczyków było natomiast przede wszystkim rozpracowywanie niemieckich systemów szyfrowania.

    Rozszyfrowane wiadomości często dostarczały bezcennych informacji o rozmieszczeniu i ruchach jednostek japońskich. Uzyskane dane pozwalały aliantom optymalnie wykorzystać swoje siły, posyłając wojska w odpowiednie miejsce o odpowiednim czasie. Dzięki złamaniu JN-25, kodu używanego przez Cesarską Marynarkę Wojenną, przed bitwą o Midway Flota Pacyfiku mogła nakierować amerykańskie lotniskowce prosto na szlak grupy zadaniowej admirała Chuichiego Nagumy.

    Przełomowym sukcesem wywiadu marynarki było rozpracowanie kodu morskiego, który zapewniał dostęp do informacji o ruchach japońskich statków handlowych, wraz z ich ładunkiem i portem przeznaczenia konwoju; złamanie tego kodu pozwoliło przeciąć japońskie oceaniczne linie zaopatrzenia. Dystrybucję informacji ułatwiało uczynienie oficera operacyjnego sił podwodnych jednocześnie oficerem rozpoznania bojowego, ponieważ dzięki temu stanowisku miał on wówczas dostęp do wszystkich rozszyfrowanych komunikatów. Oficerowie operacyjni mieli zezwolenie na przekazywanie materiałów dowódcom poszczególnych zespołów zadaniowych i kapitanom okrętów podwodnych za pośrednictwem szyfrowanego łącza. W rezultacie zamiast pływać po najdalszych zakątkach zachodniego Pacyfiku w poszukiwaniu celu, wystarczyło rozmieścić łodzie podwodne wzdłuż kluczowych tras żeglugowych Japończyków i czekać, aż pojawią się nieprzyjacielskie statki.

    Wykorzystanie rozpoznania radiotechnicznego w kampaniach na lądzie okazało się trudniejsze niż na morzu. Główną przyczyną problemów było wykorzystywanie przez armię cesarską linii naziemnych i krótkozasięgowego radia o niskiej mocy, co utrudniało przechwytywanie wiadomości. Niemniej jednak wywiad osiągnął niemałe sukcesy, choćby przy okazji japońskiego ataku na brytyjskie bazy w Imphalu i Kohimie na granicy indyjsko-birmańskiej. Wiadomości przechwycone przez wywiad ujawniły, że 15. Armia generała Renyi Mutaguchiego zmagała się z dotkliwym brakiem zapasów. Ta informacja dostarczyła Williamowi Slimowi dowodu, że jego siły mogą ruszyć do kontrofensywy, nie obawiając się silnego oporu ze strony wroga.

    Kwatera główna generała MacArthura także posługiwała się rozpoznaniem radiotechnicznym, i to z dobrym skutkiem. Na początku 1944 roku, kiedy MacArthur przygotowywał plany manewru okrążającego wzdłuż północnego wybrzeża Nowej Gwinei, dzięki systemowi uLTRA uzyskał pełen obraz japońskiej 18. armii, łącznie z informacjami o przybyciu posiłków. Z rozszyfrowanych wiadomości wynikało również, że nieprzyjaciel spodziewa się, iż alianci wylądują na obszarze położonym bliżej linii frontu, czyli w Madang lub Awar. To oznaczało, że Japończycy nie przygotowywali się do obrony przed atakiem metodą żabich skoków na swoje bazy na tyłach, czyli w Hollandii (obecnie Jayapura) i Wewak. Dlatego też większość jednostek bojowych przemieszczono na wysunięte obszary, a w garnizonie w Hollandii pozostali głównie żołnierze z jednostek tyłowych, czyli służby techniczne i kwatermistrzowskie. MacArthur przystał zatem na fortel, aby uniemożliwić Japończykom umocnienie baz na tyłach. Zgodnie z planem przeprowadzono intensywne bombardowania sektora, w którym znajdowały się Madang i Awar, co miało przekonać nieprzyjaciela, że wkrótce nastąpi lądowanie w tym rejonie. W rezultacie gdy wojska MacArthura wylądowały w Hollandii w kwietniu, spotkały się ze słabym oporem. I w kampaniach morskich, i w lądowych właściwe wykorzystanie informacji wywiadowczych pozwalało aliantom formułować plany bojowe uwzględniające słabości przeciwnika i omijać pułapki, jakie mogli zastawiać Japończycy. Krótko mówiąc, dzięki zdobytym materiałom dowódcy byli w stanie minimalizować straty materialne i ofiary w ludziach.

    Alianci dzięki danym wywiadowczym mogli także lepiej pojąć japońskie metody walki i technologie zbrojeniowe. W tej dziedzinie cennym źródłem okazały się zdobyte dokumenty oraz zeznania jeńców wojennych. W Stanach Zjednoczonych ONI i MID wdrożyły programy nauki języka japońskiego, tak by oficerowie wywiadu byli w stanie interpretować informacje pochodzące z przechwyconych dokumentów i od wziętych do niewoli żołnierzy nieprzyjaciela. Obowiązujące w cesarskiej armii praktyki tylko ułatwiły aliantom uzyskanie pogłębionej wiedzy z tych źródeł. Jeńcy wojenni byli zaskakująco chętni do współpracy z przesłuchującymi ich oficerami. U podstaw tego zadziwiającego zachowania leżała wojskowa indoktrynacja; żołnierze wierzyli, że po wpadnięciu w ręce wroga tracą wszelkie więzi z ojczyzną. Jeńcy robili zatem, co w ich mocy, by zyskać przychylność zwycięzców, i nie mieli oporów przed ujawnieniem tajemnic wojskowych. Dokumenty nieprzyjaciela również były pomocne. Szeregowcy w ogromnej mierze polegali na słowie pisanym, często więc opisywali ze szczegółami każdy aspekt swoich zadań. Aliantom sprawę ułatwiała w dodatku dufność cesarskich dowódców, którzy byli przekonani, że zawiłości języka japońskiego będą dla nieprzyjaciela barierą nie do pokonania. Doliczając do tego zinstytucjonalizowane przekonanie, że armia cesarska jest niezwyciężona, doszło do sytuacji, w której Japończycy lekceważyli nawet podstawowe środki bezpieczeństwa.

    Żołnierze często szli do walki, mając przy sobie materiały najwyższej wagi państwowej, więc po zdobyciu pozycji wroga alianci dysponowali obfitą dokumentacją.

    Dowódcy armii operujących na teatrze pacyficznym i w Azji Południowo-Wschodniej zyskali głębszy wgląd w zasady i doktryny kierujące logiką walki sił japońskich. Powołano wyspecjalizowane organizacje, które miały ułatwić przetwarzanie danych uzyskanych z przechwyconych źródeł. W centralnym rejonie teatru pacyficznego utworzono Wspólne Centrum Wywiadowcze dla Obszarów Oceanu Spokojnego (Joint Intelligence Center, Pacific Ocean Areas, JICPOA), czyli grupę, w której reprezentowane były różne rodzaje sił zbrojnych i której zadaniem, oprócz szeregu innych, było tłumaczenie dokumentów.

    Brytyjczycy dysponowali podobnym organem na obszarze indyjsko-birmańskim; działało tam Centrum Tłumaczeń i Przesłuchań Południowo-Wschodniej Azji (Southeast Asia Translation and Interrogation Center, SEATIC). Jednostką, która najwięcej pracy włożyła w analizę dokumentów i przesłuchania jeńców, była Sojusznicza Służba Tłumaczeń i Przesłuchań (Allied Translation and Interrogation Service, ATIS) operująca na południowo-zachodnim Pacyfiku. Personel międzynarodowego ATIS stanowili Amerykanie i Australijczycy. Materiały nieprzyjaciela, na których pracowali, oferowały szczegółowy wgląd w taktyczne i operacyjne koncepcje Cesarskich Sił Zbrojnych. Do końca wojny ATIS zabezpieczyła 350 tysięcy dokumentów, z czego 18 tysięcy przetłumaczono. Jeńcy wojenni byli mniej atrakcyjnym źródłem informacji, ponieważ do alianckiej niewoli trafiali głównie żołnierze niscy stopniem, mający ograniczoną wiedzę o doktrynach, do których stosowała się armia japońska.

    Przesłuchania dostarczały jednak cennych danych o poziomie morale w szeregach nieprzyjaciela. ATIS przygotowała blisko 800 raportów z przesłuchań, opartych na zeznaniach uzyskanych od ponad 10 tysięcy więźniów.

    Dzięki obszernym zasobom zgromadzonych materiałów służby mogły też podjąć szereg badań poświęconych japońskiej kulturze i jej wpływowi na zachowanie żołnierzy w bitwie. Sprawozdania z tych studiów zawierały introspektywny opis mentalności japońskiego żołnierza. Z analizy wynikało, że o ile w cesarskim wojsku obowiązuje ścisła dyscyplina umożliwiająca żołnierzom wytrwanie w ciężkich warunkach, o tyle nawet w obliczu porażki Japończycy nie są zdolni zmienić swojego postępowania; takie były efekty ostrego drylu szkoleniowego. Te obserwacje kilkakrotnie ułatwiły alianckim dowódcom opracowanie odpowiedniej taktyki w starciu z armią cesarską. Dane wywiadowcze dotyczące morale przeciwnika miały jednak największe znaczenie w planowaniu wojny psychologicznej i kampanii propagandowych ukierunkowanych na osłabienie ducha bojowego.

    Skróty od redakcji

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama