PolskaTimes.pl

Stwórz własną społeczność!

Serwis powstaje we współpracy z The Times

piątek 03 września 2010 r. imieniny obchodzą: Izabela, Szymon, Joachim

Dziennik Zachodni » Śląsk » Artykuł

Katowickie małolaty jak terroryści

Katowickie małolaty jak terroryści

Dziennik Zachodni Justyna Przybytek

2010-02-02 20:32:47, aktualizacja: 2010-02-02 20:44:22

Uczniowie dwóch katowickich gimnazjów psychicznie znęcali się nad nauczycielami. Policjanci zajmujący się przestępczością nieletnich zakończyli śledztwo w sprawie 17 nastolatków z Gimnazjów nr 4 i 8.

Udowodnili im w sumie 160 przestępstw, polegających na znieważaniu nauczycieli! To jak dotąd największa tego typu sprawa w stolicy aglomeracji. Policjanci mają nadzieję, że przerwali zmowę milczenia.

- Informacje dotarły do nas od nauczycieli. Czekamy na kolejne. Każde takie zachowanie powinno być piętnowane - mówi Jacek Pytel, rzecznik KMP.

Co się działo w szkołach na os. Tysiąclecia
i Paderewskiego?
- Obrzucanie nauczycieli wyzwiskami. Rzucanie w nich kredą, papierkami, przewracanie ławek i krzeseł. Odpalanie petard na przerwach. Jedna z takich akcji zakończyła się tragicznie. Uczennica po odpaleniu petardy została poparzona i na kilka dni straciła słuch - wylicza Pytel. Policjanci na przełomie grudnia i stycznia przesłuchali podejrzanych nastolatków. Teraz zajmie się nimi Sąd Rodzinny, kilku już trafiło do ośrodków wychowawczych. Przesłuchania odbywały się w obecności rodziców lub opiekunów prawnych. - Według nich, dzieci to aniołki. Agresja? Moje dziecko w domu jest grzeczne - mówili - opowiada Pytel.

Za to w szkole zamiast aniołka jest diabełek. - Jeszcze kilka miesięcy temu nie wyobrażałam sobie, jak 16-latek może sterroryzować nauczyciela - mówi Monika Michalik, dyrektorka Gimnazjum nr 4. W szkole jest w sumie 375 uczniów. - Kiedy nauczyciele - delikatnie rzecz ujmując - zaczęli mówić, że czują się w pracy dyskomfortowo, poprosiliśmy o pomoc policję - dodaje. Sugeruje, że problem wynika z przyjęcia do szkoły grupy chłopców z Domu Dziecka "Stanica" (dawniej pogotowie opiekuńcze).

- To dzieci z orzeczeniami o demoralizację i chodzą do publicznej szkoły! Demoralizują rówieśników, nie idą do szkoły się uczyć, bo są do tyłu, więc próbują znaleźć sobie inne zajęcia - twierdzi Michalik. - Ta sprawa nie dotyczy naszych wychowanków, mówią z kolei w "Stanicy". - Choć zgadzam się, że wielu z nich nie powinno chodzić do szkoły publicznej. Nie wiem, na jakiej podstawie sąd podejmuje decyzję, żeby zdemoralizowanego 15-latka, który ma na koncie sprawy karne i ma trafić do ośrodka wychowawczego, skierować do naszego domu dziecka - mówi Joanna Kowalska, dyrektorka "Stanicy".
strona: 1 z 2 »

Wszystkie komentarze »

Komentarze (1)

Sonda

Czy stałe monitorowanie uczniów w szkołach to dobry pomysł?

Reklama

Dziennik Zachodni»

Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.

Mapa serwisu | Dla prasy | Kontakt | O nas | Regulamin | Prywatność | Reklama | eGazety | Sklep internetowy