DziennikZachodni.pl - wiadomości Śląsk, wiadomości ze Śląska

Muzyka i literatura, czyli 10 najlepszych książek o scenicznych bohaterach

Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze [1/11] Następne

Mark Bego, "Tina Turner", Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 2013, cena 39,90 zł

Jeśli ktoś zapomniał o Tinie Turner, to jej biografia pióra Marka Bego pomoże na tę dolegliwość. Zwłaszcza że Bego nie ogranicza się do standardowego hollywoodzkiego zaglądania śpiewaczce w życiorys (tak, tak, Tinie stuknęły 74 lata), ale próbuje ten jej niezwykły żywot jakoś zracjonalizować i podsumować. A trzeba przyznać, że materiału do racjonalizowania i podsumowania ma w bród.

Mało kto wie, że Turner (jeszcze wtedy Anna Bullock) zaczynała od śpiewania swoim schrypniętym głosem pieśni gospel w prowincjonalnych chórkach. Sławę przyniósł jej dopiero związek z niejakim Ikiem Turnerem, facetem tak toksycznym jak napalm, ale muzycznie genialnym jak Mozart. Lał swoją połowicę, aż miło, ale to za jego sprawą wyrosła na globalną gwiazdę. Stąd ciągłe hamletyzowanie Bego, któremu nie mieści się w - po mieszczańsku uporządkowanej - głowie, że małżeństwo Tiny i Ike'a przetrwało tyle lat. Więcej - po rozwodzie w 1978 r. Tina rozsypała się na dobre i gdyby nie przypadek, nigdy nie zostawiłaby prochów oraz wódki i nie wróciłaby na scenę.

Ale na szczęście wróciła i zawładnęła muzycznym światem na dobre dwie dekady. Od końca lat 90. występowała coraz rzadziej, ogłaszając co i rusz koniec kariery. Ostatnie wielkie tournée odbyła jesienią 2008 r. Można powiedzieć, że triumfalnie pożegnała się wtedy z fanami, zostawiając po sobie dwukrążkowy album "Tina Live". Co robi dzisiaj? Ano wiedzie żywot emerytki: czyta, chodzi na spacery, a czasem wypuszcza się do uwielbianej Wenecji. Nieźle, nie?

Polecamy