Ważne
    Kupię nerkę na przeszczep. Zapłacę lub oddam w rozliczeniu...

    Kupię nerkę na przeszczep. Zapłacę lub oddam w rozliczeniu auto

    Agnieszka Kamińska

    Dziennik Bałtycki

    Aktualizacja:

    Dziennik Bałtycki

    Handel organami kwitnie. W internecie poszukiwani są też dawcy np. dla chorych dzieci, ich rodziny oferują spore kwoty. Na przeszczep nerki czeka obecnie ok. 1500 osób. Średni czas oczekiwania na ten narząd to rok.
    Przeszczepy to skomplikowana medyczna procedura. - Potem trzeba się leczyć, to nie jest łatwy zarobek - mówią lekarze

    Przeszczepy to skomplikowana medyczna procedura. - Potem trzeba się leczyć, to nie jest łatwy zarobek - mówią lekarze ©123RF

    W portalach ogłoszeniowych znajdziemy obecnie kilkanaście ofert sprzedaży nerek. Internauci proponują też fragmenty wątroby oraz szpik kostny. Na stronach internetowych ogłaszają się również osoby zainteresowane kupnem narządów. „Dziecko mojej siostry jest chore, potrzebna jest nerka, płacę 40 tys. zł - do negocjacji. Zapewniam dojazd na badania, pokrywam koszty leczenia”. Autorka tego anonsu twierdzi, że „operacja jest bezpieczna”, odbędzie się w Polsce i że „wszystko załatwi od strony formalnej”. Uprzedza, że dawca powinien wziąć dwutygodniowy urlop na rekonwalescencję. „Kupię część wątroby. Konieczne będą badania. Zapłacę lub oddam w rozliczeniu auto” albo „Chcesz dobrze zarobić i do tego pomóc bardzo chorej dziewczynce, zadzwoń.
    Potrzebna jest nerka od zdrowej, młodej osoby” - to kolejne ogłoszenia. Internauci dyskutują też na forach: „Można załatwić wszystko prawnie, ale to trochę potrwa, zrobimy tak, że jesteś rodziną. Zostanie ci tylko mała blizna na boku. Nic nie będzie bolało”.


    Czytaj: Trzecia ofiara świńskiej grypy na Pomorzu


    Portal, na którym znajduje się najwięcej anonsów, w swoim regulaminie zabrania zamieszczania tego typu ofert. Właściciel serwisu ma siedzibę na Malcie i nie można się z nim skontaktować telefonicznie, nie odpowiada na e-maile. Komenda Wojewódzka Policji informuje, że proceder jest monitorowany przez Wydział do walki z Przestępczością w Internecie. Funkcjonariusze analizują strony zawierające ogłoszenia i „przekazują zgromadzone informacje do komórek zajmujących się pracą operacyjną w celu podjęcia dalszych ustaleń i czynności”. Od 2015 roku prowadzone było na Pomorzu jedno postępowanie przygotowawcze w sprawie rozpowszechnienia ofert sprzedaży narządów. Zostało umorzone w połowie lutego.

    - Funkcjonariusze wysyłają wezwania do usunięcia ze stron internetowych niezgodnych z prawem treści. Właściciele polskich portali zawsze współpracują i usuwają takie ogłoszenia lub wpisy, ale z zagranicznymi bywa różnie. Pamiętajmy też, że takich ofert może być kilkaset. Naprawdę trudno je na bieżąco usuwać - mówi Janusz Wołejko, prawnik.

    Lekarze twierdzą, że osoby zamieszczające anonse nie mają świadomości, czym jest przeszczep. - Internauci myślą o szybkim zarobku i zamieszczają takie oferty. Nie wiedzą, że procedura przekazania narządu jest bardzo skomplikowana. Jeśli nawet oddaliby np. nerkę, musieliby się później leczyć. To samo dotyczy biorców. Muszą oni brać leki immunosupresyjne, które nie byłyby refundowane - mówi Robert Kucharski, lekarz ze Stowarzyszenia Życie po Przeszczepie, który specjalizuje się w transplantacjach.

    Na przeszczep nerki oczekuje obecnie około 1500 osób w Polsce. Średni czas oczekiwania wynosi rok. Zdarza się, że chory czeka dwa albo trzy lata, jeśli np. ma rzadką grupę krwi lub inne specyficzne cechy.

    - Pobrane narządy rozdzielane są zgodnie z kryteriami medycznymi, a ich losy, od pobrania, przeszczepienia aż po odległe przeżycie, objęte są kontrolą upoważnionych ośrodków i Poltransplantu, instytucji koordynującej wszystkie sprawy związane z przeszczepami - wyjaśnia Kucharski.

    Również tzw. pobranie narządu ze wskazaniem na daną osobę jest w Polsce skomplikowane. Wymagana jest zgoda sądu rejonowego, który wszczyna postępowanie na wniosek kandydata na dawcę. Do wniosku trzeba dołączyć pisemną zgodę biorcy na pobranie narządu od tego dawcy. Wymagane są też opinia Komisji Etycznej Krajowej Rady Transplantacyjnej oraz orzeczenie kierownika zespołu lekarskiego mającego dokonać przeszczepienia.

    Stowarzyszenie Życie po Przeszczepie sprawdza internet. Oferty sprzedaży zgłasza prokuraturze. - Handel narządami występuje w krajach Trzeciego Świata. W Polsce nie ma podziemia transplantacyjnego. Ludzie, którzy publikują takie oferty, nawet nie wiedzą, co za to grozi. Potrzebna jest akcja edukacyjna, trzeba też promować ideę przeszczepień - dodaje Kucharski.



    Czytaj także

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama