Ważne
    Dlaczego polska piłka nożna kuleje?

    Dlaczego polska piłka nożna kuleje?

    Hubert Zdankiewicz

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Dlaczego polska reprezentacja remisuje ostatnio nawet z Mołdawią, a nasze kluby od lat nie potrafią awansować do Ligi Mistrzów, co udaje się słowackim, czeskim czy... białoruskim? O przyczynach słabości polskiej piłki nożnej pisze Hubert Zdankiewicz
    W naszym kraju umiejętności piłkarzy nie są współmierne do kwot, jakich żądają kluby za ich karty... Mamy pokoleniową lukę wśród zawodników urodzonych mniej więcej w połowie lat 80. To efekt uboczny zmian, jakie zaszły w Polsce po 1989 r. Tamto pokolenie, które ma dziś 24-27 lat, zaczynało swoją piłkarską edukację na początku lat 90., gdy upadł mecenat państwa nad sportem, a nie pojawił się jeszcze mecenat prywatny.
    Koniec cytatu. Pochodzi z wywiadu, jakiego udzielił nam wiosną 2010 r. ówczesny prezes Legii Warszawa Paweł Kosmala. Dokonania byłego już szefa stołecznego klubu można oceniać różnie, złośliwi przypomną, że to za jego kadencji Legia wydała prawie 10 mln zł na "gwiazdy" typu Antolović, Kneżević czy Mezenga.
    W tym konkretnym przypadku trafił jednak w sedno, bo po polskich boiskach biegało w ostatnich latach...

    Stracone pokolenie

    Za czasów tzw. władzy ludowej kluby były najczęściej pod kogoś "podczepione" - pod fabryki, kopalnie, huty albo pod resorty: wojsko, milicję. Niektórych bulwersowało co prawda, że Legia wzmacniała latami skład za pomocą powołań do odbycia służby zasadniczej, a w innych klubach piłkarze byli zatrudniani na lipnych etatach - były reprezentant Polski, dziś poseł PO i wiceprezes PZPN Roman Kosecki, grając w Gwardii Warszawa, był formalnie funkcjonariuszem MO (w dodatku jako rzekomy kursant ZOMO!). System jednak działał. Do czasu, bo po zmianach ustrojowych w Polsce kluby musiały poszukać sobie innych źródeł finansowania. Te utrzymywane przez spółki Skarbu Państwa, jak Zagłębie Lubin czy GKS Bełchatów, to dziś nieliczne wyjątki. Wytworzyła się próżnia, którą stopniowo zaczęły wypełniać prywatne firmy (ITI) i biznesmeni, jak Janusz Romanowski, Bogusław Cupiał czy Zbigniew Drzymała. Tych ostatnich interesował jednak przede wszystkim sukces tu i teraz…

    Dopiero od kilku lat sytuacja zmienia się na lepsze. Za wzór do naśladowania uchodzi Legia, której kadrę co roku zasilają absolwenci klubowej akademii. Coraz prężniej działają również prywatne szkółki piłkarskie, jak np. stworzona przez Koseckiego Kosa Konstancin, której wychowankiem jest jego syn Kuba (na zdjęciu). Można więc liczyć, że sytuacja będzie się poprawiać. Najlepszy zresztą dowód, że wśród zagranicznych klubów zaczyna się wręcz moda na młodych Polaków. Ostatni przykład to ściągnięty do hiszpańskiej Malagi Bartłomiej Pawłowski.

    Kolejny powód to...

    Marnowanie talentów

    "W Polsce nie ma żadnych warunków do rozwijania talentów. Mówiłem o tym trenerom na boisku AWF. Na taką nawierzchnię nie wyprowadziłbym nawet swojego psa w obawie, że zwichnie łapę. Ronaldinho z Zidanem nie podaliby tam celnie na dziesięć metrów. Więc o czym my, do cholery, mówimy? Robicie plany, snujecie nadzieje, a na koniec chcecie szkolić młodzież w takich warunkach… To taki sam absurd, jak trenowanie pływania w basenie bez wody". To z kolei słowa Leo Beenhakkera, który, trenując w latach 2006-09 reprezentację Polski, powtarzał jak mantrę, że w naszym kraju rodzi się tyle samo zdolnych piłkarzy, co w Portugalii, Anglii czy Brazylii, tylko tam lepiej potrafią się z nimi obchodzić. On też trafił w sedno.

    Przykład jeden z wielu: Andrzej Bledzewski. Poza Gdynią mało kto kojarzy dziś jego nazwisko, więc przypomnijmy tylko jeden fakt z jego życiorysu. W 1993 r. prowadzona przez Andrzeja Zamilskiego reprezentacja U-16 została mistrzem Europy. Jej bramkarzem był właśnie Bledzewski, wybrany później do najlepszej jedenastki turnieju. W finale biało-czerwoni pokonali 1:0 Włochów, w których bramce stał niejaki... Gianluigi Buffon.

    Co było dalej? Włoch wrócił do Parmy, gdzie otoczony profesjonalną opieką mógł w pełni rozwinąć swój talent. Dziś ma na koncie 136 spotkań w reprezentacji Włoch, z którą zdobył m.in. w 2006 r. mistrzostwo świata. Polak, który do wielkiej kariery przygotowywał się na kartofliskach w Bałtyku Gdynia, w narodowych barwach rozegrał całą… minutę. W towarzyskim meczu z Irlandią Północną, rozegranym w 2002 r. podczas zgrupowania na Cyprze. Dziś jest zawodnikiem pierwszoligowej Miedzi Legnica.

    Ktoś powie, że winny nie musi być wcale system szkolenia, bo nie tylko w Polsce zdolni juniorzy nie potrafią zaistnieć w dorosłej piłce. Słusznie, nie można jednak zapominać, jak przez lata traktowano w naszym kraju zdolnych juniorów. Trenerzy kierowali się zasadą: wynik za wszelką cenę. Kolega Bledzewskiego z reprezentacji U-16 Mirosław Szymkowiak wspominał po latach, jak w młodym wieku zaczął występować równolegle w rozgrywkach juniorskich i w pierwszej drużynie Olimpii Poznań (później Widzewa). Grywał w dodatku w młodzieżowych reprezentacjach Polski i w... rozgrywkach międzyszkolnych (bo pan od WF też był ambitny). W efekcie został tak wyeksploatowany, że wkroczył w dorosły futbol niemal jako pół inwalida. Wielokrotnie operowany, karierę zakończył w wieku 30 lat. I tak miał szczęście, bo zdążył zaistnieć w ekstraklasie i awansować z reprezentacją na mundial w 2006 r.

    Swoje zrobiła także...

    Korupcja

    Jak już wspominaliśmy, w zrobieniu kariery może przeszkodzić młodemu piłkarzowi wiele czynników, oprócz kontuzji najczęściej zwyczajne lenistwo i głupota. Co ma jednak zrobić młody chłopak, który jest zdolny, pracowity i zdrowy. Ma jednak pecha, bo jest również uczciwy, tymczasem ciągle gra w ustawionych meczach. W takich warunkach człowiek szybko pozbywa się złudzeń. To nie przesada - ponad 300 zatrzymanych do dziś piłkarzy, trenerów, sędziów i działaczy najlepiej pokazuje skalę korupcji w polskiej piłce i nie miejmy złudzeń, że obecnie jest dużo lepiej. To znaczy pewnie jest, ale w najwyższych klasach rozgrywkowych. Można tylko zgadywać, co dzieje się w niższych ligach, gdzie nie ma telewizyjnych kamer, a zmagania piłkarzy śledzi garstka kibiców.

    Pozostaje tylko liczyć, że obecne władze PZPN będą w tej sprawie bardziej stanowcze niż poprzednie. Gdy w 2005 r.aresztowano sędziego Fijarczyka, ówczesny prezes Michał Listkiewicz próbował przekonać opinię publiczną, że to tylko pojedyncza czarna owca.

    Przeszkadza nam również to, że...

    Jesteśmy ze wsi

    Nie chcemy bynajmniej nikogo obrazić. Chodzi raczej o sposób myślenia Polaków, który odbija się czkawką zwłaszcza, gdy muszą z kimś rywalizować. Grający przed laty na Wyspach Brytyjskich byli reprezentanci Polski Dariusz Wdowczyk i Dariusz Dziekanowski wspominali, że zaraz po przeprowadzce zaskoczyła ich zupełnie inna mentalność Anglików i Szkotów. - Oni po prostu wierzą, że są najlepsi na świecie. Z takim nastawieniem wychodzą na boisko - opowiadał później ten pierwszy. A u nas? Nam od dziecka wpaja się, byśmy byli skromni i nie chwalili się przypadkiem za bardzo sukcesami albo, broń Boże, pieniędzmi. Bo przecież wiadomo, że w naszym kraju dobrze powodzi się tylko cwaniakom i złodziejom, uczciwie dorobić się nie sposób i w ogóle "tisze jediesz dalsze budiesz".

