Podnoszenie wraku Costa Concordii: Arcytrudna operacja za...

    Podnoszenie wraku Costa Concordii: Arcytrudna operacja za setki milionów euro [ZDJĘCIA]

    John Follain/mm

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Rozpoczęta w poniedziałek o godzinie 9.06 operacja potrwa, jak przewidują eksperci, co najmniej 12 godzin. Statek zostanie ustawiony w pionie na sztucznym dnie. Pozostanie u brzegów wyspy do wiosny przyszłego roku.

    WRAK STATKU COSTA CONCORDIA PODNIESIONY! WIELKA OPERACJA ZAKOŃCZONA SUKCESEM [ZDJĘCIA+VIDEO]




    Źródło: X-news/TVN24


    Dwie godziny po rozpoczęciu operacji podnoszenia wraku statku Costa Concordia zaczynają być widoczne jej pierwsze rezultaty. Na powierzchni wody widać już część statku, która była zanurzona przez rok i 8 miesięcy, jakie minęły od katastrofy przy wyspie Giglio.

    Prace rozpoczęły się z trzygodzinnym opóźnieniem z powodu burzy, jaka przeszła w nocy nad wyspą. Uniemożliwiła ona w nocy ekipom technicznym ustawienie przy wraku części sprzętu pływającego oraz innych maszyn, m.in. tratwy, na której mieści się sztab kontrolny. Wszystko instalowano dopiero nad ranem.

    Nie będzie łatwo
    Zdaniem urzędników będzie to jedna z najbardziej skomplikowanych operacji ratowniczych nie tylko ze względu na niespotykane rozmiary jednostki - "Costa Concordia" ma 291 m długości i waży ponad 114 tys. ton, dwa razy więcej niż "Titanic" - ale też ze względu na kłopotliwie usytuowanie wraku, który przechylił się na prawą burtę i osiadł na skalistym, ostro spadającym dnie.

    Gigantyczny, kilkukondygnacyjny wycieczkowiec rozbił się o skały w pobliżu wyspy Isola del Giglio w styczniu 2012 r. W wyniku katastrofy śmierć poniosły 32 osoby.

    - To wydarzenie bez precedensu - mówi Nick Sloane, inżynier z RPA, któremu powierzono trudne zadanie kierowania całym przedsięwzięciem. - Nie można tego porównać z żadną akcją ratowniczą, którą pamiętamy z historii żeglugi.

    RELACJA NA ŻYWO Z PODNOSZENIA WRAKU COSTA CONCORDIA

    Zanim "Concordia" stanie w pionie, wrak trzeba będzie obrócić. W tym celu ekipa Sloane'a, złożona z ponad 500 specjalistów, zaspawała 200-metrową dziurę w kadłubie statku. Następnie kadłub ustawiono na czymś w rodzaju materaca, bez sztucznego dna, na którego budowę zużyto 18 tys. ton betonu, wrak prawdopodobnie rozpadłby się na pół.

    Sloane porównuje wycieczkowiec do pacjenta z uszkodzonym kręgosłupem. - Trzeba podtrzymywać mu głowę i stopy.

    Do burty statku przyczepiono stalowe komory, a wokół niego ustawiono sześć ogromnych, stalowych platform, na których będzie się wspierał przywrócony do pionu wrak.

    Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, "Concordia" na jakiś czas spocznie na podwodnych platformach. - Wrak leży w wodzie od wielu miesięcy, dlatego spodziewamy się, że słabsze elementy konstrukcji popękają, ale główne powinny wytrzymać. Hałas będzie straszny, jak podczas katastrofy samochodowej, z powłoki kadłuba nic nie zostanie - ostrzega Sloane.

    - Zaczniemy o świcie i musimy skończyć przed zachodem słońca. Gdy już zaczniemy, nie będziemy mogli przerwać operacji. Wraku nie da się już opuścić w to samo miejsce.

    W poszukiwaniu ostatnich ciał
    Po wynurzeniu "Concordii" nurkowie przystąpią do poszukiwania ciał dwóch ofiar, których do tej pory nie odnaleziono. Zaginieni to Włoszka Maria Grazia Trecarichi, matka jednego dziecka, oraz Russel Rebello, hinduski pisarz. Ich zwłoki prawdopodobnie są uwięzione pod kadłubem. Krewni ofiar będą przyglądać się podnoszeniu statku.

    Sergio Ortelli, burmistrz Giglio, już nie może doczekać się końca akcji - od półtora roku ogląda wrak "Concordii" z tarasu swojego gabinetu.

    - W zeszłym roku odwiedziło nas o 30 proc. turystów mniej niż zwykle, tego lata przychody z turystyki były o 15 proc. mniejsze - mówi Ortelli. - Mnóstwo ludzi przyjeżdża tylko po to, by sfotografować wrak, i nie mamy ich jak zatrzymać. Widok wraku sprawia przykrość, wszyscy czują się psychologicznie skrzywdzeni przez tę katastrofę. W tamtą noc, gdy doszło do wypadku, zrobili wszystko, co w ich mocy, by pomóc ofiarom, ale teraz chcieliby już wreszcie wrócić do dawnego, spokojnego życia.

    Na to jednak przyjdzie jeszcze poczekać, bo wsparta na platformach "Concordia" jeszcze długo pozostanie u brzegów wyspy.
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (3)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      zatkać dziury i wodę wypompować

      gość (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 102 / 99

      Chyba za dużo kombinacji. Obym się mylił, ale jak straci wyporność po likwidacji punktu podparcia, to się "gibnie" na drugą stronę, i plum, plum.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Arcytrudne - niy do polckich zlomiorzy!

      Fridka Nowoczka (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 101 / 113

      Poslac tam Polokow. Zostawic im wrak dwa dni bes ochrony - a rozbierom na zlom - jak nic.
      I jeszcze flszki z gorzolom, wyciongniynte z baru wychlejom - coby sie ryby niy opjoly.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      114 tyś ton to nie jest waga. BŁĄD merytoryczny!!!

      maniek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 105 / 123

      Wagę ocenia się na ok 65 tyś ton... ale dziennikarze nie znający się na statkach pomylili wagę z innymi parametrami statku... rano mówili o tym w Polsacie!!!

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama