Ważne
    S. K. Tremayne "Dziecko ognia" RECENZJA: thriller...

    S. K. Tremayne "Dziecko ognia" RECENZJA: thriller psychologiczny z elementami horroru

    Zdjęcie autora materiału

    Maria Olecha

    Dziennik Zachodni

    Dziennik Zachodni

    S. K. Tremayne "Dziecko ognia" RECENZJA: thriller psychologiczny z elementami horroru
    1/4
    przejdź do galerii

    ©Maria Olecha

    Historia jak z bajki: uboga dziewczyna z przedmieścia Londynu poznaje bogatego prawnika, który mieszka na zamku Carnhallow w Kornwalii. Ona porzuca dla niego swoje dotychczasowe życie i przyjaciół. On wreszcie ma szansę ukoić ból po śmierci pierwszej żony i znaleźć kochającą matkę dla 8-letniego synka Jamiego. Zakochują się w sobie i szybko biorą ślub. Ale w życiu nic nie jest idealne, więc czar szybko pryska. Tym szybciej, im więcej jest sekretów i kłamstw. „Dziecko ognia” S. K. Tremayne to nie jest romans, lecz niezły thriller psychologiczny z elementami horroru.
    Kiedy Rachel wychodzi za mąż za Davida, jej życie wydaje się bliskie ideału. Niczego jej nie brakuje – zyskuje nie tylko bogactwo i miłość, ale także przybranego syna – Jamiego. Pewnego dnia zachowanie Jamiego diametralnie się zmienia. Chłopiec zaczyna przewidywać przyszłość. Twierdzi, że nawiedza go duch zmarłej matki, poprzedniej żony Davida. Czy przeżył dużo większą traumę, niż wszyscy sądzili?


    Rachel powoli odkrywa, co wydarzyło się w przeszłości i zaczyna nabierać podejrzeń w stosunku do męża. Dlaczego David wciąż unika rozmów o tym, co się dzieje z Jamiem? I co przydarzyło się jego żonie dwa lata wcześniej? Czy jej śmierć naprawdę była tragicznym wypadkiem?

    „Dziecko ognia” to powieść promowana jako „mrożący krew w żyłach thriller psychologiczny”. Mnie krwi w żyłach ta książka nie zmroziła. Nie przeczę – czyta się ją nieźle. Autor stopniowo buduje napięcie. Ciekawy jest też zabieg z podwójną narracją. Narratorką główną jest Rachel i to ona opowiada czytelnikowi wydarzenia, ale jest też narracja w trzeciej osobie, która uzupełnia fabułę.

    Mimo to nie miałam problemu, aby od tej książki się oderwać. Na uwagę zasługują opisy przyrody i wątek historii górnictwa w Kornwalii. Dzięki temu autor świetnie oddaje klimat tej części Wielkiej Brytanii.

    Czego zabrakło? Albo inaczej: co sprawiło, że „Dziecko ognia” nie zmroziło mi krwi w żyłach? Być może na siłę budowany przez autora nastrój napięcia i niepewności oraz usilne próby przekonania czytelnika, że wszystkie zdarzenia w powieści da się wyjaśnić za sprawą zjawisk nadprzyrodzonych. Szybko się zorientowałam, że nie tylko mąż Rachel skrywa tajemnice, ale i ona sama ma przeszłość, której nie odsłoniła przed Davidem. Przede wszystkim jednak rozczarowało mnie zakończenie, bo… właśnie takiego się spodziewałam. Zaskoczenia więc nie było. Szkoda.

    Jednak „Dziecko ognia” zasługuje na uwagę. Autor stworzył ciekawe portrety psychologiczne postaci. Wiele miejsca poświęca relacjom matka-dziecko oraz ojciec-dziecko. Pokazuje też, co znaczy życie oparte na kłamstwie. Czy takie życie ma w ogóle sens i wartość? Kłamstwo rodzi kłamstwo za kłamstwem. Prawda rozmywa się coraz bardziej i właściwie nikt już nie pamięta, ba, nie chce pamiętać, jak było naprawdę. W „Dziecku ognia” kłamią wszyscy: Rachel, David, mały Jamie, matka Davida…

    S. K. Tremayne, „Dziecko ognia”, wydawnictwo Czarna Owca, 2017, 352 strony.

    Wspaniały Maluch Toma Hanksa w najdrobniejszych detalach



    Znasz język śląski? Dopasuj słowa do opisu



    Tarnowskie Góry. Zabytkowa Kopalnia Srebra wpisana na listę UNESCO [REPORTAŻ DZ]




    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama