Barbara Sinatra ujawnia po latach tajemnice słynnego...

    Barbara Sinatra ujawnia po latach tajemnice słynnego małżonka

    Barbara Sinatra

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Słynny amerykański śpiewak spędził ze swoją żoną Barbarą 26 lat
    1/2
    przejdź do galerii

    Słynny amerykański śpiewak spędził ze swoją żoną Barbarą 26 lat ©Wikimedia Commons

    Jaki naprawdę był Frank Sinatra? Jeśli wierzyć jego żonie, autorce tomu "jesteś moją muzyką", był romantyczny i czuły. Co w niczym nie przeszkadzało mu kumać się z mafią, oszukiwać FBI i ciągnąć do łóżka Marilyn Monroe
    Frank był bez wątpienia najbardziej romantycznym mężczyzną, jakiego znałam. Nie tylko postawił sobie za cel powtarzać mi bez przerwy, jak bardzo mu na mnie zależy, ale zostawiał także dla mnie w różnych miejscach liściki i karteczki.
    Mogły być ukryte w mojej torebce, wsunięte pod poduszkę lub za drzwi lodówki albo za lustro w łazience. Rysował uśmiechniętą buźkę z muszką, a pod spodem pisał coś w rodzaju: "Dzień dobry, kochanie - kocham cię, F.", "Najdroższa!!!
    Tak cię kocham, że gotów jestem przestać pić! Co to, to nie, ale i tak cię uwielbiam!" lub "Dla mojej dziewczyny, kocham cię. Nieznajomy". Często podpisywał się "Charlie Neat" i był to dla niego idealny pseudonim.

    Imieniem Charlie posługiwaliśmy się, gdy chciał pozostać incognito, rozmawiając przez telefon w hotelu bądź w jakimś innym publicznym miejscu, no i wiadomo było, że był schludny do granic obsesyjności. Zachowałam do dzisiaj każdy z tych liścików i przechowuję je wklejone w specjalnym zeszycie.

    Nawet w trakcie światowego tournée, ograniczony reżimem prób i napiętym grafikiem koncertów, Frank zawsze znalazł czas na to, by mi sprawić niespodziankę, zabierając mnie gdzieś na kolację, na niespodziewaną wycieczkę lub na zakupy do naszych ulubionych sklepów. Twierdził, że w dyscyplinie "zakupy" mam czarny pas, ale jak mogłoby być inaczej, skoro wciąż mi powtarzał: "Kup sobie, co chcesz, kochanie - nie ma żadnych ograniczeń". I chociaż mogłam spełnić każdą swoją zachciankę, on i tak obsypywał mnie prezentami. Wiedząc, że kocham biżuterię, znajdował coś dla mnie i ofiarowywał mi to często w najbardziej niewiarygodny sposób.

    Któregoś wieczoru przygotowywaliśmy się do wyjścia na galową kolację w Monte Carlo i fryzjerka czesała mnie w naszym apartamencie. Nie byłam jeszcze kompletnie ubrana i miałam na sobie tylko bluzkę. Do pokoju wszedł Frank, już w smokingu, i spytał:
    - Co dzisiaj włożysz, kochanie?
    - Tę suknię z perłowego jedwabiu, którą tak lubisz - odparłam, uśmiechając się do jego odbicia w lustrze.
    - A jaka biżuteria?
    - Och, sama nie wiem. Może wybiorę ten naszyjnik z rubinami i brylantami, ale jeszcze się waham.
    Wtedy Frank sięgnął do kieszeni marynarki i wyjął najpiękniejszy naszyjnik, jaki widziałam. Nie leżał w wykładanym atłasem pudełku, nie miał żadnego wymyślnego opakowania, ale wprost kapał brylantami i szmaragdami, a w samym środku miał kamień wielkości przepiórczego jaja.
    - Przymierz to - powiedział, wsuwając mi beztrosko naszyjnik do kieszeni bluzki. - Zrobiono go dla madame Cartier.
    Moja fryzjerka wydała z siebie jęk zachwytu.

    Podniosłam naszyjnik w dłoni i przypatrywałam mu się przez dłuższą chwilę, wstrzymując oddech. To był właśnie t e n naszyjnik, o którym mówiło całe Monte Carlo. Zajmował centralne miejsce w witrynie butiku Cartiera obok kasyna. Nie dalej jak dzień wcześniej zatrzymałam się tam z kilkoma przyjaciółkami i wpatrywałyśmy się w niego z nabożnym zachwytem. Nie będąc w stanie wykrztusić z siebie ani słowa, położyłam go sobie na szyi, a Frank zamknął zapinkę. Czułam na skórze jego ciężar, czułam chłód kamieni. Od zawsze kochałam szmaragdy, a szmaragdy w tym naszyjniku były najpiękniejsze, jakie kiedykolwiek widziałam, chociaż wówczas nie byłam w stanie dokładnie tego dostrzec, bo oczy zaszły mi mgłą z wdzięczności i miłości.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      frank sinatra

      polish woman (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 13

      Wcale Pani nie zazdroszczę.Co innego gdyby był przy porodzie rodzinnym,gotował, zmieniał pieluchy,cały czas majsterkował w domu nie mając żadnych zainteresowań i pasji.Taki mężczyzna to ideał.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama