Czy można wyprzedzić katastrofę w Jastrzębiu? Nie - mówi dr...

    Czy można wyprzedzić katastrofę w Jastrzębiu? Nie - mówi dr hab. inż. Janusz Makówka z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach

    Marcin Zasada

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    To był jeden z najsilniejszych w historii wstrząsów na obszarze, na którym działa Jastrzębska Spółka Węglowa
    1/5
    przejdź do galerii

    To był jeden z najsilniejszych w historii wstrząsów na obszarze, na którym działa Jastrzębska Spółka Węglowa ©BW

    To był jeden z najsilniejszych w historii wstrząsów na obszarze, na którym działa Jastrzębska Spółka Węglowa. Widać, że aktywność sejsmiczna wzrasta na tym obszarze, który w poprzednich latach był spokojny sejsmicznie. Spokojniejszy niż centralna część Górnośląskiego Zagłębia Węglowego - mówi dr hab. inż. Janusz Makówka, kierownik Zakładu Tąpań i Mechaniki Górotworu Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach.
    Co dokładnie wydarzyło się w kopalni Zofiówka w ubiegłą sobotę?
    O ile wiem, a zastrzegam, że nie mam informacji źródłowych, jedynie te przekazywane do mediów, nastąpił silny wstrząs górotworu, w wyniku czego uszkodzeniu uległ odcinek wyrobiska chodnikowego, w którym prowadzono roboty górnicze. Z przestrzeni został wypchnięty do tych chodników metan, co było przeszkodą dla akcji ratunkowej dla uwięzionych pod ziemią górników.

    O AKCJI W ZOFIÓWCE CZYTAJ:
    Kopalnia Zofiówka Jastrzębie: Ratownicy odnaleźli drugiego z trzech poszukiwanych górników. Akcja poszukiwawcza trwa

    Czy to, co wydarzyło się w sobotę w Jastrzębiu-Zdroju możemy nazwać trzęsieniem ziemi?
    Energia była na tyle duża, że zjawisko było zbliżone do tego, co nazywamy trzęsieniem ziemi. Nie wiemy, na ile było to zjawisko naturalne, a na ile sprowokowane działalnością człowieka.

    Co jest bardziej prawdopodobne?
    Mało prawdopodobne, by wstrząs spowodowały aktualne prace górnicze - to zdarza się bardzo rzadko. Mieliśmy raczej do czynienia ze wstrząsem o charakterze regionalnym, podsumowującym działalność górniczą w tamtym rejonie.

    Jak do takiego wstrząsu dochodzi?
    W wyniku naturalnych procesów, które zachodzą ciągle w skorupie ziemskiej. Również w Polsce. Płyty tektoniczne się przemieszczają, trą o siebie, to powoduje zwiększenie naprężeń, deformacji, również w regionach aktywnych górniczo. Takie procesy mogą wyzwalać wstrząsy podobne do tego na Zofiówce.

    A czy taki wstrząs można było przewidzieć?
    Te najsilniejsze są możliwe do przewidzenia w stopniu bardzo ograniczonym.

    Te najsilniejsze? Dlaczego silniejsze zjawiska przewidzieć trudniej niż słabsze?
    Ponieważ wynikają z tak złożonego zestawu czynników, że już samo określenie miejsca, w którym może dojść do wstrząsu sejsmicznego jest niezwykle trudne. Określenie czasu - praktycznie niemożliwe. Proszę sprawdzić, jaka jest skuteczność prognozowania trzęsień ziemi na świecie. Takich trzęsień o magnitudzie 5-6. Nie znam przypadku, by z terenu zagrożonego wstrząsem tej skali ewakuowano ludzi, zanim taki wstrząs wystąpił.

    Jak zatem przewiduje się wstrząsy słabsze?
    One bezpośrednio wynikają z eksploatacji górniczej. Gdy wiemy, że wybieramy węgiel spod warstwy skalnej, ta prędzej czy później musi pęknąć i wyzwolić nagromadzoną energię sprężystą. Tak uwolniona energia rozchodzi się po górotworze i gdy dociera w sąsiedztwo wyrobiska - a pamiętajmy, że to najsłabszy element struktury kopalni - może dokonać zniszczeń.

    Czy tę konkretną katastrofę, na Zofiówce, można było jakoś prognozować?
    Bardzo trudno mi to ocenić. Zajmie się tym komisja specjalna powołana przez Wyższy Urząd Górniczy.

    Zobacz galerię

    To był najsilniejszy wstrząs na terenie, na którym działa JSW?
    Jeden z najsilniejszych w historii. Widać, że aktywność sejsmiczna wzrasta na tym obszarze, który w poprzednich latach był spokojny sejsmicznie. Spokojniejszy niż centralna część Górnośląskiego Zagłębia Węglowego. Przecież dwa tygodnie temu mieliśmy bardzo silny wstrząs na terenie kopalni Bobrek-Piekary. Jego efekty były odczuwalne także na przykład w Katowicach, sam poczułem kołysanie w budynku Głównego Instytutu Górnictwa. Tam nie mieliśmy jednak żadnych groźnych skutków pod ziemią.

    Dlaczego teren eksploatowany przez kopalnie Jastrzębskiej Spółki Węglowej jest spokojniejszy sejsmicznie? Bo fedrują krócej?
    Tak, te kopalnie są młodsze niż zakłady w centralnej części GZW: w Katowicach, Zabrzu czy w Bytomiu. Historii górniczej nie ma na tyle długiej, by coś mogło się skumulować i powodować takie wstrząsy. Tam górotwór był słabszy, pokłady węgla są słabe, mają niską wytrzymałość - niemal ręką można ten węgiel urobić. Ten węgiel jest mniej skłonny do tąpań niż węgle twarde.

    W sobotę w Jastrzębiu trzęsły się bloki w całej okolicy.
    Tak to właśnie się dzieje. Często to na powierzchni skutki są bardziej odczuwalne niż pod ziemią. Ale pod ziemią też są skutki. Pamiętamy katastrofę w kopalni Śląsk przed dwoma laty - bardzo silny wstrząs sejsmiczny spowodował zniszczenie wyrobisk. Akcję ratunkową trzeba było prowadzić wyrobiskami i odwiertem z powierzchni.

    Co ze skutkami wstrząsu w Jastrzębiu na powierzchni, ewentualnymi szkodami? Kto to oceni?
    To jest realizowane zgodnie z procedurami. Są służby kopalniane, które na bieżąco się tym zajmują. To jest wpisane w działalność górniczą.

    Czym zajmuje się zakład tąpań w GIG, którym pan kieruje?
    Analizujemy stan zagrożenia tąpaniami. Projektujemy aktywną profilaktykę tąpaniową, rozwijamy nowe metody takich profilaktyk, służymy pomocą, gdy kopalnie mają wątpliwości, czy eksploatacja jest bezpieczna.

    W tej sytuacji możliwa jest profilaktyka?
    Tak. Naszą naczelną metodą jest ukierunkowane hydroszczelinowanie skał. To nasza autorska metoda, której zalążki zostały zaadaptowane z jednej z kopalń w Nowosybirsku w Rosji. Wdrożyliśmy ją na Śląsku i stosujemy z powodzeniem od ponad dwudziestu lat. Na czym polega? Do otworu wiertniczego w skale tłoczymy wodę pod wysokim ciśnieniem. Ono powoduje pękanie skały w kierunku, który chcemy, w ten sposób dzielimy warstwę skalną na mniejsze bloki. Ich pękanie jest mniej niebezpieczne niż pękanie wielkich bloków skalnych. Z tej metody korzysta się we wszystkich śląskich kopalniach, również w kopalniach miedzi, a także kopalniach czeskich. Kilka lat temu podpatrzyło ją również chińskie górnictwo i również tam jest stosowana.

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Magazyn informacyjny Dziennika Zachodniego


    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    ale

    77d (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    caly pis tak zeby za duzo nie powiedziec

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do pana Makówki z GIG-u

    Jochan (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2

    Przewidzieć można ,tylko trzeba mieć trochę wyobraźni.Pan w tym wywiadzie tak mówi żeby za dużo nie powiedzieć.. Gdyby wszystko było zrobione jak trzeba tzn: planowe odprężenie górotworu poprzez...rozwiń całość

    Przewidzieć można ,tylko trzeba mieć trochę wyobraźni.Pan w tym wywiadzie tak mówi żeby za dużo nie powiedzieć.. Gdyby wszystko było zrobione jak trzeba tzn: planowe odprężenie górotworu poprzez roboty strzałowe i odpowiednia obudowa w takich wyrobiskach a także jej zagęszczenie, to ci górnicy powinni mieć szansę przeżyć.Jak pan mówi panie Makówka że nie idzie przewidzieć ,to od razu pozamykać wszystkie te kopalnie dla Górników samobójców.zwiń

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    DZ poleca

    Wideo