Kamiński: Prawdopodobieństwo, że dokumenty z domu gen....

    Kamiński: Prawdopodobieństwo, że dokumenty z domu gen. Kiszczaka zostały sfałszowane, jest niskie

    Dorota Kowalska

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    O przeszłości Lecha Wałęsy, autentyczności dokumentów znalezionych w domu gen. Kiszczaka, ich znaczeniu i o tym, jak ważna dla każdego kraju jest jego polityka historyczna – mówi Łukasz Kamiński, prezes Instytutu Pamięci Narodowej w rozmowie z Dorotą Kowalską.
    Łukasz Kamiński, prezes IPN

    Łukasz Kamiński, prezes IPN ©Fot. Bartek Syta

    Panie Prezesie, dla Pana Lech Wałęsa jest bohaterem czy donosicielem, współpracownikiem Służby Bezpieczeństwa?
    Nie da się tego rozstrzygnąć w takich kategoriach. Jestem przekonany, że wszyscy, którzy mieli okazję zapoznać się z materiałami zabezpieczonymi w domu Kiszczaka, to potwierdzą: nie da się dokonać takiego wyboru. Trzeba szukać pomiędzy tymi jednoznacznymi kategoriami. Tak jak nie da się ocenić Lecha Wałęsy bez odniesienia do lat 1970-1976, tak samo nie można oceny opierać tylko na tym okresie, zapominając o jego roli jako przywódcy Solidarności.

    Państwo są pewni, że te materiały, które znalazły się w szafie gen. Kiszczaka, są autentyczne?

    Podtrzymujemy opinię wyrażoną przez naszych archiwistów. Opierała się ona na ich wieloletnim doświadczeniu w pracy z tego typu dokumentami. Proszę zwrócić uwagę na to, że te dokumenty od kilku dni są przedmiotem studiów historyków i dziennikarzy i nikt nie podważył ich autentyczności. Oczywiście trwa dyskusja, czy wszystkie informacje w tych dokumentach są prawdziwe. Dla dziennikarzy, którzy po raz pierwszy stykają się z tego rodzaju materiałami, to może być zadziwiające, ale dla badaczy i historyków to rzecz najzupełniej normalna.

    CO ZAWIERAJĄ TECZKI TW "BOLEK"? PUBLIKUJEMY KOMPLET DOKUMENTÓW


    Ale to, że te dokumenty są autentyczne, nie wyklucza, że mogły zostać sfałszowane, prawda?
    Każdy historyk z ostrożności powie, że teoretycznie wykluczyć tego nie można. Natomiast prawdopodobieństwo jest niskie. Pamiętać należy, że te dokumenty są też spójne z wcześniej znanymi źródłami.

    Czemu upubliczniliście te dokumenty, zanim zbadał je grafolog?
    Zrobiliśmy to z uwagi na ogromne napięcie, jakie ta sprawa wywołała. W przestrzeni publicznej pojawiło się mnóstwo spekulacji. Jestem przekonany, że dla dobra życia publicznego trzeba je było jak najszybciej przeciąć. A poza tym, zgodnie z prawem, po przekazaniu materiałów do archiwum IPN dokumenty są udostępniane.

    No tak, ale udostępnienie tych akt, zanim zbadał je grafolog, automatycznie rzuca złe światło na Lecha Wałęsę, bo każdy od razu oceni: donosił, brał nawet za to pieniądze!
    W archiwum Instytutu Pamięci Narodowej znajduje się łącznie 90 kilometrów bieżących akt. Wiele z nich stawia w złym świetle różne osoby, także funkcjonujące w sferze publicznej. Z jednym wyjątkiem nie poddawaliśmy tych dokumentów badaniom pisma ręcznego w ramach innych procedur niż postępowanie lustracyjne bądź śledztwa. Ten wyjątek dotyczył odkrycia przez Piotra Gontarczyka manipulacji dokonanych przez Wojciecha Jaruzelskiego w jego aktach osobowych. Wówczas ekspertyzę zamówiono w ramach badań naukowych.

    Czy grafolog wypowiedział się już na temat tego, czy to pismo Lecha Wałęsy, czy nie?
    Wszczęte zostało śledztwo, w ramach którego prokurator zamierza zlecić biegłym specjalistyczne badania.

    WYWIAD | PIOTR WROŃSKI: NIE WIERZĘ, ABY KISZCZAK TRZYMAŁ W DOMU TECZKI. JEGO ŻONA ZAPEWNE NIE DZIAŁAŁA SAMA


    Powiedział Pan, że udostępniliście te dokumenty z uwagi na ogromne napięcie, jakie ta sprawa wywołała wśród opinii publicznej, ale przecież nikt o tych aktach nie wiedział z wyjątkiem Pana czy Pana najbliższych współpracowników i pani Kiszczak.
    Biorąc pod uwagę częstość kontaktów pani Kiszczak z mediami, zwłaszcza z tabloidami, zarówno wcześniej, jak i teraz, trudno mi uwierzyć, że ta informacja nie przedostałoby się do mediów. Uważam, że o tego typu sprawach powinniśmy informować my. Nie powinni państwo dowiadywać się o nich z przecieków, a potem je weryfikować.

    Państwo zabrali wszystkie dokumenty, które były w domu państwa Kiszczaków?
    Nie wszystkie, tylko te, które prokurator uznał za mogące podlegać przekazaniu do naszego archiwum. I wiemy już, że niektóre z materiałów, które zostały poddane oględzinom, prokurator zwróci, bo nie ma żadnego uzasadnienia, aby znalazły się w naszym archiwum.
    1 3 4 »

    Czytaj także

      Komentarze (18)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      IPN powinien przeszukiwać piwnice, może coś się znajdzie ?

      GABRIEL (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      IPN jeżeli dużo materiału nie znalazł u Gen. Jaruzelskiego to wnet zacznie szukać po piwnicach. IPN chyba nie wie, że w Polsce od dawna obowiązują przepisy wg których określone dokumenty mają...rozwiń całość

      IPN jeżeli dużo materiału nie znalazł u Gen. Jaruzelskiego to wnet zacznie szukać po piwnicach. IPN chyba nie wie, że w Polsce od dawna obowiązują przepisy wg których określone dokumenty mają ustalony okres przechowywania. Dlatego też zarówno
      u Gen. Kiszczaka jak też u Gen. Jaruzelskiego mogły znajdować się dokumenty, które zgodnie z przepisami już dawno powinny być zniszczone, ponieważ minął ich okres przechowywania.Trudno sądzić, aby z Kancelarii Prezydenta Gen. Jaruzelski zabrał urzędowe dokumenty aby przechowywać je w swoim własnym domu ? zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Dokumenty

      franek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      SB,to struktura fachowcow,wiec nikt tam nie zbieral jakis falszywek,bo i po co.???pWiemy ze zdrajca Walesa dzisiaj jest symbolem zaklamania i lajdactwa....

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      powód spowolnienia prac nad pakietami Kiszczakowej?

      gt5 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

      A co z kolejnymi pakietami dokumentów Kiszczakowej? Szybko zostały ujawnione dwa pierwsze, po czym zapadła trwająca już tydzień cisza. Czyżby IPN pozostałych pakietów nie zamierzał udostępniać?...rozwiń całość

      A co z kolejnymi pakietami dokumentów Kiszczakowej? Szybko zostały ujawnione dwa pierwsze, po czym zapadła trwająca już tydzień cisza. Czyżby IPN pozostałych pakietów nie zamierzał udostępniać? Okazało się, że są tam także rzeczy niewygodne dla PiSu?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prawdopodobieństwo?

      zak1953 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7

      Prezes IPN jako urzęd* **ństwowego nie powinien opierać się na prawdopodobieństwie, a jednoznacznie ustalonych procedurach. Dokumenty winny najpierw zostać sprawdzone i przebadane, a dopiero potem...rozwiń całość

      Prezes IPN jako urzęd* **ństwowego nie powinien opierać się na prawdopodobieństwie, a jednoznacznie ustalonych procedurach. Dokumenty winny najpierw zostać sprawdzone i przebadane, a dopiero potem publikowane. To co zrobił Kamiński dyskwalifikuje go jako badacza i urzędnika.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      errata

      zak1953 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      w oryginale jest : urzęd* **ństwowego.
      jakieś błędy wyskakują przy przekazie

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      odp

      mm (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

      Obaliłem komunę SAM!. Niewspólpracowałem - nie ma dowodów! - Są. Są fałszywe! Grafologa! - Grafolog potwierdził. Grafolog fałszywy - na pewno Kaczyński go nasłał! Itd.. itd...

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Bolek do bullu!

      św.NH (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 8

      Łajniak się schował za grubą kreskę i pluje jadem!
      Wykrywacz bredni to coś dla niego!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tylko

      xar (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6 / 3

      wyjątkowy jełop uwierzy, że SB nic innego nie robiła tylko fałszowała dokumenty na tzw. opozycję.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Telewizja TVPis i Radiopis wie najlepiej i wszystko zgodnie z linia partii

      bolek i lolek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 4

      Cala prawda ,półprawda,gówno prawda sami sobie odpowiedzcie

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Prawdziwy papier.

      Stanisława (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 12 / 5

      Prawdziwy jest papier, pieczątki i długopis. Reszta to wena twórcza piszącego ubeka. Mógł i pisał co chciał, wszystko było tajne i żaden bolek czy lolek nie wiedział co na niego zostało...rozwiń całość

      Prawdziwy jest papier, pieczątki i długopis. Reszta to wena twórcza piszącego ubeka. Mógł i pisał co chciał, wszystko było tajne i żaden bolek czy lolek nie wiedział co na niego zostało napisane. Im więcej napisane i często wymyślone, tym większe gratyfikacje i awanse dla autora. Tak było kiedyś, tak jest dziś i tak długo jeszcze będzie dopóki będą pieniądze w funduszu operacyjnym służb specjalnych. Tak jest na całym świecie. zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wałęsa przegrał życie i wszyscy doskonale o tym wiedzą.

      małpa w czerwonym (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 11 / 5

      Ale tu nie chodzi o Wałęsę , tu chodzi o Michnika, Mazowieckiego, Kuronia, Borusewicza, Pawlaka, itd. itp. Co w teczkach na temat lumpen-elit ? Oto jest pytanie ....

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama