PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Dziennik Zachodni » Kultura » Artykuł

Mówią albo godają

Mówią albo godają

W świetlicy w Żorach-Osinach zajęcia z przedszkolakami prowadzą Eryka Krawczyk i Ludwik Wróbel (© fot. Zygmunt Wieczorek)

Dziennik Zachodni Teresa Semik

2008-10-23 19:07:16, aktualizacja: 2008-10-23 19:09:11

Na szczęście minęły czasy, gdy gwara uważana była za gorszy język. Teraz w śląskich domach rodzice dbają, by ich dzieci znały kulturę swoich przodków. W Żorach-Osinach jest nawet specjalne regionalne centrum

Szymek Wróbel z Mysłowic ma 8 lat. W sobotę wystąpił w półfinałach konkursu "Po naszymu czyli po śląsku". - Mama kazała - tłumaczy szczerze i rezolutnie. - Razem z babcią uczyły mnie gwary. Ogólnie rzecz biorąc, lubię się uczyć. 10-letni Damian Pakuła z Rudy Śląskiej, kolejny kandydat do tytułu Młodzieżowy Ślązak Roku 2008, też nie miał wyboru. Już trzy lata temu rodzice zaprowadzili go do ludowego zespołu Rudzianie, by uczył się tańczyć i śpiewać. Teraz wujek namówił go jeszcze, by startował w konkursie organizowanym od 15 lat przez Marię Pańczyk i Radio Katowice.

Gwarę poznał w domu.- Jesteśmy śląską rodziną - tłumaczy Danuta

Pakuła, mama Damiana. - Najpierw przez 10 lat tańczył w zespole starszy syn, a teraz młodszy. Chłopcy muszą mieć dodatkowe zajęcia, ale ja się cieszę, że polubili właśnie poznawanie tradycji. Zainteresowanie konkursem "Po naszymu..." wśród dzieci i młodzieży było tak duże, że w końcu trzeba było ustanowić dla nich specjalną kategorię. W tym roku co czwarty uczestnik nie ukończył 15 lat.

Dobra śląska gwara



- Nie sprawdziły się przewidywania, że gwara umiera razem ze starszymi, skoro dzieci i młodzież zgłaszają się coraz liczniej. A to znaczy, że gwara jest obecna w domu - mówi Maria Pańczyk.
Alojzy Lysko, juror i pisarz śląski, też uważa, że zainteresowanie gwarą wśród młodych jest zasługą właśnie ich rodziców. - Kiedy mama z tatą byli mali, gwara uważana była za gorszy język. Nie mieli więc możliwości publicznego wypowiadania się po śląsku. Teraz pewnie doszli do wniosku: "nie my, to chociaż nasze dzieci" - dodaje Lysko.

Konkursowy monolog o trzech kozach, w tym jednej "flekowanej na czorno" przygotowała dla 12-letniej Marii Galwas z Wodzisławia Śląskiego, jej mama. Marysia przekonywała później publiczność, że z powodu tego koziego mleka wszyscy tak zdrowo się trzymają. - Nie pijemy tego z papendeklowych tytek - zapewniała i została Młodzieżowym Ślązakiem Roku 2006. Czy ktoś ją strofował w szkole, że nie mówi ładnie po polsku?

- Nie, bo my w szkole mówimy, ale w doma godomy - dodała. Do udziału w konkursie namówiła ją wychowawczyni.

strona: 1 z 3 »

Sonda

Czy stałe monitorowanie uczniów w szkołach to dobry pomysł?

Reklama

Dziennik Zachodni»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy