Warszawa w gruzach. Na pomoc spieszy Śląsk

    Warszawa w gruzach. Na pomoc spieszy Śląsk

    Grażyna Kuźnik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Z lewej: Zygmunt Aksienow w obiektywie Juliena Bryana w Warszawie. Stracił ojca w powstaniu warszawskim, jak wiele innych takich dzieci trafił do śląskiego

    Z lewej: Zygmunt Aksienow w obiektywie Juliena Bryana w Warszawie. Stracił ojca w powstaniu warszawskim, jak wiele innych takich dzieci trafił do śląskiego sierocińca. Z prawej: ochotników do odbudowy stolicy nie brakowało ©Archiwum "Dziennika Zachodniego"

    Po powstaniu warszawskim stolica jest w gruzach. Po wojnie na pomoc spieszy Śląsk. Do Warszawy wysyła tysiące pociągów i ciężarówek, Ślązacy oddają jej część zarobków
    Z lewej: Zygmunt Aksienow w obiektywie Juliena Bryana w Warszawie. Stracił ojca w powstaniu warszawskim, jak wiele innych takich dzieci trafił do śląskiego

    Z lewej: Zygmunt Aksienow w obiektywie Juliena Bryana w Warszawie. Stracił ojca w powstaniu warszawskim, jak wiele innych takich dzieci trafił do śląskiego sierocińca. Z prawej: ochotników do odbudowy stolicy nie brakowało ©Archiwum "Dziennika Zachodniego"

    Socjalista Stanisław Tołwiński, urodzony w Dąbrowie Górniczej, jest pierwszym powojennym prezydentem Warszawy. Kieruje odbudową stolicy od 1945 do 1950 roku, w najgorszym czasie, gdy trzeba stawiać na nogi miasto zrównane z ziemią. Stale śle podziękowania mieszkańcom województwa śląskiego za przysłane transporty węgla, maszyn, materiałów budowlanych. Latem 1946 roku Tołwiński publikuje w prasie list: „W imieniu mieszkańców Warszawy dziękuję za pamięć Ludu Śląskiego i za jego hojne dary.
    Przysłany pociąg węgla umożliwił piekarniom wypiek chleba dla ludności Warszawy, pozwolił dać siłę i światło dla miasta”. Stolica jest w ruinie, ale Tołwiński przysyła Ślązakom tysiąc kilogramów cukierków „jako skromny dowód naszej wdzięczności”.

    Zburzenie Warszawy wywołuje wśród zwykłych ludzi, mieszkańców Śląska, wielkie współczucie. Sami znoszą dary, składają się na pomoc finansową, chociaż prawie wszyscy są już na ten cel opodatkowani. Na odbudowę stolicy pobiera się około 1 proc. wynagrodzenia albo przeznacza jedną dniówkę miesięcznie.

    Na Śląsku osiedlają się wygnani warszawiacy, trafiają też sieroty po tych, którzy zginęli w powstaniu, „mali, bezdomni tułacze”, jak piszą gazety. Tak jak Ludwik Jarczyński, którego ojciec zginął w powstaniu, matka umarła wcześniej. Chłopiec uciekł, wzięła go ze sobą sowiecka armia. Gdy samochód, którym jechał z żołnierzami, wyleciał na minie, ranny Ludwik zostaje w szpitalu. Wysyłają go do sierocińca TPD w Katowicach. Albo dziewczynka Zosia, której rodzice zginęli w powstaniu, a ona sama przeszła obóz w Pruszkowie, potem obóz pod Hanowerem, po wyzwoleniu dotarła na Śląsk, gdzie umieszczono ją w domu dziecka w Katowicach. Zygmunt Aksienow, bohater słynnego zdjęcia amerykańskiego fotografa Juliena Bryana „Chłopiec z kanarkiem”, które powstało po bombardowaniu stolicy we wrześniu 1939 roku, też trafił na Śląsk, do sierocińca w Tarnowskich Górach.

    - Mogłem się tam z bratem trochę odkarmić, bo byliśmy strasznie wygłodzeni, ale i tak wkrótce uciekliśmy - mówił Aksienow „Dziennikowi Zachodniemu”. Jego ojciec zginął w powstaniu, a Zygmunt osiedlił się później na stałe w Zabrzu. Śląskie sierocińce po wojnie są bardzo przepełnione; szacuje się, że w kraju jest około 65 tys. sierot „po bohaterach i obrońcach stolicy”. Z czasem jednak wiele dzieci warszawskich odnajduje dalszą rodzinę.

    Wkrótce po wojnie powstaje w Katowicach Komitet Odbudowy Warszawy, na jego czele staje Karol Tracz, przewodniczący Wojewódzkiej Rady Narodowej. W kwietniu 1946 roku komitet składa sprawozdanie ze swoich działań. Na przykład z dobrowolnych składek ludności woj. śląskiego odbudowano całkowicie w stolicy most Poniatowskiego. Koszt tego przedsięwzięcia to 19 mln zł.
    1 3 »

    Czytaj także

      Komentarze (52)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Gdzie się podziały cegły z rozebranego przez Niemców gmachu Muzeum Ślaskiego?

      Sandman (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      pytam grzecznie...


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      sandmanku,

      Tyta (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      gorole na lauby pokradli

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Ratibor :

      DELL (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6

      Zachowały się natomiast wzmianki o rozbiórkach obiektów prowadzonych już przez władze polskie. Świadczą one: po pierwsze, że w celu wsparcia odbudowy Warszawy intensywnie pozyskiwano cegły z...rozwiń całość

      Zachowały się natomiast wzmianki o rozbiórkach obiektów prowadzonych już przez władze polskie. Świadczą one: po pierwsze, że w celu wsparcia odbudowy Warszawy intensywnie pozyskiwano cegły z zachowanej zabudowy Raciborza i to w sposób przynoszący więcej strat niż korzyści, po drugie niszczono przez to wiele obiektów, które bez większych nakładów można było zachować. Wniosek: władze polskie w sposób systematyczny i zaplanowany zniszczyły część zabudowy, zaś “owoce” tych działań wliczono do ogółu strat powstałych w wyniku wojny, przez co sięgały nawet 80-85 proc. w śródmieściu.

      6 lutego 1947 r. F. Godula, p.o. kierownika Referatu Kultury i Sztuki Zarządu Miejskiego, pisał do Referatu Ogólnego, iż na sesji Miejskiej Rady Narodowej radny Majka zaproponował remont sali przy byłym klasztorze sióstr urszulanek przy ówczesnej ul. Marszałka Stalina (obecnie Wojska Polskiego) z przeznaczeniem pomieszczenia na przedstawienia teatralne. Radny miał argumentować, że remontu można dokonać "szybko i małym kosztem". Referat uznał jednak, że obiekt jest zbyt mocno zniszczony, dodając jednocześnie: ponieważ chodzi o własność kościelną nasuwa się pytanie, czy jest zasadne przeprowadzenie inwestycji kosztem miasta w obcym budynku.
      Ostatecznie w części klasztoru, w tej właśnie sali, umieszczono później hurtownię Arged. Została ona zlikwidowana w związku z budową Międzyszkolnego Ośrodka Sportu (Sokoła), który stanął na starych murach klasztornych. Niestety znaczną część kompleksu urszulanek, jednego z najciekawszych architektonicznie obiektów przedwojennego Raciborza, rozebrano zaraz po wojnie.

      12 stycznia 1948 r. konserwator Józef Kluss w imieniu wojewody śląsko-dąbrowskiego pisał do Zarządu Miejskiego w Raciborzu: Urząd Wojewódzki otrzymał wiadomość, iż przy rozbiórce spalonych domów przy kościele NMP używa się materiałów wybuchowych. W myśl okólnika Urząd Wojewódzki zabrania używania materiałów wybuchowych do rozsadzania murów obok obiektów zabytkowych ze względu na możliwość uszkodzenia zabytków.

      Wsparcie odbudowy stolicy było niewielkie, a straty w Raciborzu ogromne i to w sytuacji, gdy miejscowe cegielnie nie miały jeszcze pełnych zdolności produkcyjnych. Analiza dokumentów, przekonuje, że odzysk był marny, a prace prowadzono w ślimaczym tempie. 27 marca 1950 r. Referat Odgruzowania Zarządu Miejskiego w Raciborzu pisał do Miejskiej Rady Narodowej, iż z powodu lutowych mrozów cegła w murach popękała, przez co odzyskiwano maksymalnie 10 proc. całych cegieł. Dodano, iż domy w Raciborzu były zbudowane ze słabej cegły, “wypalonej w piecach polowych”, co miało usprawiedliwić tak duże straty. Referat skarżył się także na brak rusztowań, przez co powyżej pierwszej kondygnacji używano lin. Nieprzydatny gruz wywożono nad Odrę przy ul. 1 Maja, gdzie zasypywano nim koryto powodziowe Odry.

      Sugestia władz, iż cegły, z których zbudowano raciborskie kamienice była słabej jakości przekonuje o nieudolności i hipokryzji decydentów, bo skoro rzekomo tak było, to po co rozbierano budynek za budynkiem i używano do tego materiałów wybuchowych? Nie potwierdza też tego współczesna literatura, w której podkreśla się, że cegły produkowane w Raciborzu były dobrym materiałem budowlanym, a to za sprawą korzystania ze znajdujących się w tym terenie glin żelazistych "doskonale nadających się do produkcji dobrego materiału ceglarskiego". Zajmowały się tym cegielnie usytuowane na Ostrogu, gdzie też znajdowały się złoża gliny.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cz. 2

      DEL (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      Znamienny jest trzeci punkt pisma Referatu Odgruzowania do MRN: Zwołana do Raciborza komisja (...) wzięła pod uwagę zabytkowy charakter miasta, jak również znaczną ilość budynków zniszczonych a...rozwiń całość

      Znamienny jest trzeci punkt pisma Referatu Odgruzowania do MRN: Zwołana do Raciborza komisja (...) wzięła pod uwagę zabytkowy charakter miasta, jak również znaczną ilość budynków zniszczonych a nadających się do odbudowy, wyraziła zgodę na rozbiórkę jedynie pewnej części budynków, co jednak nie mieści się w rozmiarach zakreślonego planu przez pełnomocnika A.R.R. a mianowicie nie daje możliwości wydobycia 5.000.000 szt. cegieł całych. To dowód, że zabudowę można było uratować, ale nakaz wysyłania cegieł do Warszawy okazał się ważniejszy.

      Cegieł szukano więc za wszelką cenę, nie oceniając realnie możliwości jej efektywnego odzysku w trakcie rozbiórek. To sprawiło, że władze decydowały o rozbiórce obiektów początkowo zakwalifikowanych do remontu. Wróciliśmy do miasta z ewakuacji już w maju – pierwszym transportem, który przejechał przez mosty postawione przez Rosjan. Dobrze wiem jak wyglądał Racibórz, przed totalnym zniszczeniem dokonanym przez odgruzowanie, bez względu na to czy budynek nadawał się do szybkiej odbudowy. Cegły potrzebne były do odbudowy stolicy, reszta kraju się nie liczyła – czytamy u B. Wieczorka.

      Oczyszczanie głównych ulic z gruzów rozpoczęli już Rosjanie wykorzystując do pracy ludność cywilną oraz więźniów. Dalsze odgruzowywanie prowadziły władze polskie, które również zaangażowały do tego ludność miejscową jak i napływową, ale już jako pracowników najemnych. Szybko pojawiło się hasło "Cały naród buduje swoją stolicę". Cegła z rozbiórek była wywożona do Warszawy. Na ulicach miasta ułożono tory kolejki wąskotorowej, po których kursowały tzw. “lory” ciągnione przez mały parowóz – wspomina H. Swoboda.

      W jednym z zachowanych sprawozdań z końca lat. 40, w których procentowo określano zniszczenia czytamy, iż ratusz w Rynku (znajdował się we wschodniej pierzei, na granicy z pl. Dominikańskim) został w 90 proc. zniszczony wskutek działań wojennych. To usprawiedliwiło zapewne jego późniejszą rozbiórkę, choć powojenne zdjęcia przekonują, iż ratusz z całą pewnością nadawał się do odbudowy. W tymże sprawozdaniu nadzwyczaj często zniszczenia zabudowy w zabytkowym śródmieściu określano jako 90-procentowe, choć takie na pewno nie były.

      Z protokołu komisyjnych oględzin przeprowadzonych 18 i 19 grudnia 1947 r. wynika, że w tymże śródmieściu wiele kamienic nadawało się nie tylko do odbudowy, ale było zamieszkałych. Tak na przykład zasiedlony był dom przy ul. Odrzańskiej 15 i 17, który zdecydowano zburzyć “celem wyprostowania ulicy Odrzańskiej”. Podzielił los wszystkich budynków w tej części miasta, w tym hotelu pod numerem 16, który początkowo nakazano zabezpieczyć celem dalszej odbudowy. Jako nadające się do odbudowy zakwalifikowano kilkanaście kamienic przy Rynku oraz ul.: Długiej, Nowej, pl. Długosza (dawniej Neumarkt) i Kościuszki. Niektóre z nich i tak później rozebrano. Znamienne jest, że wśród podawanych przyczyn zniszczeń zdecydowanie dominuje słowo "wypalony".

      Literatura czasów PRL-u przekonywała tymczasem, że nie tylko nie niszczono bezmyślnie domów, ale w szybkim tempie je odbudowywano. Klasa robotnicza Raciborszczyzny, owiana siłą ideową, jaką wniosła Partia i władza ludowa, nie szczędziła wysiłków i ofiarnie pracowała i budowała . A. Polański kładzie wszystkie zasługi w odbudowie na karb Rady Rozwoju Gospodarczego Ziemi Raciborskiej , która działała w latach 1945-1949, choć dziś trudno się doszukać jakichś rzeczywistych kompetencji tego gremium. Polański pisze: Działalność Rady w dużym stopniu przyczyniła się do wzmożenia tempa odbudowy miasta i powiatu, co z uznaniem podkreślali przedstawiciele władz państwowych (...). Owe wysiłki Rady przypadły na okres intensywnej rozbiórki domów i wysyłania odzyskanych cegieł do Warszawy.zwiń


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      cz. 3

      DELL (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 6

      Podsumowanie

      Niszczenie zabudowy Raciborza przebiegło trójfazowo w latach 1945-50.

      Pierwsza faza obejmuje okres luty-marzec 1945 r.

      59. i 60. armia I Frontu Ukraińskiego, po sukcesach w walkach...rozwiń całość

      Podsumowanie

      Niszczenie zabudowy Raciborza przebiegło trójfazowo w latach 1945-50.

      Pierwsza faza obejmuje okres luty-marzec 1945 r.

      59. i 60. armia I Frontu Ukraińskiego, po sukcesach w walkach o Górny Śląsk, dotarły nad przedpole Bramy Morawskiej próbując bezskutecznie zdobyć Racibórz. Decyzja o przerzuceniu głównych sił lewego skrzydła I Frontu Ukraińskiego na główny kierunek natarcia Drezno-Cottbus-Berlin ustabilizowała linię walk na tereny pod Raciborzem, który stał się celem nalotów radzieckich bombowców (wzmogły się dopiero w marcu po ustaniu ostrej zimy) i ostrzału artylerii. W połowie marca Armia Czerwona rozpoczęła tzw. operację opolską, której efektem było, 31 marca, zajęcie Raciborza.

      Druga faza obejmuje prawie cały kwiecień.

      Komendantura radziecka prowadziła zorganizowany rabunek mienia oraz niszczenie zabudowy, zarówno wskutek celowych podpaleń jak zaprószenia ognia przez żołnierzy plądrujących kamienice. Jest mało prawdopodobne, by Rosjanie działali w ten sposób wskutek niemożności oddania miasta Czechosłowacji. Być może w grę wchodził akt zemsty za niepowodzenia natarcia 59. i 60. armii z lutego 1945 r. Podobne postępowania komendantur znane jest z przykładów innych miast, szczególnie na ziemiach wchodzących w skład III Rzeszy. Niewykluczone, że wypadki potoczyłyby się inaczej, gdyby Rosjanie zdobyli Racibórz już na początku lutego, angażując następnie wojsko do obrony linii frontu na Przedgórzu Sudeckim, za rzeką Cyną (Psiną).

      Trzecia faza niszczenia rozpoczęła się po przejęciu miasta przez władze polskie.

      Spowodowane to było koniecznością pozyskania cegieł na odbudowę Warszawy. Rozebrano wiele kamienic, które przy niewielkich nakładach można było odbudować. Odzysk cegły wskutek nieudolności był mały. W sumie do Warszawy wysłano niewielką część możliwego do odzyskania budulca. Gruz zwieziono nad Odrę. W tej sytuacji rozpoczęcie odbudowy Raciborza było niemożliwe, bo miejscowe cegielnie nie dostarczały materiału. Z tym trzeba było poczekać do lat. 50. Propaganda PRL-u winą za zniszczenia miasta obciążała Niemców, stawiających rzekomy silny opór w walkach o każdą ulicę i próbujących w połowie kwietnia odbić Racibórz z rąk Rosjan. Podpalenia przypisywano niemieckim dywersantom. Milczeniem pomijano fakt rozebrania znacznej części zabudowy. Literatura niemiecka z kolei koncentrowała się głównie na podpaleniu miasta przez Rosjan. Powojenne dane statystyczne nie rozróżniały zniszczeń powstałych wskutek działań wojennych, celowych podpaleń i rozbiórek nadających się do odbudowy obiektów. Władze sumowały te dane, przy czym rozbiórki kamienic, z których pozyskiwano cegły na odbudowę Warszawy wyraźnie fałszowały rzeczywisty obraz destrukcji powstałej w czasie II wojny światowej.zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Na przyklad Racibórz (Ratibor) :

      Olaf (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      wikipedia.pl: Dzieła zniszczenia zwieńczyło wyburzanie obiektów w celu pozyskania cegieł na rzecz odbudowy Warszawy (według obliczeń krakowskich naukowców z Raciborza na ten cel udało się uzyskać...rozwiń całość

      wikipedia.pl: Dzieła zniszczenia zwieńczyło wyburzanie obiektów w celu pozyskania cegieł na rzecz odbudowy Warszawy (według obliczeń krakowskich naukowców z Raciborza na ten cel udało się uzyskać 9 mln cegieł)[11]. Według niektórych opisów, część z nich nadawała się jeszcze do odbudowy. W centrum ułożono nawet tory dla kolejki wąskotorowej, by móc sprawniej transportować cegły i gruz, który zwożono do koryta przeciwpowodziowego Odry w okolice ulicy 1 Maja[11]. Według różnych szacunków zabudowa miasta wskutek zarówno działań wojennych, jak i późniejszych pożarów i rozbiórek ucierpiała w 60–85%[6].zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Tez na temat :

      abc-z (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 5

      [......] Kolejną cechą komunistycznego systemu propagandowego było wymuszanie działań zbiorowych popierających decyzje i stanowiska władzy. W ówczesnym żargonie partyjnym nazywano to...rozwiń całość

      [......] Kolejną cechą komunistycznego systemu propagandowego było wymuszanie działań zbiorowych popierających decyzje i stanowiska władzy. W ówczesnym żargonie partyjnym nazywano to "kampanijnością". Organizowano kampanie przeciw lub za. Przykładem niech będzie propagandowy sukces akceptacji społecznej dla apelu sztokholmskiego. Jako pierwszy podpisał go Bolesław Bierut, a za nim - jak oficjalnie głoszono - osiemnaście milionów Polaków. Proszę sobie to wyobrazić, choćby tylko od strony czysto technicznej. Ten przykład pokazuje, jak propaganda kompletnie odrywała się od tego, co nazywamy zdrowym rozsądkiem. Rzeczy w praktyce niemożliwe i nieprawdopodobne podawano jako fakty, nie zastanawiając się nad tym, że takie informacje po prostu ośmieszają władzę. W PRL-u uparcie podawano praktycznie nierealną oficjalną frekwencję wyborczą, która przez dłuższy czas miała wynosić około 99 proc.
      Kolejnym chwytem propagandowym, którym chętnie posługiwali się komuniści, było formułowanie, powielanie i lansowanie haseł upowszechniających przedsięwzięcia władzy. Ludzie starszego i średniego pokolenia pamiętają hasła: "Tysiąc szkół na Tysiąclecie", czy "Żeby Polska rosła w siłę, a ludzie żyli dostatniej". Te hasła tak często były powtarzane, że wręcz musiały się "wdrukować" w społeczną świadomość. Kolejne hasło z IX Nadzwyczajnego Zjazdu PZPR: "Socjalizmu będziemy bronić jak niepodległości". Te slogany w oficjalnym PRL-owskim dyskursie nigdy nie były poddawane analizie. I to jest kolejna charakterystyczna cecha propagandy - odwoływanie się do sloganów, które przyjmowane są bez jakiejkolwiek refleksji. Miały one charakter twierdzeń kanonicznych: prezentowane były tylko w jednej postaci; nie dopuszczano praktycznie żadnych interpretacji, analiz czy choćby tylko omówień [......]zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      szczególowa analiza sformulowan :

      hop, zniesmaczony (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      "Zwraca się do Śląska i Zagłębia: „Wasz przemysł MUSI dać Warszawie stal, ten podstawowy surowiec nowoczesnego państwa. Ale każda gałąź przemysłu, każdy Ślązak MUSI przyczynić się do odbudowy...rozwiń całość

      "Zwraca się do Śląska i Zagłębia: „Wasz przemysł MUSI dać Warszawie stal, ten podstawowy surowiec nowoczesnego państwa. Ale każda gałąź przemysłu, każdy Ślązak MUSI przyczynić się do odbudowy stolicy swojej(!?!?) ojczyzny."
      zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      wic ?

      rubas (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      Wy z tym "artykulem" tak na serio ?

      Temat jak najbardziej (po)wazny.
      Ale "artykul" niepowazny, to jakas farca.

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kuznik robi doktorat pt. "Naukowy(sic) recykling agitpropagandy lat 1950tych".

      b.rozczarowana (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 4

      j.w.


      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      No i wszystko juz jasne :

      Pauleq (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3

      "Teresa Semik i Grażyna Kuźnik wśród laureatów Silesia Press ... " (2012)

      no comment

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kuznik dotychcza normalna, ale teraz, widac: druga Semik. Szkoda.

      Vivat Silesia (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      Przeciez ten tekst to czysta, a raczej ohydnie brudna propaganda. Nie tylko obrzydliwe postawienie prawdy i faktów na glowie, ale tez poezja w stylu bierutowskim. Rece i szczeka opadaja. Czy to...rozwiń całość

      Przeciez ten tekst to czysta, a raczej ohydnie brudna propaganda. Nie tylko obrzydliwe postawienie prawdy i faktów na glowie, ale tez poezja w stylu bierutowskim. Rece i szczeka opadaja. Czy to naprawde jeszcze (nowy) Dziennik zachodni ? A moze znowu (stary) Dziennik Zachodni ?zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Co za bzdury. bezczelna pseudo(historia) !

      Miejscowy znawca, a nie naplywowy bajkopisarz. (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      To nie jest prawda, nie odnosnie Slaska !!!!!!!!!!!!!

      Pladrowano Slask, te rzeczy byly wysylane niedobrowolnie.
      Kradziono doslownie wszystko - od kamieni i zelaza az do chleba i miesa !!!!!!
      Nie...rozwiń całość

      To nie jest prawda, nie odnosnie Slaska !!!!!!!!!!!!!

      Pladrowano Slask, te rzeczy byly wysylane niedobrowolnie.
      Kradziono doslownie wszystko - od kamieni i zelaza az do chleba i miesa !!!!!!
      Nie bylo w tym "transferze" ani odrobiny jakiekolwiek patriotyzmu.
      Nie ze strony Slazaków, a juz napewno nie ze strony warszawiaków/Polaków/komunistów.
      Byl to centralistyczny, nacjonalistyczny i kolonialny RABUNEK !!!!!

      Mój wlasny opa, rzeznik z Chorzowa, kilkakrotnie jechal "dobrowolnie" w kolumnach setek furmanek ze Slaska do Warszawy. Pilnowane byly one przez osobników z karabinami maszynowymi. Ale nie tylko z powodu napadów !! Nasi, tj,. Slazacy, w tej eskapadzie byli zmuszeni icaly czas na muszce tych "funkcjonariuszy" !!! Opa opowiadal potem, jak te mieso zostalo u nas kradzione, jak w drodze drzeli i caly czas milczeli.

      Co bylo dobrowolne - to wysylanie paczek z zarciem do zachodniej strefy Niemeic, np. w przypadku mojej rodziny: do Hamburga. Bo tam, w pierwszych latach po 1945, po odcieciu 2 glównych "spizarni zboza" (Kornkammern) = Dolny Slask i Mecklemburgia, panowal GLÓD. Dopiero po pewnym czasie Amerykancy poradzili sobie z trudna sytuacja i zrekompensowali braki, zasypujac pól Europy swoim m.in zbozem i kukurydza.

      Niech p.Grazynka nie wciska nam KITU, ok ???!!!!!!

      I niech nam tu przy okazji napisze, ale rzetelnie, jak to bylo z paczkami w ramach programu UNRA.
      Kto je dostawal (kakao, kondensmich, .....). A kto musial walczyc i miec nadzieje, ze dostanie kilka astronomicznie drogich okruszków z nich na bazarach. I na podstawie jakich i czyich list sie to odbywalo.........zwiń

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      Kaczko naszo kochano

      pszczyniok (gość)

      Zgłoś naruszenie treści / 3 / 1

      Jak nom kożesz,to łoddomy sfoje domy,auta,baby,dzieci,wnuki i prawnuki,dla naszy kochany warśafki !!! Ło kilofach i dynamicie niy spomna.

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama