PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Nadzwyczajna sesja w Częstochowie przed niedzielnym referendum

Nadzwyczajna sesja w Częstochowie przed niedzielnym referendum

Poseł Krzysztof Matyjaszczyk nie wierzy w dobre sondaże miasta (© Fot. Janusz Strzelczyk)

Dziennik Zachodni Janusz Strzelczyk

2009-11-10 05:00:32, aktualizacja: 2009-11-10 05:00:32

Nie lękajcie się - wołał w poniedziałek na sesji nadzwyczajnej Rady Miasta poseł Krzysztof Matyjaszczyk (SLD) do magistrackich urzędników, aby nie bali się iść w niedzielę na referendum w sprawie odwołania prezydenta Tadeusza Wrony.

Poseł podejrzewa, że prezydent może szykanować urzędników, którzy pójdą głosować, bo przecież w swoich ulotkach wzywa do zaniechania udziału w referendum. A o tym, kto głosował ma się dowiedzieć od swoich ludzi w komisjach referendalnych.

Sesja została zwołana z inicjatywy Klubu Lewicy (7 radnych na 28), a zwłaszcza radnego Marka Balta. Chcieli oni, żeby prezydent przyznał, że publikowane
w październiku w prasie informacje reklamowe Urzędu Miasta, to część kampanii referendalnej prezydenta, opłacanej z pieniędzy samorządu.
Prezydent przedstawił raport służb finansowych miasta, z którego wynika, że w październiku miasto wydało ponad 38 tysięcy złotych na reklamę, a od stycznia do końca września, na ten sam cel - średnio miesięcznie ponad 43 tys. zł.

Z kolei sekretarz UM Anna Pawłowska wyjaśniała, że praktycznie o wszystkich projektach zrealizowanych z udziałem funduszów unijnych miasto jest zobowiązane zamieścić informacje w mediach, bo to wymóg UE.
Lewicy te wyjaśnienia nie zadowoliły. Marek Balt nazwał prezydenta ślimakiem, który się chowa w swoim domku.

Tadeusz Wrona wyjaśniał, że ulotki negujące sens referendum opłaca z własnej kieszeni i z kasy Wspólnoty, ugrupowania, które go popiera.

Kiedy wieczorem radni dyskutowali o referendum, mieszkańcy miasta spieszyli po pracy do domów. Przed magistratem ludzie ustawili się w kolejce do bankomatu. Pytani o referendum woleli mówić o zbliżającej się zimie.

- Węgiel kupuję na raty, bo mnie nie stać na płacenie gotówką - mówił Stanisław Wróbel, kolejarz. - Mam troje dzieci, żona nie pracuje. Mnie bardziej niż referendum interesują kwoty zasiłków z pomocy społecznej - dodaje.

Referendum na pewno zajmie się dzisiaj sąd. W trybie referendalnym rozstrzygnie czy ulotki rozdawane w niedzielę przed kościołami wzywające do bojkotu referendum są legalne. Wniosek do sądu złożył w poniedziałek Ryszard Raczek, zdeklarowany przeciwnik prezydenta Tadeusza Wrony. Domaga się zakazu rozpowszechniania tych ulotek.


Wszystkie komentarze »

Komentarze (2)

Sonda

Czy stałe monitorowanie uczniów w szkołach to dobry pomysł?

Reklama

Dziennik Zachodni»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy