Henryk Kowalczyk. Ugodowy rozgrywający w gabinecie Beaty...

    Henryk Kowalczyk. Ugodowy rozgrywający w gabinecie Beaty Szydło

    Anita Czupryn

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    To on odpowiada dziś za wszystkie ustawy, zwłaszcza w kontekście reform wiążących się z finansami. Henryk Kowalczyk, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów, cieszy się wielkim zaufaniem premier Beaty Szydło.
    Henryk Kowalczyk

    Henryk Kowalczyk ©Piotr Smolinski

    Część działaczy PiS z północnego i wschodniego Mazowsza nie kryło zaskoczenia, kiedy okazało się, że Henryk Kowalczyk zaszedł tak wysoko i jako zaufany człowiekiem premier Beaty Szydło dostał tak odpowiedzialną i poważną funkcję, jak przewodniczący Komitetu Stałego Rady Ministrów. To duże wyzwanie i odpowiedzialność, ale też wielka władza: przewodniczący koordynuje współpracę premiera ze wszystkimi ministerstwami, przez niego przechodzą też wszystkie projekty ustaw, wszystkie zmiany w prawie.

    Od niego zależy, kiedy i w jaki sposób będą procedowane. Musi mieć kontakt z każdym ministerstwem, skupiać na wszystkich resortach. - Przecież on niczym się nie wyróżniał.
    Ale chodził, chodził i wychodził - śmieje się jeden z nich, prosząc jednak o niepodawanie swojego nazwiska. Ale też zaraz dodaje: - Może ma zalety, które są na tyle istotne, że ktoś uznał, że jest na właściwym stanowisku. Na razie widać, że się sprawdza.

    Inni dodają, że wierność partii, nie wychylanie się to cechy, które też się liczą dla kierownictwa przy podejmowaniu decyzji, kto, jakie stanowisko obejmie. Ale Kowalczyk znany jest też z tego, że potrafi zadbać, aby w wyborach nie mieć konkurenta z listy. - Walki kolegów partyjnych z listami były, są i będą, wiadomo, że największy konkurent, to ten na liście - uśmiecha się jeden z działaczy, ale dodaje, że Kowalczyk w swoim powiecie konkurencji nie miał żadnej. A w innych powiatach były po trzy osoby na liście.

    Jednak to, co niektórzy uważają za wady Henryka Kowalczyka, jak unikanie walk i konfliktów, za wszelką cenę szukanie porozumienia, ale też nadmierna dbałość o własną pozycję, na nowym stanowisku może okazać się pożądaną zaletą. Kowalczyk potrafi rozgrywać politycznie, ale jest koncyliacyjny, ugodowy i merytoryczny.

    Są więc też i tacy, jak Adam Ciszkowski, burmistrz Halinowa, który bardzo kibicuje Henrykowi Kowalczykowi. Znają się od lat - w 2005 roku Ciszkowski był asystentem Kowalczyka, kiedy ten został wiceministrem rolnictwa. - Jest przede wszystkim bardzo ciepłym człowiekiem. Wymagającym, ale i wyrozumiałym. Zawsze mnie uderzało, że w gronie polityków, którzy często bywają bezwzględni, on jest przeciwieństwem takiego typu polityka. Jest człowiekiem, który zawsze szuka kompromisu, jest przyjacielski do ludzi. Jak prowadzi spotkania z mieszkańcami, kiedy nawet jest atakowany, nie odpowiada ostro, tylko stara się sytuację łagodzić. Tak oceniam jego osobowość - mówi burmistrz Ciszkowski. Pamięta, że Henryk Kowalczyk, jako pracodawca zawsze był wymagający przede wszystkim dla siebie. - Pracowity, od pracowników też wymagał dużo, ale nigdy nie był niemiły. Nigdy nie usłyszałem od niego nieprzyjemnego słów - wspomina Ciszkowski. Nie ukrywa też, że to dzięki Henrykowi Kowalczykowi jest dziś burmistrzem w Halinowie.

    - Uczył mnie, żeby nie wchodzić w konflikty, tylko szukać wspólnego mianownika. Nie stawać po którejś stronie, wysłuchać obu i być obiektywnym. Uczniem pojętnym byłem, bo w dużej mierze dzięki panu Henrykowi zostałem burmistrzem Halinowa w 2010 roku. To człowiek od którego chyba nauczyłem się najwięcej - przyznaje Adam Ciszkowski. Relacje między nimi, choć wieloletnie, to jednak pozostały służbowe. Kowalczyk oddzielał życie rodzinne od służbowego. - Ale do swoich pracowników podchodził po ojcowsku. Cieszę się, że spotkałem go na swojej drodze, że się mną zaopiekował, bo bez niego nie byłbym tu, gdzie jestem - podkreśla Ciszkowski.

    Bynajmniej nie zazdrości swojemu patronowi tego, że jest on dzisiaj na świeczniku. A nawet mu współczuje. - Współczuję, bo ma dużo pracy. Łatwiej by mu było, jakby został ministrem resortu, no, ale pani premier chciała go mieć przy sobie, żeby jej pomagał, to świadczy o dużym zaufaniu, jakim go darzy - dopowiada były asystent.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kowalczyk

      Marek (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Na pewno jest pracowity, ale faktem jest że nie lubi konkurencji na listach PiSna terenie swojego powiatu i sąsiednich.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama