Hrabia Mielżyński, powstaniec śląski. Bohater kontrowersyjny...

    Hrabia Mielżyński, powstaniec śląski. Bohater kontrowersyjny

    Teresa Semik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Hrabia Maciej Mielżyński poświęcił się malarstwu, polityce i wojaczce, ale najczęściej opisywana jest jego sprawa kryminalna. Zabił dwie osoby, a został
    1/3
    przejdź do galerii

    Hrabia Maciej Mielżyński poświęcił się malarstwu, polityce i wojaczce, ale najczęściej opisywana jest jego sprawa kryminalna. Zabił dwie osoby, a został przez sąd uniewinniony ©Narodowe Archiwum Cyfrowe

    Przegrał dla powstańców śląskich najważniejszą z bitew - o Górę św. Anny, ale nie z tego jest znany. Hrabia Maciej Mielżyński zastrzelił swoją niewierną żonę Felicję i jej kochanka.
    Z miłości do pięknej Felicji, z domu Potockiej, próbował się zabić, gdy jego umizgi nie spotkały się z odzewem. A potem, gdy już została jego żoną, z zazdrości zastrzelił ją z broni myśliwskiej. Zastrzelił także hrabiego Adolfa Miączyńskiego, którego zastał w jej sypialni. Był wtedy posłem do parlamentu Rzeszy z listy polskiej, człowiekiem znanym i szanowanym.

    Mimo wyroku uniewinniającego, wszak działał w afekcie i w obronie honoru, hrabia należał w swoim środowisku do osób przegranych, wręcz był stosowany wobec niego bojkot towarzyski. W rodzinnych stronach, w Wielkopolsce, nie lubił przebywać. Podjął więc decyzję, żeby wyjechać na Górny Śląsk, do przyjaciela Wojciecha Korfantego. Próbował jakoś odpokutować swój haniebny czyn. Tak hrabia Maciej Mielżyński został w końcu naczelnym wodzem trzeciego powstania śląskiego, przyjmując pseudonim Nowina-Doliwa.

    Już wcześniej na tyle zainteresował się rozwojem życia polskiego na Górnym Śląsku, że w 1910 r. zakupił upadające wydawnictwo Karola Miarki w Mikołowie. Godził skłóconych działaczy polskich: Wojciecha Korfantego z Adamem Napieralskim, nazywanym wtedy królem prasy polskiej na Górnym Śląsku.

    Poseł trzech kadencji


    Maciej Ignacy hrabia Mielżyński urodził się w rodzinnych dobrach w Chobienicach w powiecie wolsztyńskim w 1869 r. Właśnie w Wielkopolsce żyli jego sławni przodkowie: wojewodowie, posłowie, kasztelanowie. Hrabia maturę zdał w Lesznie, a prawo studiował w Monachium. Tam też uczył się malarstwa w monachijskiej szkole Józefa Brandta. Dla rozwoju polskiej sztuki plastycznej jednak się nie zasłużył.

    Trzykrotnie zostawał posłem do parlamentu Rzeszy - Reichstagu - z listy polskiej: w 1903, 1907 i 1912 r. W wyborach 1912 r., gdy listy polskie na niemieckim Górnym Śląsku zdobyły cztery mandaty, jeden z nich wywalczył właśnie wielkopolski ziemianin Maciej Mielżyński. Zdobył go w okręgu pszczyńsko-rybnickim. Ostatecznie z tego mandatu zrezygnował, gdy się okazało, że równocześnie wybrany został w jednym z okręgów poznańskiego.
    W czasie pierwszej wojny światowej służył w armii niemieckiej, ale był też oficerem łącznikowym przy Legionach Polskich. Bił się w powstaniu wielkopolskim. W 1920 r. dowodził dwoma pułkami ułanów. Wtedy awansował na majora Wojska Polskiego.

    W styczniu 1921 r. został oddelegowany na Górny Śląsk w stopniu podpułkownika kawalerii. Tak zaczął się nowy rozdział jego historii. Mianowany najpierw zastępcą dowódcy, a 4 kwietnia dowódcą tajnej organizacji wojskowej pod nazwą Dowództwo Obrony Plebiscytu. Jej sztab mieścił się początkowo w Grodźcu w powiecie będzińskim, a potem w Sosnowcu. Raporty Mielżyńskiego z tamtego okresu, które słał do Warszawy, a także spisane później „Wspomnienia i przyczynki do historii III powstania górnośląskiego”, są ważnym świadectwem tamtych dni. Pokazują nastroje wśród powstańców oraz ich dowódców, ale przede wszystkim nastawienie władz Polski do czynu zbrojnego na Śląsku. Wsparcie dla Śląska dalekie jest od forsowanej tu obecnie narracji, jakoby Piłsudski „w d… miał cały ten Śląsk”.

    Mielżyński pisał ze Śląska


    Gdy nadchodziły niepokojące informacje, że przeważa angielsko-włoski projekt, by po przegranym plebiscycie Polsce przyznać tylko niewielkie skrawki Śląska, powiaty: rybnicki i pszczyński, części powiatów tarnogórskiego i katowickiego, a Niemcom zostawić cały okręg przemysłowy, wśród polskiej ludności zaczęły przybierać na sile nastroje grożące w każdej chwili wybuchem. Korfanty i Mielżyński alarmowali rząd polski, że na Górnym Śląsku lada chwila może dojść do wydarzeń, których nie będą w stanie opanować ani nimi pokierować. Zdawali sobie sprawę z ryzyka wywołania strajku, który w istniejącej atmosferze bardzo łatwo mógł się przerodzić w walkę zbrojną, a może nawet rewolucję społeczną. Tej rewolucji bał się Korfanty najbardziej, dlatego wahał się do końca.

    Mielżyński pisał do rządu polskiego: „Korfanty nie taił, że wobec nieobliczalnych konsekwencji ruchu zbrojnego i nieuniknionego wielkiego rozlewu krwi uważałby ograniczenie się do strajku za najkorzystniejsze. Przy zbadaniu jednak dokładnie doszliśmy obydwaj do przekonania, że wywołanie strajku musi siłą rzeczy pociągnąć za sobą powstanie zbrojne”. Choć przerzucono z Polski na teren Śląska broń i amunicję, nie zgadzali się na to powstanie ani rząd polski, ani naczelnik Józef Piłsudski. W Warszawie uważano, że należy ograniczyć się tylko do strajku, bo rozpoczęcie walki zbrojnej mogłoby pogorszyć sytuację Polski na arenie międzynarodowej, a to tam miały zapaść decyzje co do losów Górnego Śląska.

    Mielżyński meldował polskim władzom: „myśl ruchu zbrojnego jest tak głęboko zakorzeniona u Górnoślązaków, że nie jest wykluczone wzięcie inicjatywy samodzielnego wystąpienia przez któregoś z dowódców miejscowych nawet wbrew moim rozkazom”. We „Wspomnieniach i przyczynkach...” dodał, że ludzie pracujący w hotelu Lomnitz w Bytomiu, gdzie była siedziba Polskiego Komisariatu Plebiscytowego dla Górnego Śląska, „nie wierzyli w dyplomację, wierzyli tylko... w śląski lud”.

    28 kwietnia, krótko przed wybuchem trzeciego powstania, Mielżyński spotkał się z Korfantym w Komisariacie Polskim w Opolu. Tak zapisał to we „Wspomnieniach i przyczynkach...”: „Korfanty był niesłychanie poważny i widocznie wzruszony. Powitał mnie słowami: Alea jacta, kości zostały rzucone. Za cztery dni ma nastąpić w Londynie decyzja o rozdziale Górnego Śląska. Ten werdykt będzie dla nas fatalny, to już nie jest żadna tajemnica.

    - Co zamierzasz czynić - spytałem Korfantego.
    - Ogłoszę natychmiast strajk generalny!
    - W takim razie - odrzekłem - zaraz po ogłoszeniu strajku na Niemców uderzę.
    - Tak daleko jeszcze nie jest - powiada Korfanty - tymczasem strajk generalny powinien wystarczyć. Przekona on interaliantów, że nigdy robotnik górnośląski nie zgodzi się na niesprawiedliwy podział Górnego Śląska”.

    „Człowiekowi o nic bardziej nie chodzi niż o zaspokojenie swej próżności i żadna rana nie jest tak bolesna jak ta, która zadana jest miłości własnej” - twierdził niemiecki filozof Arthur Schopenhauer. To stąd pochodzą takie frazesy jak „honor cenniejszy niż życie”. Właśnie troską o honor usprawiedliwiano zbrodnię Macieja Mielżyńskiego. Publiczność była po jego stronie. Sam wymierzył sprawiedliwość, ratował swój honor. Arystokracja polska nie darowała mu tej zbrodni.

    Hrabia Mielżyński nie miał szczęścia w miłości. Zdradzała go ukochana żona Felicja z Potockich. Wskazują na to listy miłosne, które pisała do hrabiego Adolfa Miączyńskiego - syna swojej przyrodniej siostry - a które potem zostały odczytane w sądzie: „Tulę się do Ciebie milion razy, panie mój i władco, moje złoto i moje życie”. W grudniową noc 1913 r. hrabia zastrzelił ją, a potem jej kochanka.

    Były dwie wersje tego zdarzenia. Jedna zakładała, że motywem zabójstwa była zazdrość. W środku nocy hrabia Mielżyński zastał siostrzeńca żony w jej sypialni, a od dawna podejrzewał, że przyprawia mu właśnie z nim rogi. Wzburzony wystrzelił i zabił. Osierocił trójkę ich małych dzieci, dwie córki i syna.

    Druga wersja, której kurczowo trzymał się hrabia Mielżyński, zakładała, że zastrzelił 38-letnią żonę i jej siostrzeńca, biorąc ich za złodziei. Zaprzeczał, że strzelał do żony, przenigdy. Krytycznej nocy zbudził go jakiś hałas. Wyszedł ze swojej sypialni na korytarz i wtedy zobaczył światło wychodzące z sypialni żony. Gdy więc usłyszał szepty, śmichy-chichy, wpadł w takie rozdrażnienie, że zupełnie nad sobą nie panował. Strzelił, nie patrząc, w kogo trafia. Trafił w żonę. Następnie strzelił do jej siostrzeńca hrabiego Adolfa Miączyńskiego, tym razem wymierzył w jego kierunku z premedytacją.

    Z miłości do Felicji chciał się zastrzelić


    Małżonkowie poznali się w Będlewie u hrabiego Bolesława Potockiego, gdzie Maciej Mielżyński odbywał praktykę. Zakochał się bez pamięci, ale gdy poprosił piękną Felicję o rękę, został zignorowany. Wziął flintę i strzelił sobie w pierś. Na szczęście został odratowany i w 1896 r. pojął wybrankę za żonę. Zamieszkali razem w Chobienicach, ale ich małżeństwo nie było udane. Miesiącami ze sobą nie rozmawiali. Mieszkali oddzielnie, potem się godzili i znów rozstawali. On zamieszkał w Berlinie, ona we wsi Dakowy Mokre (obecnie w powiecie nowotomyskim). Dwór należał do Potockich, ale po weselu Felicji z Maciejem przeszedł w ręce rodziny Mielżyńskich jako wiano ślubne. Krótko przed tragedią małżonkowie właśnie doszli do zgody i spędzili razem wieczór na dworze w Dakowych Mokrych, z hrabią Adolfem Miączyńskim.

    Tej grudniowej nocy, zdaniem służby, mąż nie przyłapał żony na fizycznej zdradzie. Siostrzeniec, znany bawidamek i karciarz, przyszedł do sypialni ciotki, by ją na klęczkach prosić o pieniądze.

    Zobacz galerię

    [ciąg dalszy na następnej stronie]
    1 »

    Czytaj także

      Komentarze (25)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Mom pomys!

      Francik Posypa (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      A co byscie tak pedzieli - Semikowo - jakby tak jaki pomnik tego wielkigo "Slonzoka" kajsik postawic? Mozno na Zoliborzu, abo we Sosnofcu? Bo tam wiedzom, fto to je prawdziwy patryjota!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      hehe,

      Tyta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 1

      powstaniec szloncki, einfach polcki lomp,
      inzurgynt, polcki zadymiarz na Śloncku,
      moja Oma zowdy godala,
      ze Poloki, ty yno samych niyrobow, degeneratow i bandytow na Ślonsk
      pozwoziyli, jakis...rozwiń całość

      powstaniec szloncki, einfach polcki lomp,
      inzurgynt, polcki zadymiarz na Śloncku,
      moja Oma zowdy godala,
      ze Poloki, ty yno samych niyrobow, degeneratow i bandytow na Ślonsk
      pozwoziyli, jakis paranoik, co baba z niego Jelynia zrobiola,
      prziszol sie na Ślonsk wyzywać.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Super wpis

      Adam (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 2

      Proszę wydrukuj i niech ktoś to zobaczy. Ale raczej specjalista, bo ten pierwszego kontaktu może przeoczyć dość poważny już stan.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      tyta mondry trocha inakszy

      pif-paf (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1 / 3

      Tyta godej eli jes to prowda:

      róbcie to jok jo
      Tyta 03.07.14, 13:53
      Kożdy, kiery jest Ślonsokiem a nie czuje się Polokiem powinien wyciepnąć polski dowód osobisty, paszport, ligitke szkolno,...rozwiń całość

      Tyta godej eli jes to prowda:

      róbcie to jok jo
      Tyta 03.07.14, 13:53
      Kożdy, kiery jest Ślonsokiem a nie czuje się Polokiem powinien wyciepnąć polski dowód osobisty, paszport, ligitke szkolno, świadectwa ukończenia szkól, polskie prawo jazdy.
      Jo tak żech zrobioł!. Wyrychtowoł żech te papióry ze ślunskim adlerem, naszkryfloł w tym jenzyku oroz zrobioł w barwach żółto-modrych i bestoż jest żech rychtig nie Polokiem a Schlesierem.
      to samo co z papiurami jw

      Tyta 03.07.14, 14:16
      zrobiłech z polskimi piniendzmi - wyciepnol je. Zrobił żech sobie ślunskie marki ale nikaj nie moga za nie nic kupić, nawet jabola -aby poprawić sobie samopoczucie.

      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wyuazi szyduo z kormelowskigo miecha!

      Hajnel ze Laurahity (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      .... Komentarz zawiera obrzydliwości, na jakie może się zdobyć tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoka, człowiek o moralności alfonsa....

      Widza, co nawet pod mianym pif-paf, niy do sie...rozwiń całość

      .... Komentarz zawiera obrzydliwości, na jakie może się zdobyć tylko człowiek tkwiący w zgniliźnie rynsztoka, człowiek o moralności alfonsa....

      Widza, co nawet pod mianym pif-paf, niy do sie skukac twoj prawdziwy nick - nick poltonskigo debila i paranoika!
      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ha ha Hajnel

      pif-paf (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Ty sie nie odnoś do mnie, a do tego kryminalisty - półidioty (a może już całego) Tyty i tego co on pisze (a pisze to co mo w gowie, czyli wielgie g....).
      Zajmij sie nim, zamiast brać go bezmyślnie...rozwiń całość

      Ty sie nie odnoś do mnie, a do tego kryminalisty - półidioty (a może już całego) Tyty i tego co on pisze (a pisze to co mo w gowie, czyli wielgie g....).
      Zajmij sie nim, zamiast brać go bezmyślnie w opiekę.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Pif-paf, typowy polton - noprzot pluje, potym mysli (jak umjy)!

      Hajnel ze Laurahity (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      Skont to wjysz pif-paf, co Tyta je kryminalista? No i po jakiymu zdo ci sie, co biera Tyty w opieka? Jo niy je opieka spoueczno - a do tego mysla, co Tyta opieki niy poczebuje.
      Zdo mi sie...rozwiń całość

      Skont to wjysz pif-paf, co Tyta je kryminalista? No i po jakiymu zdo ci sie, co biera Tyty w opieka? Jo niy je opieka spoueczno - a do tego mysla, co Tyta opieki niy poczebuje.
      Zdo mi sie Kormelok, co ty poczebujesz opieka dobrego psychiatry.
      Moga ci zrobic termin w Rybniku na Gliwickij.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      nie widzisz tego?

      pif-paf (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Tyta je na tyle gupi ze sie som przyznou - stond wiadomo. Piszesz do mie Kormelok i to je richtig obelga, bo kormeloki to som te za Brynicom od strony Katowic, a tysz te ze Laurahity, i som to...rozwiń całość

      Tyta je na tyle gupi ze sie som przyznou - stond wiadomo. Piszesz do mie Kormelok i to je richtig obelga, bo kormeloki to som te za Brynicom od strony Katowic, a tysz te ze Laurahity, i som to kolegi od połgłowka Tyty dawnij ze Bytunia. Yno mie nie pytej skont jo to wjem co Tyta je tysz pułidiota, bo yno couki idiota tego niy widzi.
      Jak ty mogesz zrobic termin we Rybniku to ty tam jusz chaba jezdyś - no i szyjsko klar.

      zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co mom widziec - to widza!

      Hajnel ze Laurahity (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      Jo wjym ...pif-paf...., co z Niymiec mosz do Rybnika daleko - ale moje Absichten som szczyre - chca ci pomoc wylyczyc polcke kompleksy!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      sandman, stary ciulu,

      Tyta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 1

      som te pierdoly szkryflosz,
      chopie poszukej sie jakigo dochtora, co cie niy bydzie cyganiol,
      tak jak tyn.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Wiarygodność = 0

      żywiecki wyrób bercikopodobny (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 10 / 1

      Teresa Semik (ur. 16 sierpnia 1955) - polska dziennikarka związana z Polskapresse, od 1978r. ( PRL ) publicystka Polski Dziennika Zachodniego ( nieoficjalny organ PZPR ) Absolwentka Wydziału Prawa...rozwiń całość

      Teresa Semik (ur. 16 sierpnia 1955) - polska dziennikarka związana z Polskapresse, od 1978r. ( PRL ) publicystka Polski Dziennika Zachodniego ( nieoficjalny organ PZPR ) Absolwentka Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
      Dziennikarka Dziennika Zachodniego. Współautorka albumu: Idą pancry na Wujek (2006), autorka książki: Zabiore twoje łzy - Sądowa historia pacyfikacji kopalni "Wujek" (2011).
      W 2003 roku przed Sądem Okręgowym w Katowicach przegrała proces o ochronę dóbr osobistych, które naruszyła w artykule Nonszalancja adwokata?, opublikowanym przez Dziennik Zachodni 16 grudnia 2002 roku. Apelacja, wniesiona w 2003 roku okazała się bezskuteczna. Następnie w 2006 roku Sąd Najwyższy odmówił rozpatrzenia skargi kasacyjnej, którą wniosła Semik. Jesienią 2006 roku dziennikarka w tej sprawie zaskarżyła Polskę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (skarga 39900/06). Trybunał uznał m.in.: Opublikowany przez skarżącą artykuł pozbawiony był obiektywizmu, zawierał nieuzasadnioną krytykę pod adresem powoda, i nastawiony był raczej na wywołanie sensacji niż wyważone informowanie czytelników o sprawie karnej. (…) Należy zauważyć, że skarżąca miała otwartą możliwość zapoznania się z aktami sądowymi w celu sprawdzenia, czy i na jakim etapie postępowania pojawił się konflikt interesów pomiędzy oskarżonymi w sprawie. Podobnie, mogła się ona skontaktować z adwokatem w celu wyjaśnienia całej sytuacji. Jednakże, nie padło nawet twierdzenie – nie mówiąc już wykazaniu tego – że przynajmniej próbowała ona to uczynić.
      W konsekwencji 15 listopada 2011 roku skarga Teresy Semik została jednomyślnie odrzucona[1].
      Za rzetelność dziennikarską nagrodzona jednym z Hanysów 2011 - nagrodą przyznawaną od 1995 przez kabaret Rak[2].zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Propaganda uprawiana przez panią Semik,która z pewnością ślązaczką nie była,

      siła spokoju (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 13 / 1

      nie jest i nie będzie zakrawa na pusty śmiech. Może wreszcie zmienicie retorykę z "powstań" na działania dywersyjne, bo te Polska prowadziła na terenie Górnego Śląska. Jeden nawiedzony Korfanty to...rozwiń całość

      nie jest i nie będzie zakrawa na pusty śmiech. Może wreszcie zmienicie retorykę z "powstań" na działania dywersyjne, bo te Polska prowadziła na terenie Górnego Śląska. Jeden nawiedzony Korfanty to nie wszyscy ŚLĄZACY,a właściwie ŚLONZOKI.
      Retoryka o konotacji propagandy PRL może i jest na dziś skuteczna, ale na kłamstwie długo nie ujedziecie towarzyszko Semik.zwiń

      Zdjęcie autora komentarza
      kupa śmiechu z tych propolskich posrańców miejscowych

      Hans bleib do

      Zgłoś naruszenie treści / 14

      ten ciemny lud walczył o wyzwolenie od fabrykantów i Niemców pod przewodnictwem właściciela ziemskiego- feudalnego hrabiego, absolwenta niemieckiej uczelni. Ciekawe jak gnoił chłopów ze swoich...rozwiń całość

      ten ciemny lud walczył o wyzwolenie od fabrykantów i Niemców pod przewodnictwem właściciela ziemskiego- feudalnego hrabiego, absolwenta niemieckiej uczelni. Ciekawe jak gnoił chłopów ze swoich wielkopolskich dóbr.
      "polskość to nienormalność"zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Mielczynski - bohater sloncki

      chrobok (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 9 / 1

      Niykerzy godajom, co odgrzone joduo jepi smakuje jak swjyze. Bestosz Semikowo serwuje tukej - na ta rocznica napadu polckich bojowek i wojska na Gorny Slonck - stare joduo.
      No to jo tysz:...rozwiń całość

      Niykerzy godajom, co odgrzone joduo jepi smakuje jak swjyze. Bestosz Semikowo serwuje tukej - na ta rocznica napadu polckich bojowek i wojska na Gorny Slonck - stare joduo.
      No to jo tysz:
      Komyntarze ciepniynte bezy mie 30. 05. 2016 do DZ:

      Niy tak juzajs downo – bo poczontkiym tego miesionca, pisou ech pora razy o tym …wielkim synu ziemi sloskiej – przywodcy III „powstania slonckigo“ - Ignacym Mielżyńskim.
      Niy byda sie powtorzou – napisza ino jedno: jak tyn wielki pulkownik „uciyk“ zaleszczyckom drugom (choc zrobiou to jusz wczesnij) do Wiednia, to mu jego nowe szefy, kerym jusz pora dobrych lot sluzol – wyrychtowali pjykne sroge miyszkanie we piyrwszym Bezirku ekskluzywne cyntrum Wiednia) - ze sluzoncym i kucharkom. Fto byli jego szefy niy musza godac – prziszli do Wiednia w marcu 1938.
      Jedyn z przidupnikow pulkownika z czasow „powstania slonckigo“ (nazwisko niywazne), pisze we naszkryflanych w Anglii pamiyntnikach, jak to „ewakuujac“ sie z Polcki, chciou, coby go pulkownik przijou do siebie i urzondziou we Wiedniu. Autor bou pieronym zuy, co go ta wielko postac polskigo patryjotyzmu, wyciepua przed drzwi.
      No a, co pogrzyb Mielzynskigo we Wiedniu (1944) sfinansowol Bund bylych oficerow cysarskich – do kerych tyn wielki “pofstaniec” nalezou (bou w sztabie Wilusia II).
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Jak

      pszczyniok (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 15 / 1

      to człowjek czyto,to mo wrażynie jak by czytoł ło dziśyjszym ISIS,i ło arabach.
      Bravo,bravo !!!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Nie Ślązak a pyra spod Poznania.

      pepe (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 22

      Więc żaden śląski!

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      ZASTRZELI ZONE Z BRONI MYSLIWSKIEJ, DWA RAZY probowal popelnic samobujstwo!

      mnm (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 3

      to byl wariat 100% Zwykly psychol. tak okreslila by tego Mialczynsjiego wspolczesna nauka. Polski bohater !!!!!! To nie dziwi.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      To nie

      rebeliant (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 19 / 3

      "powstania"tylko bandyckie napady sanacyjnej Polski na suwerenne wtedy Niemcy i doprowadzenie do 3 wojen domowych, niestety!.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cóź, to tylko idiota

      pif-paf (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 2

      Konieczna jest bezwzględna rebelia w twojej mózgownicy i u twoich 18. popleczników - sanacja została stworzona znacznie po powstaniach.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama