Groza w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach - nowy spektakl...

    Groza w Ruinach Teatru Victoria w Gliwicach - nowy spektakl "Wampiry i upiory"

    Henryka Wach-Malicka

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Jak się nie było grzecznym za życia, to  się cierpi jako duch. I straszyć trzeba!
    1/4
    przejdź do galerii

    Jak się nie było grzecznym za życia, to się cierpi jako duch. I straszyć trzeba! ©Arkadiusz Ławrywianiec

    Doigrali się. Zimą zaplanowali widowisko o upiorach, a latem wampiry same dały się wykopać 400 metrów od Ruin Teatru Victoria. Istnieje podejrzenie, że zjawią się na premierze. O nowym spektaklu w Gliwicach pisze Henryka Wach-Malicka
    Bladym teatralnym świtem (godz. 10.00) i wampiry, i ofiary, wyglądają jeszcze zupełnie normalnie. Noszą różowe trampki, zielone bluzy i telefonują przez komórki w przerwach między próbami swoich numerów. Nagrobki, kły i malownicze łachmany dopiero jadą w specjalnych szafach, które już niejedno mieściły, więc co im tam jakieś wampirze akcesoria, choćby i najbardziej upiorne…

    Ze średnicówki na scenę?


    Jadą więc kły i krew w buteleczce z pracowni Gliwickiego Teatru Muzycznego do Ruin Teatru Victoria, które nadają się do zlotu upiorów jak żadne inne. A tak przy okazji - proszę nie mylić wampirów z upiorami! Bo to odmienne, w dodatku wrogie sobie kategorie istot z romantycznej wyobraźni. Te pierwsze, egzystują tak pół na pół; jeszcze żyją, ale jak się krwi ludzkiej nie napiją, to bledną, dematerializują się i tylko kłopot innym robią. Tym drugim już nic nie pomoże - upiory to są duchy stuprocentowe; w dodatku złośliwe z natury, które nocą wstają i straszą, kogo się da.

    Ale nie bójta się ludzie - twórcy widowiska "Wampiry i upiory" czuwają. Zgromadzili kilogramy czosnku, wprowadzili do scenariusza sporo akcentów komediowych, a przede wszystkim zapraszają publiczność na fantastyczną podróż po krainie musicali, w której - jak się okazało - istoty z innego świata zadomowiły się wyjątkowo dobrze i od lat.

    - Co prawda, w siły nadprzyrodzone - mówi Paweł Gabara, szef GTM i reżyser spektaklu - nie bardzo wierzymy, ale faktem jest, że pomysł widowiska narodził się w lutym, a wczesnym latem drogowcy i archeolodzy wykopali słynne dziś (nawet w Europie) szkielety, o których natychmiast zaczęto mówić "wampiry z Gliwic". To jednak było trochę tak, jakby bohaterowie przedstawienia zapukali do drzwi teatru… A ponieważ my jesteśmy gościnni i zrozumieliśmy aluzję, to do scenariusza natychmiast dopisane zostały "ekstrakawałki", poświęcone "Truposzom Gliwickim". Samo widowisko powstało jednak z przyczyn czysto pragmatycznych. Po prostu siedziba główna naszego teatru do końca roku będzie w remoncie, więc pierwszą premierę zaplanowaliśmy w Ruinach Teatru Victoria. Mamy nadzieję, że widzowie kupią nasz pomysł, który nie całkiem jest serio w konwencji, za to przygotowany z wielką starannością - deklaruje reżyser.

    A będzie na co patrzeć. Gliwickie upiory, tudzież wybrane przez nich dziewice lub (dla odmiany) kobiety fatalne to rzeczywiście istoty utalentowane. Śpiewają, tańczą, recytują, latają pod kopułą, a jeden wampir to nawet siedzi w… bibliotece. I prawidłowo, bo wampiry, choć straszne i niebezpieczne, głupie nie są!
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama