Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Trzeba podjąć starania o powrót szacunku dla sędziego i jego werdyktów

Teresa Semik
Po raz pierwszy dokonujemy wyboru składu KRS w sposób tak transparentny - przekonuje sędzia Teresa Kurcyusz-Furmanik z Katowic, kandydatka na członka KRS z poparciem Klubów „Gazety Polskiej” w rozmowie z Teresą Semik.

Dlaczego pani zdecydowała się kandydować do Krajowej Rady Sądownictwa?
Też zadawałam sobie pytanie, czy jestem osobą godną tej funkcji, bo członkostwo w nowej Radzie to zgoda na ciężką i odpowiedzialną pracę, pod obstrzałem krytyki. Ale trzeba podjąć starania o powrót szacunku dla sędziego i jego werdyktów. Musimy o to zawalczyć, przekonać społeczeństwo, że sędziowie nie stoją ponad prawem, nie są nadzwyczajną grupą.

Nie kwestionuję kompetencji pani sędzi. Pytam, bo stowarzyszenie sędziów „Iustitia” apelowało o niewyrażanie zgody na kandydowanie w wyborach nowych członków KRS; biorąc udział w tych wyborach, sędziowie legitymizują przepisy niezgodne z zasadą trójpodziału władzy.
Stowarzyszeniu sędziowskiemu wolno działać swobodnie, w ramach statutowych zadań. Musi tylko baczyć, czy nie wchodzi w kolizję z fundamentalną zasadą niezawisłości sędziego. A rozważania o trójpodziale władzy, w mojej opinii, opierają się na błędnych założeniach.

Zdaniem wielu autorytetów prawniczych, niekonstytucyjne jest przerywanie kadencji aktualnych członków Krajowej Rady Sądownictwa. Prof. Adam Strzembosz twierdzi, że te zmiany likwidują trójpodział władzy.
Przywołam wypowiedź innego autorytetu, prof. UW Antoniego Bojańczyka, który uznaje za nieporozumienie traktowanie KRS jako organu władzy sądowniczej: „Bliżej jej do organu administracyjnego odpowiedzialnego za kadry sędziowskie albo ułomnego reprezentanta środowiska sędziowskiego”.

Środowisko sędziowskie w większości jest przeciw tym zmianom i tym wyborom. To pani nie obchodzi?
Nie wiem, czy środowisko sędziowskie w większości jest przeciw zmianom. To pani teza, a ja jej nie potwierdzam.

Można taki wniosek wysunąć na podstawie listy kandydatów do KRS: 18 kandydatów na 15 miejsc, a więc nie za wielu. Mamy w Polsce prawie 10 tys. sędziów.
A ilu wcześniej bywało kandydatów na zwalniające się miejsce w składzie KRS? Zwykle była to jedna osoba. Nie było kadencyjności KRS. Nikt nie zadawał pytań, kto i dlaczego zgłasza kandydata, a tym bardziej, kto na niego głosuje.

Bo sędziów wybierali sędziowie, nie politycy i to teraz jest oburzające. Poza tym zgodnie z Konstytucją (art. 187), KRS składa się z „piętnastu członków wybranych spośród sędziów Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych”. Teraz na liście nie ma nikogo z sądów apelacyjnych i Sądu Najwyższego. 13 kandydatów (na 18) jest z sądów najniższych - rejonowych.
To, że wśród kandydatów są sędziowie sądów rejonowych, chyba dobrze. Oni borykają się z największą ilością problemów. Na czym opiera pani twierdzenie, że jest „oburzające”? Sejm to przedstawiciel narodu, a twórca koncepcji trójpodziału władzy twierdzi, że „lud cudownie umie wybrać tych, którym władzę należy powierzyć”.

Czy pani sędzia, z tak piękną przeszłością, z dorobkiem zawodowym, nie obawia się stygmatyzacji?
Piękna przeszłość, miło brzmi. Można powiedzieć, że za młodu otrzymałam należyty chrzest bojowy i pamiętam bardzo dobrze te czasy. To też może być odpowiedź na pani pytanie, dlaczego kandyduję. Jeśli natomiast miałabym się obawiać czegokolwiek, w tym - jak to pani określa - „stygmatyzacji”, a w dodatku gróźb stosowanych przez niektórych sędziów, to jako niezwisły sędzia musiałabym oddać swój urząd. Niezawisłość sędziego polega właśnie na tym, że nikt nie ma prawa stosować w stosunku do niego żadnych metod zastraszania (np. że chce się go pozbawić w przyszłości stanu spoczynku) czy nacisków, które mogłyby wpływać na wydawane przez niego orzeczenia.

Zachodzi obawa, że opozycja, na znak protestu przeciwko łamaniu Konstytucji, nie weźmie udziału w sejmowym głosowaniu nad wyborem 15 nowych członków KRS. Zatem wybierze ich jedna partia - PiS. I to będzie ta stygmatyzacja: sędziowie KRS jednej partii. Czy nie będzie to dla pani sędzi obciążenie?
Dojrzałe społeczeństwo obywatelskie nie rezygnuje ze swoich uprawnień do współdecydowania o losach ojczyzny. Tam, gdzie takiego działania nie ma, nie będzie prawdziwej demokracji. Ci, którzy nie przystąpili do wyboru kandydatów do KRS i nie będą chcieli uczestniczyć w tej procedurze, tracą swoją szansę na udział w demokracji. Rezygnują z czynnego wpływu na losy kraju. Odbiera to im także prawo do krytyki. Tak zwykle kończę rozmowę z kimś, kto krytykuje rząd, a potem przyznaje się, że nie głosował w wyborach.

Pani kandydaturę do KRS zgłosił Szczepan Prax z Katowic, kolega z sądu, obecnie z Naczelnego Sądu Administracyjnego, oraz Ryszard Orzeł - „przedstawiciel grupy obywateli”. Kto jest w tej grupie obywateli?
Nie jest możliwe jej poznanie, bo liczy prawie 6 tysięcy nazwisk. Nie miałam nigdy w ręku tych list.

I nie wie pani, kto z sędziów panią poparł?
Wiem tylko tyle, że byli to sędziowie Naczelnego i Wojewódzkich Sądów Administracyjnych, sądów powszechnych, ale nie widziałam listy skompletowanej. Nie ja ją przedstawiałam Kancelarii Sejmu, lecz robili to popierający mnie sędziowie. Podanie kilku nazwisk byłoby niesprawiedliwym ich wyróżnianiem wobec tych, których bym nie wymieniła, a którzy uznali za słuszne powierzyć mi tak odpowiedzialną rolę w sądownictwie.

Czy panią sędzię nie dziwi to, że do tej samej Krajowej Rady Sądownictwa Leszka Mazura z Sądu Okręgowego w Częstochowie (jest bratem Witolda Mazura, powołanego przez ministra Ziobrę na prezesa Sądu Apelacyjnego w Katowicach) zgłasza Iwona Łyszczarz-Witecka z podległego Sądu Rejonowego w Częstochowie? A Ewę Łąpińską z Sądu Rejonowego w Jaworznie zgłasza do KRS Patrycja Potejko, sędzia tegoż sądu, córka Mieczysława Potejki, awansowanego przez Ziobrę na wiceprezesa Sądu Okręgowego w Krakowie?
Nie interesują mnie drzewa genealogiczne i wynikające z nich powiązania. Zakładam, że osoba, która podejmuje się pełnić rolę pełnomocnika grupy popierającej kandydata na tak odpowiedzialne stanowisko, została wybrana przez równie odpowiedzialne osoby.

Są tu osoby z awansu ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, a więc podległe i zależne od władzy wykonawczej.
Na jakiej podstawie twierdzi pani, że są to sędziowie „podlegli”? Takie twierdzenie podważa istotę niezawisłości i bezstronności sędziego. Wręcz nie przystoi tak mówić. Niezawisłość sędziów zostaje podważona, gdy władza wykonawcza interweniuje w toczącej się przed sądami sprawie, z zamiarem wpłynięcia na jej wynik.

Sędziowie są tylko ludźmi. Można zmienić ich w posłusznych urzędników z powodu oportunizmu, chęci kariery, strachu. Chyba należy ograniczać takie pokusy?
Jako dziennikarz sprawdziłabym przeszłość wszystkich sędziów, w całym okresie istnienia KRS (29 lat prawie) pod kątem tego, ilu z nich też było oddelegowanych z sądu do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, a tym samym, według teorii opozycji, było podległych władzy wykonawczej. Znam takich sędziów. Orzekają do dziś i nikt nie ośmieliłby się zarzucić im braku bezstronności i zawisłości od ministerstwa. Kilka lat temu korzystanie z delegacji w ministerstwie było popularne, wręcz prestiżowe.

Pani sędzio, ale teraz miało być inaczej, lepiej.
I jest lepiej. Po raz pierwszy dokonujemy wyboru składu Krajowej Rady Sądownictwa w sposób tak transparentny. Społeczeństwo dowiedziało się, co oznacza skrót: KRS i poznało wiele szczegółów z życia nowych kandydatów.

Skoro wszystko ma być przejrzyste, to dlaczego pani sędzia nie wzięła udziału w publicznym wysłuchaniu kandydatów do KRS, zorganizowanym przez Helsińską Fundację Praw Człowieka?
Wysłuchanie przez Helsińską Fundację Praw Człowieka nie jest powodem do odroczenia rozpraw, które miałam zaplanowane na ten dzień.

I nie ma pani sędzia żadnych obaw, że bierze udział w łamaniu prawa?
Nie jest moim zamiarem łamać ani Konstytucji, ani innego aktu.

Teresa Kurcyusz-Furmanik
Od 2004 roku sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach, w latach 2011-2014 delegowana do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Wcześniej była adwokatem. W latach 80. doradcą prawnym NSZZ „Solidarność”, obrońcą działaczy opozycji. W drugiej połowie lat 80. objęta kontrolą operacyjną przez katowicką bezpiekę pod kryptonimem: „Córka” za wspieranie osób prowadzących „wrogą działalność polityczną”. Wszczęto przeciwko niej spreparowane dochodzenie o wywołanie niepokoju społecznego w Katowicach oraz czynną napaść na milicjantów i stawianie im oporu. Jest córką Jerzego Kurcyusza, obrońcy w procesach politycznych.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!