    Efekt? Niemal ćwierć wieku po upadku komuny nadal jesteśmy narodem straszliwie zakompleksionym. Zgrabnie ujął to śp. Andrzej Grubba, wspaniały sportowiec, w latach 80. jeden z najlepszych i najbardziej widowiskowo grających tenisistów stołowych na świecie, który jednak przegrywał najważniejsze mecze w swoim życiu (te o najwyższą stawkę). Nie tylko z niesamowicie uzdolnionymi w tym sporcie Chińczykami. Zapytany kiedyś o przyczyny tych porażek, przyznał bez ogródek, że gdy przyszło mu mierzyć się z Walldnerami, Personami i Appelgrenami, to czuł się w ich towarzystwie jak wiejski chłopak, który ze świetlicy przeprowadził się do najdroższych hoteli na świecie. Przegrywał te finały, jeszcze zanim podszedł do stołu.

    Ktoś powie, że to było dawno. Niby racja, tyle że dziś nie jest wcale lepiej. Nerwy spętały nogi naszym piłkarzom w inaugurującym mundial w 2006 r. meczu z Ekwadorem, podobnie było dwa lata temu podczas Euro 2008 . Ci sami ludzie, którzy w eliminacjach toczyli wyrównane boje z Anglią i Portugalią, nagle sprawiali wrażenie, jakby oduczyli się prosto kopać (to samo przytrafiło się właśnie naszym koszykarzom na EuroBaskecie). Znamienny jest tu przykład Macieja Żurawskiego, o którym czeski trener Verner Lička powiedział kiedyś, że ma trzy razy więcej talentu niż jego rodak Milan Baros (pracował z jednym i drugim). Tyle, że Czech miał charakter i dziś znany jest jako król strzelców Euro 2004 i triumfator Ligi Mistrzów 2005 z Liverpoolem. A Żurawski z tego, że grając na trzech wielkich imprezach (MŚ 2002, 2006 i ME 2008), pudłował nawet z rzutów karnych. Zerowy jest również jego dorobek w LM.

    To nie przypadek, że najbardziej utytułowanym (wciąż) polskim piłkarzem jest Zbigniew Boniek. Obecny prezes PZPN na pytanie, komu zawdzięcza w życiu najwięcej, zawsze odpowiadał: Samemu sobie. On po prostu nie miał kompleksów. Podobnie jak Wojciech Kowalczyk, o którym były selekcjoner Janusz Wójcik mawiał, że nawet wzięty wprost spod budki z piwem jest lepszy od większości swoich kolegów. Bo wychodził na Wembley jak na podwórko, podczas gry reszta drużyny miała brązowe getry z tyłu już w tunelu prowadzącym na boisko, jak zgrabnie ujął to inny były selekcjoner Wojciech Łazarek.

    No i ostatni powód...

    Wygórowane oczekiwania

    Nie wiedzieć czemu, każde kolejne pokolenie piłkarzy porównywane jest u nas do zespołów Górskiego i Piechniczka. Bez sensu, bo choć w Polsce faktycznie nie rodzi się mniej talentów niż gdzie indziej, to jednak od lat nie mamy graczy choćby zbliżonych klasą do Deyny, Lubańskiego, Szarmacha, Laty, Gadochy czy Bońka. Trójka z Dortmundu to za mało, by marzyć o sukcesach na miarę tamtych drużyn. Podobnie było, gdy w naszej kadrze rządzili Żurawski, Krzynówek i spółka, a wcześniej Świerczewski, Koźmiński, Hajto, Kosecki, Nowak, Juskowiak (długo by wymieniać). Takiej generacji ponad przeciętnie utalentowanych piłkarzy możemy nie doczekać się przez następne kilkadziesiąt lat. Może nawet nigdy. Tak samo jak Francuzi mogą nie doczekać się następców Michela Platiniego i Jeana Tigany albo Zinedine'a Zidane'a i Thierry'ego Henry'ego. Hiszpanie też mogą mieć problem, gdy kariery pokończą dzisiejsze gwiazdy ich reprezentacji.

    Trzeba to powiedzieć wprost: My po prostu jesteśmy dziś do bólu przeciętni, a do tego sami komplikujemy sobie życie (patrz wyżej). Dlaczego więc oczekujemy cudów?

    Czytaj także

      Komentarze (12)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie będzie niczego.........

      Realista (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 16 / 12

      A czy tak naprawdę to tylko nasza piłka kuleje, zepsute jest dosłownie wszystko : koszykówka, siatkówka (jak na razie damska), hokej, coraz gorsza piłka ręczna i cały sport (ostatnia olimpiada)....rozwiń całość

      A czy tak naprawdę to tylko nasza piłka kuleje, zepsute jest dosłownie wszystko : koszykówka, siatkówka (jak na razie damska), hokej, coraz gorsza piłka ręczna i cały sport (ostatnia olimpiada). Rządzący wyniszczają kraj w każdej dziedzinie, nie tylko w sporcie. Tutaj już nam bardzo niewiele brakuje do statusu państwa kolonialnego, gdzie nie będzie naprawdę niczego jak to mówił pewien gość z Białegostokuzwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      dziennik...

      rugby_ŁDZ (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 21

      Zaglądam do DŁ, by poczytać relację z meczu rugby na szczycie między Budo a Lechią Gdańsk a tu tylko odgrzewany kotlet z pedałkami od piłki kopanej. Smutne

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dlaczego taka mizeria

      Władysław (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 21

      Żeby było dobrze w piłce (sporcie) również - Polską powinni rządzić Polacy. A tu mamy sytuację następującą: Piechniczek w PO, Kosecki posłem PO i w komisji sportu, Boniek wspierany przez PO, Engel...rozwiń całość

      Żeby było dobrze w piłce (sporcie) również - Polską powinni rządzić Polacy. A tu mamy sytuację następującą: Piechniczek w PO, Kosecki posłem PO i w komisji sportu, Boniek wspierany przez PO, Engel zapatrzony również w aferałów, Smuda w komitecie poparcia Bula na prezydenta, Mucha dywersantką w ministerstwie, nagonki na kibiców, to tylko góra lodowa ciągnąca na dno polski sport.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Szkoda gadać

      xxxxxx (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 20 / 16

      Dopóki będziemy popadać w euforię po remisach na własnym boisku (np. z Anglią) dopóty będziemy 3 ligą europejską

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Słabość

      123podpis (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 28 / 13

      Z pustego to i Salomon nie naleje. Są słabi, szablonowi, bez wiary żelusie.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      BO TO JEST POLSKA

      I TU SIĘ PIJE (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 27 / 14

      I TO JEST POWAŻNY PROBLEM PIŁKI KOPANEJ NP: CO PIŁKARZE LEGII ROBILI JAK WYGRALI EKSTRAKLASE PILI DO UPADŁEGO

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      TRZEBA DŁUGIEGO CZASU .......

      WIELBICIEL PRYMITYWU I KRRETYŃSTWA SMUDY (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22 / 18

      Trzeba co najmniej 20 lat aby interesujący się piłką nożną zapomnieli, że był taki pseudo trener niszczyciel jak prymityw Smuda. W 2036 r. może się uda stworzyć drużynę, która nawiąże walkę z...rozwiń całość

      Trzeba co najmniej 20 lat aby interesujący się piłką nożną zapomnieli, że był taki pseudo trener niszczyciel jak prymityw Smuda. W 2036 r. może się uda stworzyć drużynę, która nawiąże walkę z innymi państwami.-zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      lodz

      lodz (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 19

      za 20 lat to będzie syn Smudy trenował po znajomościach w betonie PZPN, bo się nie skruszy genów

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wina dziennikarzy

      Piotr (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 23 / 23

      Robimy z byle dziadostwa wielkie gwiazdy.Przed każdym meczem z Anglią przypominamy zremisowany mecz z 1976(?)roku.Przed każdym występem drużyn klubowych piszecie jak to walczą o Ligę Mistrzów.To...rozwiń całość

      Robimy z byle dziadostwa wielkie gwiazdy.Przed każdym meczem z Anglią przypominamy zremisowany mecz z 1976(?)roku.Przed każdym występem drużyn klubowych piszecie jak to walczą o Ligę Mistrzów.To tak samo jakby ktoś pisał,że drużyna z okręgówki walczy o mistrzostwo Polski.Bo to niby prawda,a kibice mają mniemanie jakoby od ich dopingu wszystko zależało.A naszym grajkom po prostu nie chce się grać, bo i tak są wielkimi gwiazdami.Mamy zbyt wielkie mniemanie o sobie.Po co dziennikarze wypisują z kim to będziemy grać po awansie albo ile zarobimy awansując.To dzielenie skóry na niedźwiedziu gdy ten jeszcze żyje.A tak naprawdę to nie ma o czym pisać.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      DLACZEGO ?

      MAX WYBORCA PIS (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 24 / 22

      BO TAM SIĘ GRA PO ZNAJOMOŚCI I UKŁADACH ! całe klany żerują już na tej kasie ! - jakie lekarstwo ? proste płacić za wyniki ! i tu piłeczka do sponsorów pytanie może lepiej wydać tą...rozwiń całość

      BO TAM SIĘ GRA PO ZNAJOMOŚCI I UKŁADACH ! całe klany żerują już na tej kasie ! - jakie lekarstwo ? proste płacić za wyniki ! i tu piłeczka do sponsorów pytanie może lepiej wydać tą kasę na niepełnosprawne dzieci ! -lepszy wizerunek uzyskacie !zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      pytanie

      qqq (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 14 / 23

      Teraz w Polsce dzieją się najwazniejsze sprawy od 81r, a redakcja na pierwszej stronie daje takie głupoty. Komu służycie?

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama