PRL, czyli kabaret, który dziś głównie nas śmieszy

    PRL, czyli kabaret, który dziś głównie nas śmieszy

    Jadwiga Jenczelewska

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Andrzej Klim „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2016,

    Andrzej Klim „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2016, ©Fot. materiały prasowe

    W czasach PRL-u najlepsze znajomości zawierało się z tyłu sklepu. A kto miał w rodzinie ekspedientkę, był ustawiony lepiej niż wykształciuch.
    Andrzej Klim „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2016,

    Andrzej Klim „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL”, Wydawnictwo Naukowe PWN, 2016, ©Fot. materiały prasowe

    Każdy, kto świetnie bawi się oglądając po raz n-ty kultowy film Stanisława Barei „Miś”, powinien zajrzeć do tej książki. Pokazuje ona z bliska, na czym polegały szaleństwa PRL-u. Ale nie tylko, bo to też kawał prawdziwej historii.

    Czy wielka aktorka Nina Andrycz zamawiała kreacje w Paryżu? Co gwiazda francuskiej piosenki Juliette Gréco kazała sobie podać do picia przed występem w Łańcucie? Gdzie widywano premiera Cyrankiewicza bez spodni?
    Kto tak naprawdę trząsł polską estradą? Dlaczego podczas wyborów Miss Polonia 1984 jury głosowało dwa razy? Co Andrzej Rosiewicz szepnął na ucho Michaiłowi Gorbaczowowi? Co zdarzyło się tuż przed występem cygańskiego zespołu Roma w paryskiej Olimpii?

    „Jak w kabarecie. Obrazki z życia PRL” to opowieść o wydarzeniach i ludziach co prawda nie zawsze najważniejszych dla życia Polski w latach 1945-1989, ale z pewnością najbarwniejszych. To dzięki nim w szarych czasach realnego socjalizmu, pustych półek w sklepach i telewizji z dwoma kanałami było o kim i o czym plotkować.

    Życie w PRL-u nosiło na sobie pewne piętno paranoi. Bo co prawda dało się kupić samochód, ale najpierw trzeba było dostać na niego przydział. Można było mieć najmodniejsze sukienki, za którymi szalały elegantki w zachodnich krajach Europy, lecz należało znać kierownika sklepu z tzw. odrzutami z eksportu. Artyści mogli przygotowywać najzabawniejsze numery do kabaretu czy na estradę, ale i tak wiedzieli, że wytnie je cenzura, która oficjalnie nie istniała. Można było przyznawać wybitnym twórcom wysokie nagrody państwowe, a chwilę później odbierać im to, za co zostali nagrodzeni.

    O tych i wielu innych niedorzecznościach opowiada w swojej nowej książce jej autor Andrzej Klim.

    *Przejmująca historia Macieja Cieśli. To o nim mówił papież Franciszek
    *Ale burza! Samochody zatopione przy M1 w Czeladzi ZDJĘCIA + WIDEO
    *Tylko szaleniec mógłby się rzucić na tego policjanta ZOBACZCIE ZDJĘCIA
    *Sprawdzony i prosty przepis na leczo SPRÓBUJ I SIĘ PRZEKONAJ
    *Najlepsze baseny w województwie śląskim [TOP 10 BASENÓW]
    *W pełni wyposażone mieszkanie w centrum Katowic może być Twoje! Dołącz do graczy loterii "Dziennika Zachodniego"

    Czytaj także

      Komentarze (1)

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Autor komentarza nie dodał zdjęcia
      A mnie to nadal nie śmieszy...

      zak1953 (gość)

      Zgłoś naruszenie treści

      PRL podobnie jak II RP był państwem, które całkowicie spacyfikowało moją śląską ziemię, eksploatując ją i jej mieszkańców ponad wszelką miarę. A teraz mówi nam się, że to był kabaret. Tyle, że...rozwiń całość

      PRL podobnie jak II RP był państwem, które całkowicie spacyfikowało moją śląską ziemię, eksploatując ją i jej mieszkańców ponad wszelką miarę. A teraz mówi nam się, że to był kabaret. Tyle, że Ślązacy nie kupili do tego kabaretu biletów. Przyjechał w latach 20-ch na gościnne występy i został. Polacy mają dziwne poczucie humoru.zwiń

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      DZ poleca

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama